Skocz do zawartości

grzybek

Zespół AS
  • Postów

    1 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzybek

  1. Ciekawe woblery, czy są równie skuteczne jak piękne? Osobiście testuję, używam wobki Górala z wymiernymi efektami. Jakiej wielkości robisz te cudeńka? Na jakie ryby przewidujesz?
  2. Taka jest brutalna prawda w życiu wędkarza Piotrze - część ryb jest łowiona i zjadana. Niektóre ryby są cenione za smak i wędkarskie emocje.
  3. Oj tam, oj tam... Trochę satysfakcji mam Jareczku Udowadniam sobie i innym, że można łowić piękne ryby nie będąc jakimś specem czy używając chrustu z pracowni za kilka kawałków. Cieszę się ja i koledzy którym mogę coś przekazać, czegoś nauczyć, coś utrwalić. Po tylu bzdurach jakie usłyszałem ze strony wcześniej poznanych kolegów na sąsiednim portalu nabrałem dystansu i teraz ogarnia mnie pusty śmiech. Pewnie mnie rozumiesz. Nie każdemu można zaufać. Po tych doświadczeniach jednego się nauczyłem - jeśli chcesz komuś albo sobie wyzerować miejscówki to podaj namiar. Zlecą się wszyscy wędkarze z okolicy i ościennych województw. Oby Tobie nie przetrzepali gniazd na Raduni. Pozdrawiam i powodzenia życzę, Andy
  4. NIE Daniel... Nie zamierzam próbować nawet. Zjadłem dużo ryb bo nawet Bozia nakazuje raz w tygodniu ale lubię zjeść ze smakiem. Wolę już złowić mniejszego i udusić w masełku. Duże będę wypuszczał. Bezapelacyjnie. Jedynie kotleciki w zupie rybnej fifty/fifty z mięskiem troci norweskiej łagodziły smak. Jako, że od lat w zasadzie nie łowię leszczy ani szczupaków dopiero teraz przypomniałem sobie o jednej z zasad wędkarstwa: leszcz od półtora, szczupak do półtora kilo - nic dodać, nic ująć
  5. Wcześniejsze rybki na te woblery: trotka 63cm złowiona przez Sławka w kanale Motławy! sum 1,5m z Martwej Wisły oraz inne rybki z ostatnich tygodni Sandacze, bolenie, szczupaki, okonie woblera 7cm nawet w tym pysku nie widać! myślę, że to nie ostatnie fotki w tym roku
  6. Dzisiaj z autopsji mogę potwierdzić wyjątkowo marny smak dużego szczupaka. Przypomina mi majowego esoxa po tarle, którego od lat nie łowię. Nie dość, że żal mi wytartego, wymęczonego zwierzaka to i smak ma podły. Jeśli zdarzy mi się kolejny raz złowić mamuśkę bez wahania wypuszczę ją do swojego środowiska. Bez znaczenia będzie dla mnie dylemat, czy jest szkodnikiem czy dobrym reproduktorem w łowisku.
  7. Nie gadaj takich rzeczy. Przyjaciół szanuję i o nich pamiętam, wrogów i głupoli olewam. Pływam tylko z zaufanymi ludźmi Już nie zliczę ilu wędkarzy złowiło ze mną swoje życiowe ryby... Ciebie też do nich zaliczam.
  8. Jeszcze raz gratuluję pięknej ryby Krzychu. Nie wiem czy masz zdjęcia, które zrobiłem komórką więc zapodam Trochę udało mi się je rozjaśnić Teraz musimy faktycznie zdopingować Pawelca żeby i on poczuł pot na plecach
  9. Kurz opadnie, może zmienię nastawienie do dużych ryb? Może coś dobrego z tej dyskusji wyjdzie? Nie mam ciśnienia na mięso, rwie mnie pęd do pokonywania kolejnych danych w mojej metryce. Czas ucieka a może nauczę się wypuszczać ryby? Sam w sobie muszę do tego dojrzeć - jeśli ktoś naciska ordynarnie, włazi mi z sianem do mojej prywatności, do domu z błotem na butach to mnie irytuje. Nie tędy droga. Na swojej drodze spotykam wielu ludzi, nie wszyscy zasługują na zaufanie i dobrą pamięć, na przyjaźń. Życzę każdemu dobrze póki mnie nie zniechęcą. Jak zaczną kąsać to i we mnie budzi się bulterier.
