Nie twierdzę, że mam rację, być może przesadzam, ale krew mnie zalewa, gdy widzę "obrońców dobra wspólnego" czyli naszych wód, gdzie każdy, kto zabierze dużą rybę to mięsiarz i morderca, nie widząc belki we własnym oku dostrzegają źdźbło w oku bliźniego . Łatwo wskazać winnego, paszowca, rybaka, kormorana, a mistrzostwo świata w pluciu , które gdzieś przeczytałem (na jakimś forum), że brak dużych dorszy to wina .... PZW. Przykro mi, ale trudno będzie komukolwiek mnie przekonać, że wędkarze i ich "skuteczność" nie maja wpływu na pogłowie ryb.