Jump to content

Recommended Posts

Witajcie czcigodni. Jest zagwozdka do rozkminienia i mam nadzieję, że kilka rozsądnych głosów pomoże mi ją rozwikłać.
Duże jezioro, czysta woda, grunt twardy piaszczysty, południowy brzeg, głębokość 4 m z małym spadkiem do 5 na 25 metrach od brzegu.
Czas łowienia: brzask. Ze względu na pogodę nie udało mi się przetestować wieczora.
Ponad tydzień sypałem kuku/pszenica/konopia co drugi dzień. W ten weekend sprawdzałem co w trawie (wodzie) piszczy.

Sobota: bat 7m + gruntówka ze spławikiem. Na kuku (zwykłe i słodkie) zero brań. Na kanapkę pszenica/biały coś tam się wieszało, ale bez entuzjazmu. Na 2-3 białe - pogrom! Branie przy prawie każdym rzucie. Od małej płoteczki na początku do 25 cm pod koniec łowienia + leszczyki po 35-40 cm. Większość na bata - przypon wleczony 5 cm po dnie (taki mam nurt w tym jeziorze ;-)), gruntówka stacjonarna sporadycznie. Pomacałem spławikiem na 25 metrów - od razu były brania całkiem przystojnych płoci. Wniosek: jutro feeder.

Niedziela: 2 feederki (metoda + koszyk) na 25 metrów. Kuku - lipa. Kanapka kuku+biały. Lipa. Pszenica+biały. Lipa. 2-3 białe - 3 płoteczki. Zwijam metodę, macam batem - efekty jak wczoraj: co rzut to branie. Na koszyczek do końca łowienia 1 branie na kuku - płoteczka lekko większa od niego.

Podsumowując: moje pytanie brzmi - co powinienem zrobić żeby na feeder z 25 metrów mieć efekty na grubą przynętę? Jak dostaję zachodni wiatr i falę w twarz - spławiki tracą sens. Muszę mieć alternatywę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteś pewien że na 25m jest tam twarde piaszczyste dno ? Bo wydaje mi się że tam może być jakaś warstwa mułu w który zapada się koszyczek, lub przy upadku robi dużo bałaganu i odstrasza to ryby.

Spróbuj zamiast metody/koszyczka dać samą sprężynę zanętową bez obciążenia dodatkowego, lub dać trochę dłuższy przypon. 

Ps.  ja przy wietrze dorobiłem sobie drugą szczytówkę dokręcaną do blanku w okolicy kołowrotka, wtedy szczytówka może iść nawet pod wodę, a brania są widoczne na tej doczepianej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, jungu napisał:

Jesteś pewien że na 25m jest tam twarde piaszczyste dno ? Bo wydaje mi się że tam może być jakaś warstwa mułu w który zapada się koszyczek, lub przy upadku robi dużo bałaganu i odstrasza to ryby.

Spróbuj zamiast metody/koszyczka dać samą sprężynę zanętową bez obciążenia dodatkowego, lub dać trochę dłuższy przypon.

Tak jestem pewien, że jest twardo i bez zielska. 

Przy koszyczku mam długi przypon, przy metodzie króciutki. Efekty są takie same.

Nic mi nie da szczytówka skoro nie ma brań. Wyciągam na haku nienaruszoną przynętę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem podobną sytuację w jeziorze Orzysz. Wzdłuż brzegu spory nurt podwodny i wszelaka ryba. Kawałek dalej nie było uciągu i prawie nic z ryb. 500 m dalej już uciągu nie było i ryby żerowały w standardowych miejscówkach ale tam gdzie uciąg, tylko w nim.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Docio napisał:

Wzdłuż brzegu spory nurt podwodny i wszelaka ryba. Kawałek dalej nie było uciągu i prawie nic z ryb.

To jest bardzo cenna wskazówka. Spróbuję zweryfikować aktywność ryb zwracając na nią uwagę.

A drugie zagadnienie - brak brań na kuku? Ktoś ma pomysł?

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, yukisan napisał:

A drugie zagadnienie - brak brań na kuku? Ktoś ma pomysł?

