Jump to content

Zakres wiedzy- karta wędkarska


m4ko
 Share

Recommended Posts

Cześć. W przyszłym tygodniu planuję zdać kartę wędkarską. Z tego co się orientuję to trzeba znać RAPR, wymiary i okresy ochronne, limity. Czy coś jeszcze? Wolę się upewnić, niż potem żałować i czekać na drugi termin. Jakieś sugestie mile widziane :)

Dzięki

Link to comment
Share on other sites

Guest mikolaj37

Nie powinienem tak mówić, ale z reguły egzamin to ściema i nie można go nie zdać co nie znaczy że nie zachęcam do zapoznania się z regulaminemWypada i nawet trzeba mieć wiedzę na ten temat by świadomie stać się etycznym wędkarzem

Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, m4ko napisał:

Więc pytam czy jako wędkarz powinienem coś jeszcze znać?

Tak,

przede wszystkim rozporządzenie o (w skrócie) zasadach amatorskiego połowu ryb, jest gdzieś na forum link. Powinieneś mieć też pojęcie z zakresu prawa wodnego, przepisów obowiązujących w lasach państwowych itd.

 

Link to comment
Share on other sites

ja rowniez mysle ze egzamin to brzydko mowiac troszke sciema, ja pamietam swoj w kole wedkarskim Bytom w latach 90 ,wygladalo to tak, przyszedlem jakis starszy pan/ wtedy tak dla mnie wygladal/ zaprosil mnie do pokoju ze zdieciami ryb, i pierwsze pytanie bylo czy moge juz dzis oplacic karte i ksiuazeczke  jesli tak to idziemy  tyrwalo to kilka minut , anie jednego pytania na temat ryb czy lowisk czy prawa :) ale top bylo dawno moglo sie teraz wszystko zmienic

 

mysle jednak ze powinienes znac podstawowe zasady polow , czy rozpoznac czesc gatunkow ryb i napewno powinienes znac  limity polow czy okresy polowowe jesli dobrze to napisalem

Edited by Sławek74
Link to comment
Share on other sites

Egzamin na kartę wędkarską zdawałem w 1963 r. i wstyd się przyznać, za pierwszym podejściem oblałem. Podczas drugiego podejścia już bez problemów rozpoznawałem ryby na planszach, pamiętałem ich okresy i wymiary ochronne, wiedziałem gdzie z mocy prawa nie wolno wędkować (mosty, urządzenia spiętrzające, rezerwaty itd itp). Wówczas określenie "wędkarz" miało swoje znaczenie.

Obecnie egzamin - jeśli w ogóle się odbywa - polega na kilkuminutowej rozmowie o "D. Maryni", a w najlepszym przypadku na kilkupytaniowym teściku. Żenada i degrengolada... :angry::(

Link to comment
Share on other sites

Egzamin jest jaki jest czyli go zazwyczaj nie ma. Czy jest potrzebny kiedy na zachodzie pozwolenie kupuje się na stacji CPN a rybostanem jak i poziomem utrzymania biją nas na głowę? Inna sprawa że aktualnie na poszczególnych łowiskach obowiązują różne przepisy. Jestem też pewny że nie da się na jakiejś sali nawet za pomocą stu książek i tysiąca obrazków wyszkolić tak teoretycznie że nad wodą będzie umiał choćby tylko rozróżnić gatunki ryb poza tymi podstawowymi jak karp czy szczupak. Rozróżni pstrągi czy inne łososiowate? Jestem pewny że nie. Rzucę mu płoć, wzdręgę, klenia i jazia. Rozróżni w praktyce? Nie. Niestety ale żeby osiągnąć taki poziom lub nawet wyższy biorąc pod uwagę inne zagadnienia początkujący potrzebowałby 5 lat praktyki pod okiem doświadczonego wędkarza a to jest w praktyce niewykonalne bo nikt nie będzie za sobą ciągał kuli u nogi.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem egzamin niespecjalnie pomaga. Mam kartę wędkarską z czasów kiedy mieszkałem w Polsce. Była parodia egzaminu a wiedzieć i tak trzeba.

Tutaj gdzie mieszkam kartę można kupić na poczcie albo przez internet. Żadnych egzaminów, wymagany jest dowód tożsamości żeby mogli wpisać dane do systemu. Jedna opłata £30 na wody nizinne w całym kraju. Większość jest dzierżawiona przez kluby i trzeba dopłacić żeby łowić.

Płacę £40 za kilkadziesiąt kilometrów rzek, kanałów i kilkanaście zbiorników. Wszędzie przygotowane stanowiska, często pomosty i wykoszona trawa na ścieżki. 

Opłata za 12 miesięcy to mniej więcej jedna dniówka za najniższą krajową. 

Kara za niemanie karty jest do £2500 i łatwo być złapanym. Imię, nazwisko i miejsce zamieszkania są publikowane w gazecie :)

Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, ryukon1975 napisał:

(...) Rozróżni pstrągi czy inne łososiowate? Jestem pewny że nie. Rzucę mu płoć, wzdręgę, klenia i jazia. Rozróżni w praktyce? Nie. (...)

Zgadzam się jeśli chodzi o pstrągi i inne łososiowate, natomiast nie widzę problemów z rozróżnieniem płoci, wzdręgi, klenia i jazia.

image.png.327dfb0c2bbbefe8a6edc7f22595cdd3.png               image.png.acf02e1172e1b59ce76a2f5028931791.png

image.png.baf0f9de5c621eff273914c00d6a6a98.png    image.png.224db9831d9ddeca62cf81982e6a61a6.png

Te gatunki mają tak wyraźne cechy różnicujące, że średnio chętny do nauki dzieciak w wieku 14 lat jest w stanie je rozróżnić. Oczywiście odnoszę się do natury, nie biorę pod uwagę słabo zrobionych fotek, gdzie sama zła prezentacja, ułożenie ryby może powodować problemy w rozróżnieniu.