  10. No paczę i gały wypadają mi z orbit Zajefajne zdjęcie i piękny okaz - gratulować? Gdzieś już to zdjęcie widziałem... nie wysyłałeś komuś MMSka? Świat jest mały i wielu zna Martwą Wisłę a ludziska gadają, przecież to oklepane łowisko. Sporo internetowych gwiazdorów tam łowi, ja też za świętego nie mam zamiaru się podszywać. Domyślam się, że skoro pochwaliłeś się pięknym rybskiem przy braku jakiegokolwiek opisu to nie masz nic do ukrycia. Na pewno Ty - jako strażnik SSR, obrońca uciśnionych ryb na Raduni, autor petycji w/s ochrony gniazd troci wędrownej ani nasz wspólny kolega Marcin, który wczoraj burzył się na legalne zabranie 95cm szczupaka nie zberetowalibyście tego okazu? Do głowy by mi nie przyszło, że złowiłeś go na Martwej Wiśle, w torze wodnym morskiego odcinka, gdzie łowienie w nocy jest zabronione. Ta latarka ze zdjęcia na czole pomaga w łowieniu? Napisz coś więcej. Wszyscy jesteśmy wędkarzami, na pewno wielu czeka na informacje, niusy. Twierdzisz, że "w nocy pod wantowym nie pływasz." Nie chcę czepiać się słówek, wiemy o co chodzi. Za stery wróbel jestem żeby karmić się plewami. PS Nie jest prawdą jak piszą niektórzy, że zabieram wszystkie ryby albo je zabijam czy beretuję. Mam wiedzę i doświadczenie oraz środki żeby skutecznie wędkować. Mam odpowiednią łódź i technikę żeby namierzyć miejsca w których potencjalnie mogą występować ryby. Lata doświadczeń robią swoje i moi kompani, załoga też na tym korzystają. Nawet jeśli złowię ryby i je zabieram to choćby dlatego żeby je zjeść albo podzielić się z kolegą, który nic nie złowił albo z sąsiadką z mizerną emeryturą czy najbliższą rodziną. Nie śledzę co kto ma w podbieraku i co robi z rybami - jego brocha. Jeśli ktoś nieuprawniony próbuje zaglądać do mojego podbieraka to się zastanawiam dlaczego?
  11. Jaki rozmiar szczupaka powinienem wypuszczać Waszym zdaniem? Do 50cm czy powyżej? Od ilu cm zalicza się szczupaka do okazów? Jest w tej sprawie cokolwiek na piśmie? Sami już decydujecie o moich prawach, o moich rybach? Bujajcie się...
  12. Nocka pod wantowym? Gratuluję... szkoda, że nie można tam legalnie wędkować. Policja już gania, za dużo piszemy...
  13. Na gorąco... Dzisiaj odpalamy brykę i ekipę w południe. Na wodzie spotykamy Elvisa i kilka innych łódek. Nie za wiele się dzieje ale nie zrażamy się wieściami. Pływamy i szukamy drapieżników. W sumie zorganizowaliśmy zawody o pierwszą rybę. Też wygrałem taki tam szczupaczek 66cm Piwo moje :cheers: Wasze zdrowie! Wydłubaliśmy kilka okonków, w tym jednego garbusa... pooglądaliśmy sobie dzikusów na brzegu, białe i szare czaple urozmaicały krajobraz. Trochę wiało ale po ciepłej zupce na łodzi dostaliśmy animuszu. Zastanawialiśmy się, czy jeszcze nas coś zaskoczy? No i oczywiście! Nasza ekipa ostatnio nie wraca bez kolejnej życiówki Paweł w obawie, że ostatni będzie musiał skrobać ryby był tak sparaliżowany, że nic nie mógł złowić. Za to Krzychu dał nam do wiwatu swoją kolejną, piękną rybą. Na zakończenie wędkowania dorwał sandała 73cm, domyślam się że dobrze powyżej 4kg! Przyznam, że takiego rybska nie widziałem w tym roku na Martwej Wiśle. Wcześniej miałem w tym samym wymiarze ale to był samczyk, chudzinka. Ryba Krzycha to był wypas. Gratuluję... Myślę, że sam opisze swój połów jak ochłonie. Dzięki chłopaki za kolejną, fajną eskapadę.