Może ryba nauczona czegoś innego ? np. gotowanej pszenicy

Edited by jungu

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, jungu napisał:

Może ryba nauczona czegoś innego ? np. gotowanej pszenicy

... ale to ja je uczyłem :D. Na pszenicę też szału nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może nie zdążyły się nauczyć i dlatego nie ma szału? Czasami brakuje jakiegoś zapachu żeby zaczęły pewnie brać. Miałem tak kiedyś że zanętą była pszenica truskawkowa a najlepiej brały na kukurydzę z puszki bez zapachu.

Tego akurat nie brakuje. W pierwszym z brzegu sklepie spożywczym znajdziesz conajmniej kilka przydatnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, yukisan napisał:

... ale to ja je uczyłem :D. Na pszenicę też szału nie ma.

Tydzień to nie nauka, a dokładniej to trzy razy nęciłeś, bo co drugi dzień. Ważne aby zweryfikować, czy zanęta w ogóle była zjadana. Jeśli tak, to odpuścić atraktory i nęcić cały czas tym samym co dzień i o tej samej godzinie przez miesiąc. Wtedy przyzwyczają się do danej karmy i będą wpływać w łowisko o tej samej godzinie. Gdy zaczną marudzić to wtedy dopiero kombinuj z atraktorami. Gdy znów się znudzą, to zmień atraktor aż trafisz w ich smak codzienny. Czasem skutkuje jakiś dziwny atraktor, wywołuje ciekawość lub agresję, ale to będzie raczej efekt krótkotrwały, i raczej skuteczny przy jednorazowym wypadzie.

 

5 godzin temu, zwykły michał napisał:

Tego akurat nie brakuje. W pierwszym z brzegu sklepie spożywczym znajdziesz conajmniej kilka przydatnych.

Sama prawda. Osobiście zauważyłem, że wyroby lokalnych producentów często są lepsze od tych ogólnokrajowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym spróbował trochę inaczej ;)

Znajdź miejsce, w którym dno się wypłaszcza z tego nawet niewielkiego spadku i tam nęć a później stawiaj zestawy. Szczególnie w sytuacji, gdy jak sam piszesz, wiatr masz w twarz. Na moim łowisku jest dokładnie taka sama sytuacja, z tym, że zmiana głębokości jest jeszcze mniej wyraźna, to zaledwie 30cm.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Karkołomne zadanie :huh:. Chcę się upewnić czy dobrze zrozumiałem: twierdzisz, że na płaskim biorą, a na minimalnym spadku już nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, yukisan napisał:

Karkołomne zadanie :huh:. Chcę się upewnić czy dobrze zrozumiałem: twierdzisz, że na płaskim biorą, a na minimalnym spadku już nie?

Niezupełnie tak. :) Wind uprościł i zapewne chodzi mu o płaskie miejsce tuż za spadkiem, gdzie często stacza się wszelaki pokarm. To naturalny karmnik dla ryb.

Inną kwestią jest znajomość batymetrii łowiska i odnalezienie długiej "półki" może w efekcie dać leszcze, które tam sobie żerują przepływając całym stadem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O! To rozumiem i się zgadzam, ale chyba tam nie dorzucę ;).

Rozmawiałem z kolegą, który na innym jeziorze ma podobne zagwozdki. Póki co jako przyczynę wskazuje tarło leszcza i lina.

No nic, będziem łowić - obserwować. Dzięki za celne i rozsądne wskazówki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolega się myli. Leszcz się już wytarł, choć może w Twoim jeziorze jeszcze nie, jednak bardzo w to wątpię. Może być łatwym łupem ale wybacz, nie napiszę gdzie jest leszcz tuż przed tarłem. :) Jednak jeśli się wytarł to też wiadomo gdzie już będzie a przynajmniej jaka jest jego droga. Wszystko zależy od jeziora.

Co do lina, to kolega błądzi. Lin ma tarło na przełomie lipca i sierpnia. Choć już jest ciepło to dla niego jeszcze stanowczo za wcześnie. Osobiście też odradzam łowienie linów w okresie tarła, gdyż wydzielają ochronne alkaloidy, ochronne dla nich i dla ikry, które mogą być dla niektórych osób wyjątkowo toksyczne.

