-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
To według mnie badziewie a już na pewno nie do gruntu. Porównanie wieńca i korpusu wskazuje, że to nawet nie rozmiar 300 lecz 200 lub wręcz 150. Głębokość szpuli, przełożenie i sugerowany nawój wskazuje, że to od biedy może być do spinningu bo do spławika też się nie nadaje. W tym poście podaję kilka propozycji kołowrotków gruntowych, choć pod cw 100g. Dla cw 50 i 75 g, gdy trzeba zastosować obciążenie nie większe niż 60% cw, aby w ogóle kontrolować rzuty, nawet pokusiłbym się o rozszerzenie zakresu kołowrotka do przełożenia 5,0:1 ale na pewno nie więcej. Wielkość trybów wyznacza żywotność kołowrotka. No chyba, że wiadomo iż w wodzie pływają większe sztuki 2,0 kg+, to wtedy nie szedłbym na kompromis i dobierał typowo gruntowy.
-
Niestety nie. Zapewne dlatego, że przy doborze kieruję się parametrami a potem ceną i moje wybory są dwukrotnie droższe. Nie wiem jak sprawdzają się tak tanie kołowrotki choć mam jednego Jaxona, taniego, około dwudziestoletniego, który dzielnie walczy przy feederze z cw do 100 g. Jednak to był wtedy inny Jaxon produkowany w USA a nie w Chinach. Gdybym był zmuszony uparcie bym szukał, może ten w wersji 400 by się sprawdził, a może jednak ten w wersji 5006, trudno powiedzieć. Na pewno można znaleźć całkiem sporo odpowiednich jak np: wersja 450, wersja 260 i na pewno sporo innych. Jednak na to najlepiej poświęcić kilka godzin czasu i samemu przejrzeć ofertę na rynku oraz parametry. Według moich kryteriów jednak pominąłbym całkowicie tę półkę i skierował wzrok w kierunku czegoś takiego lub takiego i takiego, choć nawet te wybory są pewnym kompromisem. Za to na pewno śmiało bym brał ten, ten lub wersja 3000.
-
Do gruntu jest. Żyłka 0,25 - 0,28 mm wskazuje na obciążenia 75 - 100 g.
-
Nie musisz stosować podkładu. Wystarczy, że w sklepie kupisz żyłkę na łączonych szpulach. Dwie szpule po 150 m to w rzeczywistości jeden odcinek 300 m, 3 szpule to 450 m, itd. Przy rozdzielaniu szpul sprzedawcy przecinają żyłkę.
-
Ostatnio!? Ja pamiętam to od zawsze. Dawniej bo i tak wędkarz nie miał wyboru. Współcześnie, bo gdy nie ma opisu, to wędkarz nie może złożyć reklamacji gdy produkt nie spełnia czegokolwiek z opisu. Czy dotyczy to wyłącznie sprzętu wędkarskiego? Absolutnie nie. Dotyczy to wszystkiego, dosłownie i dlatego będę wspierał ruchy konsumenckie, które ujawniają jawną grabież na klientach, deprecjonował firmy nieuczciwe oraz wspierał firmy, które podchodzą uczciwie do klienta. Wszechobecna deprecjacja wartości jest faktem a ja z uporem małego dziecka się jej sprzeciwiam.
-
Do samego docinania i cięcia żyłki nóż nie jest potrzebny. Nie to, że byłby zły ale o wiele precyzyjniejszy do przycinania żyłki przy węzłach haczyków czy innych jest zwykły, duży obcinacz do paznokci lub zwykły krawiecki obcinacz do nici za dosłownie kilka złotych. Jeśli koniecznie musi być to nóż i jest ich miłośnikiem, to sklep myśliwski jak wspominał Hubert. Jeśli jednak ma skłonności do majsterkowania to przemyśl zakup któregoś tańszego multitool, jak np ten lub któryś z tych.
-
Marek używał Talona z cw 180 g, Maciek nie pamiętam marki ale cw to 200 lub 220 g, czego teraz używają - nie mam pojęcia. Przeciętny sum od ujścia Pilicy do Wyszogrodu (gdzie stale łowią), to ok 40 kg. Obaj wypuszczają złowione duże ryby i obaj myślą o tym aby wróciły one do wody i przeżyły, dlatego sprzęt jest mocny do siłowego, szybkiego holu. A na sprzęt ciężki i bardzo ciężki łowią cały czas z kutrów. Co prawda to nieco inne łowienie ale w prostej linii jest to jigowanie.
