Skocz do zawartości
Jotes

Piwne klimaty, czyli kto co lubi z browarnianych produktów.

Rekomendowane odpowiedzi

Po przedświątecznej harówce - czyli usuwaniu się kobiecie z drogi :) - zasłużyłem na dobre piwko.

 

Piwo z charakterem, firmowe Iron Maiden:

 

post-1521-0-22165000-1458837670.jpg

 

post-1521-0-73678500-1458837686.jpg

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pychota! Zresztą, jak każde angielskie pifffko. ;) Jest lekko ciemnawe, ale nie ciemne, czuć moc i przyjemną goryczkę. Poezja. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pychota! Zresztą, jak każde angielskie pifffko. ;) Jest lekko ciemnawe, ale nie ciemne, czuć moc i przyjemną goryczkę. Poezja. ;)

 

 

Na zdrowie Jarku !!  :cheers:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie najlepsze piwo to irlandzki Guinness, drogi jak nieszczęście, ale nikt mnie nie przekona, że istnieje lepsze. :cheers:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepsze - gorsze, to jedynie kwestia gustu. :) Osobiście znam kilka, które są o klasę lepsze od przodującego Guinessa. Od tych pośledniejszych rodzajów znam o wiele, wiele więcej, jednak i w moim przypadku to jedynie kwestia gustu. :) 

 

Zwróćcie uwagę na fakt, że jesteśmy nieco obciążeni poprzednią epoką. Obecne wtedy na rynku piwo, które bardziej przypominało koński mocz, schodziło bez problemu. Jednak jak się pojawił Żywiec, Leżajsk lub Okocim, to ustawiały się kolejki a ci co kupili mieli miny zwycięzców. To co się działo pod sklepami, jak przed świętami pojawiał się Guiness, Złoty Bażant, Budweiser, to dzisiejsza dorosła młodzież nie jest nawet w stanie sobie wyobrazić. A dziś? Dziś już nawet tu na forum wymieniamy marki piw o wiele smaczniejszych, aromatyczniejszych niż wspomniane, że o Budweiser w ogóle chyba nikt nie wspominał. 

Dokładnie pamiętam piętno posiadania. Cokolwiek zagranicznego, najgorszy chłam był bardziej chołubiony od dobrej rzeczy rodzimej. Jasne, że nie wszystko było lepsze. Same wzornictwo (poprawne politycznie), wywoływało pomstę do nieba ale już jakość materiałów wzbudza moje wątpliwości.

 

Niemniej - zdrówka i smacznego każdemu co kto lubi. :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam zbyt wiekowy nie jestem więc wiele nie mogę pamiętać, ale jestem jedynie pewien tego, że takie Tyskie czy Żywiec smakowało O WIELE lepiej niż obecnie ;) lata +- 2000 :) (tak, podpijało się z kufla od ojca ;D)

Edytowane przez Jmatejko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W latach osiemdziesiątych najlepsza była Warka, wielokrotnie zresztą nagradzana. A najgorszym piwem była "Zemsta Łodzi", bo tak nazywaliśmy to piwo z łódzkich browarów. Było mętne, pływały w nim męty i smakowało, jak siki Weroniki. Z najlepszych piwek, do końca życia miło będę wspominał angielskie Ale, też stout, tak jak irlandzki Guinness, a w sumie też Ale (chyba?). ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z dawnych lat kilka pamiętam jak żółte Warszawskie w baryłkach. Było też zielone (ot kolor naklejki decydował) ale było jakieś inne. Za to dobry i trudno dostępny był Porter Warszawski. Potem nędza Królewskie, nędza Leżajsk, takie sobie Okocim i deklasujący wszystkich Żywiec, który po przejęciu przez Carlsberg zszedł na przysłowiowe psy. Z późniejszych duże wrażenie wywarło na mnie na początku lat 80-tych wrocławskie Mieszczańskie. Słodowe, ciemnobursztynowe, gładko wchodzące, aromatyczne a jednocześnie mające niezłego kopa. Zupełnie a opisu jak te co opisał Jotes. W latach 90-tych pozytywne wrażenie wywarł na mnie Kasztelan, choć tradycja nakazywała wszelkie trunki z Sierpca wysadzić przed spożyciem aby się nie pochorować. To było pozytywne zaskoczenie a obecnie polecam również sery żółte z Sierpca. Kolejny Kasztelan mocny przepadł, zbyt go było czyć gorzała a to z piwem nie ma nic wspólnego.