  14. Gratki chłopy - tak 3mać!
  15. Nie mam na myśli typowego trollingu morskiego.Zbyszku. Ze zdjęć wygląda mi na to, że są to małe windy. Raczej na jezioro. Celowo nie chcę wgryzać się w temat bo mam więcej wiedzy teoretycznej niż praktycznej w tym względzie. Czasem jest to źle odbierane przez kolegów wędkarzy. Myślę o innym wykorzystaniu tych kręciołów.
  16. Dzięki Tobie Zbyszku i pozostałym kolegom za gratki. Ja nie wiem, jak smakuje duży szczupak? Nigdy nie zjadłem takiego. Ponoć można go unurzać w rozbełtanym jajku i wytarzać w bułce tartej. Nie mam pojęcia.
  17. Ja się na tym nie znam Zbyszku ale zastanawiam się jakby można takie windy wykorzystać? Nawet miałbym na nie pomysła ale musiałbym poznać koszty, stan. Gdzie ewentualnie można by je lóóknąć? Może wyślesz mi zdjęcia o większej rozdzielczości na e-mail: borovik@poczta.fm?
  18. ostatnio nie wracamy bez jakiejś życiówki: Paweł albo Kris... teraz była moja kolej
  19. Wczoraj znów na wodzie. Jesień schładza cieki i szykuje nam miłe spotkania z naturą. Wcześniej mieliśmy z Krisem Dzień oKonia więc nie czekaliśmy długo z powtórką. Krótka strzałka fonem do kolegi i jesteśmy umówieni na kolejny wypad. Nie spieszymy się, wstajemy o normalnej porze, zjadamy śniadanie, wypijamy kawę... Jednak na drodze Krzychu spieszy się... gdzie Cię tak goni przyjacielu? Jedziemy na relaks z wędką! Żartuję, też tak mam goniąc przez miasto nad wodę. Wypoczęci i gotowi zaczynamy pływać w trolingu za morskim okoniem. Szukamy, szukamy, wreszcie pojawia się jeden paskowany autochton - maluch do 25cm. Nie na nie polujemy. Krzychu dostał tego okonka ale wcześniej urwał, prawdopodobnie na zaczepie swojego wobka. Trudno, zaczął łowić na jakieś dziwadełko ze śruciną dociążającą na przedniej kotwiczce. O dziwo dupnął jednego szczupaczka, później drugiego... kopara mi opadła: 3 - 0 Nie mam nic a mój kolega na łodzi trzy ryby! Znowu mnie zdopingował. Zacząłem uważniej penetrować toń, szukać odpowiednich głębokości, pasów chłodniejszej wody nad dnem. Faktem jest, że płynęliśmy pod trzcinami z wędką po jego stronie burty. Nic to, zawsze sobie wmawiam, że "pierwsze śliwki robaczywki" Nie ma co się poddawać i walczyć dalej. W końcu na mojej wędce wreszcie "decha" i zameldował się pierwszy sandacz. Wracając do mariny trafiłem na potężny zaczep. Jak tylko zastopowałem łódź i wyjąłem wędkę z uchwytu od razu wiedziałem, że mam potężne rybsko na kiju. Po kilku chwilach naszym oczom ukazał