Wybadaj gdzie kończy się roślinność zanurzona, czyli litoral. Będzie to na głębokości 5-6 m i tam staraj się łowić z dna. Dodatkowo możesz założyć tuż nad krętlikiem, łączącym żyłkę główną z przyponem, oliwkę przelotową 5-10 g aby Ci nie przesuwało zestawu. Wyważenie normalnie montujesz, to ma być tylko taka kotwica.

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minutes ago, Docio said:

Co do lina, to kolega błądzi. Lin ma tarło na przełomie lipca i sierpnia. Choć już jest ciepło to dla niego jeszcze stanowczo za wcześnie. Osobiście też odradzam łowienie linów w okresie tarła, gdyż wydzielają ochronne alkaloidy, ochronne dla nich i dla ikry, które mogą być dla niektórych osób wyjątkowo toksyczne.

 

Problem dotyczy rybożerców? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Docio napisał:

Wybadaj gdzie kończy się roślinność zanurzona, czyli litoral. Będzie to na głębokości 5-6 m i tam staraj się łowić z dna.

Dzięki ponownie za ciekawe spostrzeżenia.

Na brzegu, z którego łowię nie ma litoralu. Serio. Dno jest twarde, piękny piaseczek. Występuje 5 metrowy pas trzcin, a za nimi tylko piach, żadnych roślin. Jak w Sopocie. Nie mam żadnych zaczepów, nie wyciągam zielska na haku.

Przeciwny brzeg jest płytszy, ma szeroki pas trzcin i litoralu, ale jest diabelnie niedostępny przez bagna.

Jest to duże, głębokie jezioro przepływowe. Temperatura wody jest niższa o 3-4 stopnie od innych jezior w okolicy. Wiem, bo wiosną zawsze mam termometr na łowisku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, zwykły michał napisał:

 

Problem dotyczy rybożerców? ;)

Niekoniecznie, śluz jest na skórze ryby. :) To nie węgorz, który w krwi zawsze ma podobny alkaloid.

 

2 godziny temu, yukisan napisał:

Na brzegu, z którego łowię nie ma litoralu. Serio. Dno jest twarde, piękny piaseczek. Występuje 5 metrowy pas trzcin, a za nimi tylko piach, żadnych roślin. Jak w Sopocie. Nie mam żadnych zaczepów, nie wyciągam zielska na haku.

No, chyba się nie dogadamy. Coś do przeczytania aby pisać tym samym językiem. :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wierzysz mi. Nie dziwię się, ale tak już tam jest. W zakresie głębokości 1-5 metrów nie ma - powtarzam - brak roślinności. Poszukam jakiegoś zdjęcia, choć podwodnego nie zrobię.

Wciąż opisuję tylko brzeg, z którego łowię (na odcinku ok 2 km). Na przeciwnym brzegu jest wszystko zgodnie z prawidłami biologii.

Edited by yukisan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu nie chodzi o wiarę, tu chodzi o nazewnictwo. Skoro nie ma strefy litoralu, to skąd są trzciny? ;) Roślin może nie być, znam kilka takich jezior i nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ale nazewnictwo musi być jednolite jeśli chcemy się dogadać.

A przy okazji. Mam na rozkładzie płytkie jezioro, którego dno jest porośnięte niesamowitą ilością moczarki. Łowiłem na spławik z dna, na grunt i nigdy nie wyciągnąłem ani jednego kawałka rośliny. Przez lata myślałem, że na dnie jest tylko muł, jak przy trzcinach, dopóki nie zachciało mi się popływać i ponurkować.

I ostatnia uwaga. Skoro na Twoim brzegu nie ma roślin a gdzie indziej są, to z rybami może być podobnie. W końcu tam mają co jeść a tu raczej skromnie.

Edited by Docio

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wygląda na to, że sytuacja powoli zmierza do normy. Ryby zaczęły brać na kukurydzę, a pozostałe przynęty nie są dla nich atrakcyjne. Dziwi mnie to, że pszenica i białe robaki nie są akceptowane, ale nie martwi.

Drugi plus - biorą z gruntu. Jest dobrze, a mam nadzieję, że będzie lepiej.

Ciekawostka: kolega karpiarz stwierdził, że u niego na jeziorze ryby stoją na 3 metrach niespecjalnie zbliżając się do dna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×