-
Tu na forum widziałem bardziej karkołomne rozwiązania, więc zaskoczenia nie było. Jednak, to prawda, podanie cw kija od razu zatrzymało mnie przed doradzeniem czegokolwiek. Jak wyważony zestaw to mniej się odczuwa ciężar od niewyważonego a o połowę lżejszego. Waga ma znaczenie, nie zaprzeczam, jednak dla słabszych i trwale kontuzjowanych. Znam też jednego, który używa o wiele cięższy zestaw a kontuzja jaką ma wymusza wręcz na nim konieczność wyważenia. Nie pamiętam dokładnie ale ostatnio to było coś ok 20 cm grubego pręta zbrojeniowego. Co do sumów w Ostrołęce, to nieco dziwi mnie fakt, że wiem więcej od tubylca. Bum sumowy mieliście od 2007 roku, kiedy to pierwsze padały sztuki 80-100cm. Dziś, te które się ostały, a na pewno się ostały, powinny mieć ok 1,5 m i 20 kg wagi. Oczywiście przez lata nauczyły się omijać most kolejowy, który był dla nich zagrożeniem jako stała miejscówka łowców sumów ale śmiało można założyć, że przesunęły się do kilometra, czyli do pierwszych dogodnych warunków, dołków do spania w ciągu dnia i licznych płycizn, przykos i wypłyceń do żerowania w nocy. W ciągu kilku dni okaże się co i jak, bo zapewne wiesz o lokalnym zatruciu Wisły z 20.11, choć na razie wszystko wskazuje, że nie wpłynęło ono mocno na ekosystem.
-
@mikolaj37 sprytnie. Nie napisać wszystkiego, otrzymać odpowiedź i stwierdzić, że forumowicze to głupki, choć nie wprost. Twój mistrz, dla którego mistrzem był (lub jest nadal), już tu kilkukrotnie wspominany przeze mnie Maciej Jagiełło, ewoluuje. Jeszcze 13 lat temu podstawowym kołowrotkiem był full metal body o szpuli mieszczącej 150 m plecionki 0,30 z prozaicznego powodu. Nie napiszę wprost co sądzi o podkładach i łączeniu linek na szpuli ale mamy podobne zdanie. Jednak i on ewoluuje wraz z osiąganiem sukcesów w wielkości łowionych ryb. Jak napisałeś, obecnie stosuje kołowrotek full metal body którego szpula pomieści ponad 300 m plecionki 0,30 lub raczej nieco ponad 150 m plecionki 0,45 mm. Kołowrotek wielkości 550, który ze wszystkich w serii ma najmocniejsze przełożenie. Na pewno podpatrzone u Maćka, dla którego podstawą dla dwumetrowców są gumy z główkami zaczynającymi się od 100 g. Konsekwencja podpatrzenia, że skuteczniej wydłubuje się sumy z dołków w ciągu dnia takim przynętami a nie woblerami szorującymi po dnie, po dnie wiślanym gdzie zaczepów jest mnóstwo. No i głównie łowi z łodzi a nie z brzegu, więc nie potrzebuje kołowrotka wielkości 700 z 300 m zapasu plecionki 0,50, bo kotwicę o wiele łatwiej podciągnąć niż utrzymać bestię w miejscu. Sprzęt jaki stosują obaj jest mocny, jest przewidziany na ponad przeciętne zdobycze, które można bez strachu wyholować siłowo i zwrócić im życie. Wędkarz, który holuje suma godzinę zbyt słabym sprzętem, ma już go na sumieniu, bo on tego nie przeżyje. Kwas masłowy, jaki wydzieli się w jego mięśniach wręcz sparaliżuje go i najzwyczajniej padnie na dnie. Dlatego obaj stosują mocny sprzęt, bo uwalniają złowione ryby, bo może trafić się ten ponad przeciętny a nie stosują słabszego, bo najczęściej łowią mniejsze, lub są pogrążeni w świętym przeświadczeniu, że większych nie ma. Dla gościa, dla którego nie jest problemem wciągnąć do łodzi 40-to kilogramowej ryby za dolną szczękę, nie jest też problemem stosowanie cięższego sprzętu. Jeśli jest to problem, to powstaje kilka o wiele groźniejszych. Po godzinie można przecież zrobić sobie przerwę. Ale to wszystko powinno być oczywiste dla wędkarza z 40-to letnią praktyką. Jednak ja widzę jedynie 40-to letnią rekreację z wędką.