się piękny zębaty z całym woblerem w pysku (bez przyponu oczywiście). Zadrżałem z emocji bo wiem jak łatwo przecinają plecionkę jego zęby. Nie raz miałem duże ryby na kiju i często przegrywałem. Tym razem udało nam się wyholować kaczodziobego do podbieraka. Emocje nie do opisania. Pierwsze fotki, rany, straty... adrenalina buzowała. Chwyciłem go nieopatrznie pod pokrywą skrzelową i w tym momencie próbował się wyrwać. Poraniłem sobie rękę, prawdopodobnie o skrzela. Moja krew zabrudziła mi ręcznik, kierownicę i parę innych rzeczy. Chyba nie zdawałem sobie sprawy jak mocno poranił mnie drapieżnik? Metrowa miara od Pawła ledwo starczyła na tego kaczora. Mogłem już wracać szczęśliwy do domu po kolejnej wyjętej życiówce. Znowu czułem się spełniony. Żal mi było Krzycha choć wspólnie przeżywaliśmy piękne chwile. Chciałem żeby i Krzychu też coś złowił. Niestety to był mój szczęśliwy, kolejny dzionek. Zameldował się piękny, morski okoń, później kolejny, wymiarowy sandacz i kolejna życiowa ryba: okoń 37cm Niestety, wszystkie na moim kiju Cieszyliśmy się jak dzieciaki. Dorwałem dwie życiowe ryby w ciągu pół godziny! Zdarzało mi się bić życiowy rekord trzy razy w trakcie 4 rzutów spiningiem ale to był dorsz, często pływający w ławicach - nie liczy się. To był nawet dla mnie ewenement. Szczupak i okoń, piękna sprawa. Pamiętam jak straciłem dwa życiowe rekordy, też właśnie tych ryb w trakcie kwadransa. Tym razem miałem więcej szczęścia, pewnie i doświadczenia, lepszy sprzęt. Mimo, że podbierak się wygiął, ryba zmiażdżyła ster woblera, poraniła mi dłoń to jednak udało nam się dostać ją na pokład łodzi. Dzięki Kris!!! Po powrocie do mariny jeszcze kilka pamiątkowych fotek PS: jakby ktoś zagubił łódź to leży w Wiślince na dnie - nie wiem, co to za łódź ale wygląda na dawno zatopioną drewniankę.
  20. Pogadaj z Hunterem Jarku. Piotrek też ma chyba HTC i prawdopodobnie używa nawigacji.
  21. Już tak miałem na Zatoce Gdańskiej i w kanale Martwej Wisły. Na szczęście na Zatoce miałem nawigację w laptopie i mogłem wrócić do portu. Na kanale wpakowałem się wieczorem w takie mleko, że po zasygnalizowaniu przez echosondę głębokości 1,5m zastopowałem silnik i stanąłem na kotwicy. Musiałem odczekać na powiew wiatru żeby zobaczyć światła mostu wantowego w odległości kilkudziesięciu metrów. Nie widziałem nawet mocnych halogenów stoczni na drugim brzegu. Od zeszłego roku nie ruszam się bez nawigacji i mapy bo znam ten ból, pozdrawiam.