 

Edited by Alexspin
Link to comment
Share on other sites

Panowie, spokojnie. Karta Wędkarska jest dokumentem państwowym a nie któregokolwiek stowarzyszenia. Wiedzą obowiązkową jest znajomość ustawy o rybactwie śródlądowym, rozporządzenia do niej przypisanego i to wszystko. Jeśli z zapisów wynikają inne rzeczy to oczywiste, że trzeba się z tym zapoznać ale jedynie w zakresie wędkarstwa, czyli amatorskiego połowu ryb. Nikt nigdy nie wymagał aby ktokolwiek znał przepisy obowiązujące rybaków. Karta Wędkarska daje prawo do legalnego połowu ryb we wszystkich wodach Polski w zakresie znajomości tematu i odpowiedzialności karnej. Karta Wędkarska jest wydawana jednorazowo na całe życie i nie ma sensu demonizować tego egzaminu, tak jakby trzeba by było go zdawać raz na miesiąc.

Zezwolenie na połów jest zupełnie innym dokumentem i wykupuje się u gospodarującego (dzierżawcy), na danej wodzie, i to też jest proste. Sposób dystrybucji tych zezwoleń należy do dzierżawcy i nie ma co porównywać jednych z drugimi, bo to niepoważne. Dzierżawca ma prawo ustalić własne przepisy połowu, zaostrzyć te wynikające z ustawy i dodać jakiekolwiek dodatkowe elementy, i to niczym się nie różni od działań wszelkich dzierżawców lub właścicieli, chyba w każdym europejskim kraju.

Egzamin to dobry wstęp, aby później, przy wykupie zezwolenia, każdy wiedział o czym w nim pisze gospodarujący. W swoim życiu spotkałem naprawdę niewielu dzierżawców, którzy zmieniali zapisy ustawy, najczęściej formułka brzmi: "na łowisku obowiązują zapisy ustawy o rybactwie śródlądowym", a większość wędkarzy, nie wiedzieć czemu, cały czas się odnosi do zapisów RAPR PZW, który faktycznie już nie istnieje, a swoimi zapisami bardzo mocno ogranicza ustawę.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 18.11.2020 o 20:48, Docio napisał:

 "na łowisku obowiązują zapisy ustawy o rybactwie śródlądowym", a większość wędkarzy, nie wiedzieć czemu, cały czas się odnosi do zapisów RAPR PZW, który faktycznie już nie istnieje, a swoimi zapisami bardzo mocno ogranicza ustawę.

Zapomiałeś dodać pięknej miny o niestosowaniu na przynętę zwierząt chronionych......
To kolejna ustawa do  zapoznania, bo od "zawsze"  znane jako skuteczna przynęta  teraz w wiekszości są pod ochroną,
 na kurs z różnicowania pijawek  i małży wypada sie udać,
z płazami jest prościej nie bo nie i nie trza wnikać :P

Link to comment
Share on other sites

18 minut temu, Wartburg napisał:

Zapomiałeś dodać pięknej miny o niestosowaniu na przynętę zwierząt chronionych...

...i roślin chronionych, jak ktoś robi pasty z przynęt roślinnych, albo rozsiądzie się wśród takich. A łowiąc z łodzi ustawa o żegludze, poruszając się łodzią z silnikiem...i można tak długo.

Pisałem: "Jeśli z zapisów wynikają inne rzeczy to oczywiste, że trzeba się z tym zapoznać".

Edited by Docio
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Docio napisał:

...i roślin chronionych, jak ktoś robi pasty z przynęt roślinnych, albo rozsiądzie się wśród takich.

Jako przynęta to nie wiem co byś wskazał z listy zakazanej .... ale uwaga bardzo celna z tym rozsiadaniem :P

Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, Wartburg napisał:

Jako przynęta to nie wiem co byś wskazał z listy zakazanej

Całe mnóstwo, szczególnie gdy literatura zawierała porady aby najlepiej jakby składniki pochodziły z danego zbiornika, gdyż nie zawierają obcych zapachów. Zwracam uwagę na całe mnóstwo roślin wodnych pod całkowitą ochroną, roślin bagiennych, które niekoniecznie rosną na bagnach pokazywanych w filmach, lecz na terenach podmokłych tak jak kaczeńce.

A taki porybin kolczasty. Jak grunciarz wyciągnie go, bo zahaczył się na dnie, to jego widok od razu wzbudza "sympatię" i leci na brzeg, no i problem gotowy na własne życzenie.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 18.11.2020 o 11:55, Alexspin napisał:

Zgadzam się jeśli chodzi o pstrągi i inne łososiowate, natomiast nie widzę problemów z rozróżnieniem płoci, wzdręgi, klenia i jazia.

Wiem że na obrazkach poglądowych wszystko wygląda fajnie i czytelnie. Rzeczywistość nie jest taka wyrazista. Najlepszym przykładem u mnie jest certa na rzece. Znaczna większość łowiących w tym znacznie starsi jak ja mówią na nią świnka, tymczasem świnki pamiętam sprzed dwóch dekad aktualnie są na skraju wyginięcia w mojej okolicy.

Edited by ryukon1975
Link to comment
Share on other sites

3 hours ago, Docio said:

A taki porybin kolczasty. Jak grunciarz wyciągnie go, bo zahaczył się na dnie, to jego widok od razu wzbudza "sympatię" i leci na brzeg, no i problem gotowy na własne życzenie

Występuje na bardzo małym obszarze. Pewnie wszystkie stanowiska są rezerwatami a przynajmniej powinny być.

 

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...