Z zagranicznych zawsze pozytywnie przyjmowałem ciemnego Guinessa ale nie pamiętam którego. Za to wiem, że smak się pogorszył odkąd rozlewa go Żywiec. Podobnie, od zawsze smakował mi Fosters. Czasem spotykam go w Tesco w butelkach lub puszkach. Czasy współczesne to już praktycznie pojedyńcze piwa czeskie, słowackie i litewskie. Szczególnie to ostatnie bardzo przypadło mi do gustu za smak i aromat. Fakt, że butelka 1l kosztuje 13zł nie zraża mnie. Tych kilka butelek, które wypijam w roku nie zrujnuje mnie ale satysfakcja gwarantowana. :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z dobrych piw warto też wymienić holenderskiego Glorscha, ale nie tego rozlewanego w Polsce, tylko oryginalnego. Piłem takowego w Luksemburgu - nektar bogów

Edytowane przez Alexspin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To by wyjaśniało dlaczego mi nie przypadł do gustu. ;) W ogóle dostępne u nas niemieckie piwa jakoś zalatują mi wodą i nie smakują. Jedyne jakie toleruję, to niezmiernie trudne do kupienia z piekielnie trudną nazwą, której oczywiście nie pamiętam. Charakterystyczne w nim jest to, że ma tylko 2,8% i jest bardzo mocno gazowane. Na lato wręcz idealne. :) 

Edytowane przez Docio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie najlepsze piwo to irlandzki Guinness, drogi jak nieszczęście, ale nikt mnie nie przekona, że istnieje lepsze. :cheers:

 

Jeszcze dobry jest Pilsner Urquell  :piwko2:  :cheers:  Chyba będzie trzeba otworzyć osobny wątek piwny :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja lubię eksperymentować, jestem takim piwnym poszukiwaczem ;). Omijam szerokim łukiem półki z koncernowymi popłuczynami i skupiam się raczej na produkcji małych, lokalnych browarów. Są to produkty które raczej się smakuje, do gaszenia pragnienia, czy jak kto woli do bieżącej konsumpcji ;) , wybieram tzw. "niepasteryzowane" chociaż nie wiem, jak niepasteryzowany produkt może mieć 3 miesiące przydatności do spożycia???

 

Wracając do moich poszukiwań, smakuję głównie w ciemnych piwach, chociaż ciekawym jasnym tez nie pogardzę. A do piwka lubię zagryźć serem spleśniałym, np. Lazur złoty ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z krajowych lubię Fortunę ew. Kormoran,  jednak zawsze na późniejszą wiosnę sam robię własne piwo, nawet nad wartą gdzie jeżdżę na ryby rośnie piękny chmiel...  Po 2-3 miesiącach każde piwo półkowe się chowa -naturalny gaz, duża gęsta pianka i lekko mętne przez osad na dnie...

Edytowane przez jungu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja (...) wybieram tzw. "niepasteryzowane" chociaż nie wiem, jak niepasteryzowany produkt może mieć 3 miesiące przydatności do spożycia???

 

Wracając do moich poszukiwań, smakuję głównie w ciemnych piwach, chociaż ciekawym jasnym tez nie pogardzę. A do piwka lubię zagryźć serem spleśniałym, np. Lazur złoty ...

Danielu, toś mi kumpel, mamy podobne gusta. Musimy kiedyś się spotkać przy piwno-serowym stole... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wolę pleśniaki o ostrzejszym smaku jak Dark Blue duński, co nie znaczy, że przepuszczę leżącemu na stole Lazurowi. :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo lubię eksperymentować z piwami. Mam taka zasade ze jak gdzieś się pojawię smakuję lokalne piwa. Np. w Mielnie lubię piwo Mieleńskie. Produkowane jest ono w mini browarze Kowal z tyłu Koszalińskiego browaru Brok. Proszę popatrzeć jak może dobrze smakować :)

post-3642-0-09090000-1459184535.jpg

post-3642-0-58828700-1459184536.jpg

Edytowane przez Jacekzk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na uspokojenie po świętach smakuję dziś Wrocławskie z browaru Lwówek Śląski. Ciekawy smak, pozostawia ciekawy ślad smakowy na podniebieniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pod wrażeniem chwili sięgnąłem dziś na półkę w Żabce po produkty marki Alter Beer. Na pierwszy ogień dziś idzie Valkiria. Jasne piwo lekko zmętniałe, i posmaku pomarańczowym. Właściwie o dodatku owocowym przekonałem się dopiero w domu, jak przejrzałem zawartość na etykiecie.

Lekkie piwko o wyraźnym smaku owocu ale nie dominującym. Ot tak sobie posmakować, w sam raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piwo owocowe, a fuj, paskudztwo. Piwo ma być piwem a nie soczkiem zaprawionym alkoholem... :wacko:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadza się Alex, ale skusiła mnie bogini z etykiety ;). Niestety, faceci są wzrokowcami. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daniel - smakowo lepsze jest piwo "Polski Chmiel" tegoż browaru. Smakuje całkiem inaczej niż te marketowe sikacze. Osobiście uważam że piwa Alter Beer są całkiem przyzwoite.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×