-
Panowie, więcej książek mniej telewizji i internetu w wersji rozrywkowej. Niestety nie mogę znaleźć opracowania IRŚ ale za to mam coś innego, co już wielokrotnie pisałem a wciąż muszę prostować mity. "Dieta dorosłych osobników złożona jest głównie z ryb kilkunastocentymetrowych, albowiem mimo obszernej paszczy, wielkość żołądka i przełyku nie pozwala na połykanie zbyt dużych ofiar. Niemniej szczególnie wiosną, wówczas gdy zgodnie ze strategią żerowania - jak największa zdobycz przy jak najmniejszym nakładzie energii, zdarza się obserwować ofiary znacznie przekraczające średnią wielkość pokarmu. Duże osobniki potrafią polować na żaby, drobne ssaki, ptaki wodne, ale także na gołębie – to zjawisko miało miejsce we Francji, gdzie do gołębi przebywających na brzegu podpłynęły dwa okazałe sumy i ze skutecznością około 40% polowały na nie..." A TU cały, moim zdaniem bardzo ciekawy tekst.
-
Brak takiej informacji to czyste samobójstwo firmy. Według naszego prawa, i nie tylko, opis musi być adekwatny a reklamacja dotyczy kompletnego sprzętu bez jakichkolwiek operacji użytkownika mogących wpłynąć na stan, działanie i użyteczność. Samodzielne klejenie szczytowej przelotki w każdej znanej mi firmie od razu podważa jakąkolwiek gwarancję. Przesuwne przelotki na szczytówce to nie kwestia bezpieczeństwa tylko rozwiązanie, które umożliwia złożenie tej szczytówki. Gdyby były na stałe to cały czas by sterczała i wtedy długość transportowa w opisie musiałaby być inna. Lorpio, oficjalny dystrybutor Trabucco w Polsce też nic nie wspomina o rewelacjach jakie tu opisujesz. Moim zdaniem ktoś wcisnął Ci niezły kit i to bardzo przekonująco, skoro nie pomyślałeś o takich oczywistych rzeczach. I na koniec. Omawiana tu Trabucco Venom Energy 500 cm to zdecydowanie niska półka.
-
Cały świat wkleja na kalafonię tylko u nas jakieś dziwne rozwiązania. Konger już w katalogach opisuje wędzisko z oznaczeniem handlowym i realną długością, więc nie powinno to zaskakiwać.
-
Kilkuletnie badania instytucji naukowych w największych rzekach Polski, w sumie kilkaset stanowisk badawczych, wynik: ponad 90% ryb w żołądkach nie przekraczała 15 cm długości. Jest dużo więcej informacji, podsumowania dokonał IRŚ. Z innych ciekawych lektur dostępnych w necie polecam Raport o stanie środowiska województwa (nazwa). Wielce ciekawe dokumenty a najczęściej także przydatne wędkarsko. Bug.pdf Raport o stanie œrodowiska województwa warmiñsko-mazurskiego w 2016 roku.pdf
-
Ustawa nie wspomina a co do wód w jakich łowisz, to musisz sam sprawdzić w zasadach połowu jakie otrzymałeś przy opłacie lub na stronie Okręgu.
-
A w którym miejscu napisałem, że 2A to napięcie? Nie miałem pojęcia, że ta błędna teoria jeszcze funkcjonuje. Wszystko zależy od ogniwa a nie wartości ładowania. I zmowa producentów mierników. Wiedząc który styk w USB jest odpowiedzialny za plus, który za minus, a które są sygnałowe, jedną sondę przykładasz do pinu plusa a drugą dłubiesz w drugim gnieździe i wiesz, który to plus, a który minus. To nawet nie jest proste, to wręcz prostackie, gdyż podejrzewam, że zmieniając ładowarkę obetniesz tę wtyczkę. Choć z drugiej strony pisałeś: więc albo nie nadążam, albo kręcisz od samego początku, albo tłumaczenie czegokolwiek wymagające zrozumienia to zbędny trud. Przecież jak weźmiesz nową ładowarkę to i tak obetniesz firmową wtyczkę i zamontujesz wtyczkę USB, kabelki wręcz same się układają. Tylko nie zapomnij o lustrzanym odbiciu we wtyczce czytając opis gniazda. Jeśli jedna żyła w kablu ładowarki nie jest pociągnięta białą lub żółtą linią(minus), to przed obcięciem rozbierz wtyczkę. Ładowarki, zasadniczo, mają też opis graficzny wtyczki na obudowie. Z niego dowiesz się czy zewnętrzny styk to minus, czy plus. Najczęściej jest to minus ale sporo ma tam plus. Jeśli to będzie ładowarka z wtyczką USB, to zamiast kombinować kup przejściówkę. Ewentualnie możesz poprosić kogoś dorosłego o pomoc lub przynajmniej wytłumaczenie.