  22. Wczoraj z kolegami mieliśmy Dzień oKonia Zanim dotarliśmy na łódź musiałem obgadać w marinie kilka spraw z szeryfem i trochę to trwało. Zanim wybraliśmy się nad wodę chmury rozeszły się i pomimo rześkiego powietrza słońce wylazło z za chmur. Przejaśniło się pięknie a ponure, ołowiane zwaliska na niebie rozpełzły się, rozpłynęły... Dobra nasza Na uśmiechniętych mordeczkach zawitały okulary słoneczne a duch wędkarza ożywił się znacznie. Celem wyprawy na Predatorze miał być sandacz ale jak to często bywa życie zweryfikowały nasze plany. Popływaliśmy po Wiśle od Błotnika do mostu pontonowego w Sobieszewie. Martwą Wisłę ożywił rozproszony, morski okoń w głębokie, zielone paski, okraszone czerwonymi, pięknymi płetwami. Spore były te pasiaki, w granicach pół kilograma sztuka. Łowiliśmy je selektywnie na małe i duże woblery od 5 do 7cm. Dominował wobler pływający Górala i Salmo Executor. Na samym początku Paweł zdołował nas trzema sztukami garbusów i prowadził w nieoficjalnej statystyce 3 : 0 : 0 (ostatni skrobie ryby ) Cwaniak wyśnił w nocy sobie mojego woblerka i pożyczył go ode mnie i właśnie na niego łowił. Jednak to nas tylko zdopingowało do akcji, podniosło ciśnienie, pobudziło szybsze krążenie i dopływ adrenaliny. Już miałem zmienić nieskutecznego w tym dniu mojego woblera kiedy "decha" na kiju zasygnalizowała zaczep albo solidną rybę. Po chwili jednak wiedzieliśmy, że tak właśnie gryzą morskie zbóje. Były bardzo rozproszone po całej Wiśle ale jak już jakiś wziął przynętę w pysk to nie ma zmiłuj. Nie było stad widocznych na ekranach echosond. Bardzo mało też odbić jakichkolwiek organizmów w wodzie. Zero ławic. Tylko niewielkie grupki, ewentualnie bardzo małe skupiska ryb. Może rozproszyły je te zbójniki? Co by nie powiedzieć trzeba było wciąż ich szukać. Uderzały pojedyńczo i w końcu doprowadziliśmy do stanu 3 : 3 : 0 Z tym, że moje ryby były deczko większe - okonie Pawełka były do 30cm, moje powyżej Paweł łowił na 5cm wobka, ja na siódemkę - mojego faworyta. Krzychu wciąż na zero... Mobilizowaliśmy chłopa jak się dało, w końcu wylądował w kambuzie - tam sprawował się całkiem, całkiem Po gorącej zupie a później południowej kawie okraszonej ciachami wzięliśmy się do roboty. Boczny trok poszedł w kocioł i wróciliśmy do trollingu. Na BT tylko jedno skubnięcie, solidne ale bez holu. W rywalizacji z Pawłem szliśmy łeb w łeb ale w końcu przeważyłem szalę pierwszym w tym roku szczupakiem. Wygrałem spotkanie 7 : 8 : 1 Krzychu nie miał tyle szczęścia co my albo nie chciał z nami rywalizować. W końcu jednak wykopał nas za burtę swoją kolejną życiówką - boleniem, dobrze powyżej pół metra. Zanim dotarliśmy z powrotem do mariny było już ciemno. Nie udało mi się wywołać nocnych zdjęć i poszły w kocioł a szkoda, bo w sumie mieliśmy 14 pięknych oKoni do 36cm, szczupłego i bolenia. Dobry dzień. Mimo braku jakiegokolwiek sandała to był udany dzień dla każdego z nas. Oby zawsze tak było!
  23. Od wczoraj mam już komplet ryb drapieżnych na te woblery w tym roku - wreszcie dopisał się szczupak. Tak więc: sum, sandacz, szczupak, boleń, okoń... czego chcieć więcej? Mało jest szczupaka w łowisku w którym obecnie wędkuję. Ten był pierwszy, którego tam widziałem i złowiłem. Uderzył i walczył jak sandacz.
  24. Coś jednak wskórałeś Jarku, warto kruszyć beton. Gratuluję. Oby jak najwięcej troci weszło i zbudowały gniazda w Raduni. Ciekawe, czy uda im się przedrzeć poprzez siaty rybaków Troci na Motławie? Dobra robota... pozdrawiam.
  25. Dzisiaj kolejne trzy sandałki na wobka Górala (po jednym na wędkarza na łodzi) - Kris wywalił "dechę" Koniec z pożyczaniem wobków, wędek... - dokopał mi swoją życiówką (niemniej gratuluję)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...