-
Szukałem tego echa ale nie znalazłem. Znalazłem za to Fish Hunter 3D z aplikacją Fish Finder 3D. Gniazda USB, a zatem i wtyczki, są robione według standardu i nie ma w nich możliwości na jakieś wariacje. No chyba, że robi to firma krzak lub jakakolwiek inna nieznana z ambicjami aby podnieść cenę towaru. Lowrance jest firmą z autorytetem, więc nie pozwoli sobie na odstępstwa. Każdy kabelek ma swoje miejsce we wtyczce a opis znajdziesz tutaj. Gniazda są jednostronne, więc odwrotnie też nie włożysz, nie zapomnij, że wtyczka jest lustrzanym odbiciem gniazda i po kłopocie. A przy okazji. 5V 0,9A na USB dotyczy jedynie komputerów. Ładowarki mogą odbiegać od tych wartości a na pewno odbiegają szybkie ładowarki do niektórych smartfonów wyposażonych w specjalny układ do ładowania. Ładowarki te podają nawet 2A i łatwo je rozpoznać po grubości kabla.
-
Pierwszy zestaw castingowy
Docio odpowiedział spoksiasty wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Wszystkie robione w Chinach. Kilka miesięcy temu rozmawialiśmy o wielkim skoku technologicznym wyrobów chińskich. Nie muszą już wysyłać szpiegów do obcych fabryk, bo to same fabryki do nich przyszły. Technologię produkcji oraz niektóre materiały mają. Tych najlepszych mieć nie będą tak jak kompleksowej kontroli jakości, więc odpowiedź na drugie zdanie sama się nasuwa. Drugie zdanie zawiera też inną odpowiedź. Jak kupisz totalną zabawkę z całą gamą niedociągnięć technologicznych, to możesz sobie całkiem zepsuć chęć na ten typ połowu. Cena to wyrób + marka. W cenie może być nawet 50% wartości za markę i Daiwa wyraźnie dała o tym kilka lat temu sygnał otwierając kilka filii w egzotycznych krajach jak Rumunia, Litwa, Wietnam, Chiny czy Szkocja, z cenami do jakich absolutnie nie jesteśmy przyzwyczajeni. Chyba pierwszym takim wyrobem był z rumuńskiej dystrybucji kołowrotek Daiwa Boxer, który z pełną żyłki szpulą był sprzedawany za 100,- Od razu zdobył miano podróby ale chętni na nazwę zawsze się znajdą. Jedynie Szkocja dość wysoko się ceni ale zapewne wynika to z przelicznika walut, tamtejszych kosztów oraz podatków, i nierealnie drogich, ogólnie, wyrobów "luksusowych" na wyspach. Produkcja w Japonii i Malezji stoi na niezmienionym poziomie cenowym i od razu po tym widać różnicę. Tu też wynagrodzenie pracowników oraz koszt surowców daje o sobie znać ale mentalność pracowników, podejście do wykonywanej pracy jest takie jakie jest i mucha nie siada. Możliwość wypuszczenia bubla, podejrzewam, że jest poniżej 0%. Abu Garcia od dawna nie błysnęła jakimkolwiek wyrobem, nie słychać też aby jakiś wyrób był fatalny lub totalnie sknocony. Nie można pominąć faktu, że Abu Garcia to nie samotna marka a całkiem sporo znanych marek pracujących na jej wizerunek, znanych i to na naszym rynku. Nazwy takie jak Hardy, Penn, czy Berkley lub Fenwick na pewno nie są obce i całkiem dobrze się kojarzą. Wybór jednak należy do Ciebie i jeśli nikt nie miał możliwości posiadać wszystkich trzech wędzisk, to najzwyczajniej nie jest w stanie Ci doradzić. Porównaj detale z opisów, wizualne długości rękojeści, z czego są wykonane, jakie są przelotki, itp. -
Powinny, tylko jak go odróżnić od osoki aleosowatej.
-
Całe mnóstwo, szczególnie gdy literatura zawierała porady aby najlepiej jakby składniki pochodziły z danego zbiornika, gdyż nie zawierają obcych zapachów. Zwracam uwagę na całe mnóstwo roślin wodnych pod całkowitą ochroną, roślin bagiennych, które niekoniecznie rosną na bagnach pokazywanych w filmach, lecz na terenach podmokłych tak jak kaczeńce. A taki porybin kolczasty. Jak grunciarz wyciągnie go, bo zahaczył się na dnie, to jego widok od razu wzbudza "sympatię" i leci na brzeg, no i problem gotowy na własne życzenie.
-
...i roślin chronionych, jak ktoś robi pasty z przynęt roślinnych, albo rozsiądzie się wśród takich. A łowiąc z łodzi ustawa o żegludze, poruszając się łodzią z silnikiem...i można tak długo. Pisałem: "Jeśli z zapisów wynikają inne rzeczy to oczywiste, że trzeba się z tym zapoznać".
-
Panowie, spokojnie. Karta Wędkarska jest dokumentem państwowym a nie któregokolwiek stowarzyszenia. Wiedzą obowiązkową jest znajomość ustawy o rybactwie śródlądowym, rozporządzenia do niej przypisanego i to wszystko. Jeśli z zapisów wynikają inne rzeczy to oczywiste, że trzeba się z tym zapoznać ale jedynie w zakresie wędkarstwa, czyli amatorskiego połowu ryb. Nikt nigdy nie wymagał aby ktokolwiek znał przepisy obowiązujące rybaków. Karta Wędkarska daje prawo do legalnego połowu ryb we wszystkich wodach Polski w zakresie znajomości tematu i odpowiedzialności karnej. Karta Wędkarska jest wydawana jednorazowo na całe życie i nie ma sensu demonizować tego egzaminu, tak jakby trzeba by było go zdawać raz na miesiąc. Zezwolenie na połów jest zupełnie innym dokumentem i wykupuje się u gospodarującego (dzierżawcy), na danej wodzie, i to też jest proste. Sposób dystrybucji tych zezwoleń należy do dzierżawcy i nie ma co porównywać jednych z drugimi, bo to niepoważne. Dzierżawca ma prawo ustalić własne przepisy połowu, zaostrzyć te wynikające z ustawy i dodać jakiekolwiek dodatkowe elementy, i to niczym się nie różni od działań wszelkich dzierżawców lub właścicieli, chyba w każdym europejskim kraju. Egzamin to dobry wstęp, aby później, przy wykupie zezwolenia, każdy wiedział o czym w nim pisze gospodarujący. W swoim życiu spotkałem naprawdę niewielu dzierżawców, którzy zmieniali zapisy ustawy, najczęściej formułka brzmi: "na łowisku obowiązują zapisy ustawy o rybactwie śródlądowym", a większość wędkarzy, nie wiedzieć czemu, cały czas się odnosi do zapisów RAPR PZW, który faktycznie już nie istnieje, a swoimi zapisami bardzo mocno ogranicza ustawę.
-
Odradzam. Co prawda nigdy takich problemów nie miałem ale kleje znam dość dobrze. Wszelkie cyjany są bardzo inwazyjne, w tym super glue, kropelka, itp. Naruszają strukturę zewnętrzną powierzchni i krystalizują spontanicznie, czyli nie tworzą gładkiej powierzchni lecz grudkowatą. Po złożeniu tarcie może być tak wielkie, że już się nie rozłoży. W dodatku nie są to kleje odporne na obciążenia dynamiczne i łatwo powierzchnia kleju pęka. Gdyby do tego doszło to tak jakbyś wsypał piachu w złącze tuż przed złożeniem. To intrygujące rozwiązanie i jak czytam bardzo skuteczne. O ile właściciel wędziska nie przewiduje fachowej korekty złącza, to może skuteczna okazałaby się parafina kosmetyczna, byle nie ta do depilacji, bo złącze już nie puści. Mam na myśli popularne pomadki wazelinowe do ust.
-
Ty tak na poważnie z tymi stawami, czy to jakiś żart? Jeśli to nie żart, to czy mógłbyś opisać którą odmianą przepływanki łowiłeś? Pytam, bo nie znam i nawet nie mam pojęcia o odmianie przepływanki do połowu w wodzie stojącej a warto wiedzę wzbogacić. Do bolonki kołowrotek typu match i po kłopocie.
-
Ilość segmentów a odległość rzutu
Docio odpowiedział boogyman_ 4497 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Wędziska do najdalszych siłowych rzutów to surfcastingi. Może są dwuskłady ale nie spotkałem, za to trzyskładów jest mnóstwo. I nie daj się nabrać na jakieś teleskopy, które też kiedyś widziałem jako surfcasty a jedyny efekt to opluty monitor. To jednak wędziska 4,2 - 4,5 m. Karpiówki generalnie kończą się na 3,9 m i kilka dni temu był również podobny temat. Wtedy nie wiedziałem o dwuskładach tej długości, dziś wiem. I kolejna generalna zasada. Każde łączenie jest osłabieniem blanku a także usztywnieniem. Przy rzutach siłowych nie tylko siła ma znaczenie ale również energia jaka podczas rzutu odłoży się w blanku. Sztywny zmagazynuje jej mniej. Wniosek - dwuskład powinien być efektywniejszy.
