-
Postów
781 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Nicco Puccini
-
Wind w temacie wyżej wspomniał o wspólnym graniu w propkliki, ale w fs tez można grać on line, i jest całkiem nie zła zabawa. Jak by ktoś chętny był na jakiś meczyk to możemy się ustawić, ja chętnie się z kimś zmierzę w wirtualnych zawodach wędkarskich;) Serwerów nie brakuje, mam namiary na kilka dobrych... Pozdrawiam, Nikoś.
-
No i dobrze Wind, że odpowiedziałeś. Ja w sumie nawet nie wiedziałem dlaczego drewno suszy się bez kory, po prostu jakiś stolarz mi tak powiedział bez wyjaśnień i tak robię cały czas. Ale teraz już wiemy, więc dzięki za tą informację. Może sam coś zaczniesz strugać? Co do lakieru to natrysk był by najlepszy, ale lakier nakładany cienkimi warstwami pędzelkiem też zdaje egzamin, ja tak robię. Nakładam kilka warstw lakieru pędzelkiem i gitara gra. A na gotowy korpus woblera kładę czasami dwie warstwy lakieru, ale to bardziej w celu wygładzenia powierzchni chyba... Co do "kilka na testy" to pw poszło.
-
I jak próby złowienia brzan? Były jakieś efekty? Brania? Efektowne hole? Czekamy na relacje;)
-
Ja raz grałem chyba w tą grę, ale pomysł wspólnej rozgrywki mi się podoba. Porozmawiajmy o tym na sb może, a w temacie szczegóły podamy?
-
Dzisiaj znowu zabawa z bacikiem, świetnie było. Kilkadziesiąt karasi pokazanych na zdjęciach w załącznikach. Brały rewelacyjnie na kukurydzę na lekkim zestawie( żyłka 0.16, haczyk 16, spławik uklejowy 1g). Nęcenie było raczej zbędne, wystarczyło rzucić kawałek chleba. Ale w sumie wystarczył by spławik wpadający do wody by zwabić całą ławicę tych wiecznie głodnych i wszystko żernych rybek.... A wy coś łowicie?
-
Słyszałem o "ozdabianiu" woblerów skórą ryb, sam jednak nigdy tego nie próbowałem. Chyba z lenistwa. Nie wiem, czy takie woblery będą skuteczniejsze od tradycyjnie malowanych, ale na pewno ich wykonanie zajmie dużo więcej czasu... Za to fajnie wychodzi oklejanie folią alu czy róznymi materiałami, można uzyskać ciekawe efekty strukturalne. Ja ostatnio popełniłem kilka sztuk okoniowo-kleniowych. Wykonane tradycyjnie czyli korpus z lipy, wkręcane oczka na klej, ster poliwęglan. Biały akryl na podkład, kolory to akryle i spraye. Całość lakierowana domaluxem jak zwykle. Na testach wypadły całkiem spoko, wszystkie pracują całkiem dobrze. Testy w nurcie również wypadły dobrze, woblery się nie wykładają, trzymają się nurtu. Padło kilka okonków, kleni niestety nie widziałem. Ale jeszcze i do nich się dorwę.... Zdjęcia w załącznikach. A wy coś strugacie? P.S trochę brzydale, ale jak już pisałem wcześniej- żaden ze mnie artysta...
-
Drapieżniki na martwą rybkę i nęcenie kawałkami ryb.
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Gruntówka
Dzięki Wind, czasami mam problem z poprawną interpretacją tych przepisów a czasami mi się miesza z regulaminem innych wód... Straszna lipa szczerze mówiąc z tymi przepisami. Sposób jest świetny ale niestety na wodach PZW nie zgodny z prawem. Polecam zatem próbować go wszędzie tam, gdzie pozwala na to regulamin. Ja zamierzam tak łowić tam, gdzie regulamin łowiska nie będzie mi tego zabraniał. A zestaw hmmm myślę, że jedna kotwiczka będzie nie wiele mniej skuteczna niż dwie. Chyba tylko kwestia tego, żeby umiejscowić ją w odpowiednim miejscu.- 11 odpowiedzi
-
Drapieżniki na martwą rybkę i nęcenie kawałkami ryb.
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Gruntówka
Dlaczego mój zestaw nie przejdzie na wodach PZW? I jak ustawa uniemożliwiła ci nęcenie kawałkami ryb morskich, tzn która ustawa? Mógł byś dać link do tych przepisów? Będę wdzięczny. Konstrukcję zestawu zawsze można zmienić, podejrzewam, że inne też będą skuteczne. Jeśli nie można nęcić kawałkami ryb morskich to zawsze można wziąć kawałki słodkowodnych i namoczyć je w śmierdzącym rybą morską dipie albo czymś podobnym. Wydaje mi się, że ten sposób też okazał by się dobry.- 11 odpowiedzi
-
A jakieś rekordy ładne masz? Może tobie udało się dobrać do ryb na River Fraser? Bo ja jakoś nie mogę tam nic chwycić...
-
Jak wszyscy wiemy drapieżniki można łowić na spining, żywca oraz na martwą rybkę. Ten ostatni sposób nie jest u nas w Polsce jeszcze zbyt popularny, ludzie bardziej wolą stosować żywca. Ale czy jednak żywiec zawsze będzie skuteczniejszy od trupka? Co zrobić jeśli na jakimś łowisku nie można łowić żywcem ponieważ zakazuje tego regulamin? Martwa rybka bywa zaskakująco skuteczna, szczególnie w zimnych porach roku. Na trupki najłatwiej złapać chyba zębatego, nie trudno też o mętnookie, a jeśli zastosuje się mniejsze rybki jako przynętę to często można upolować pasiaka czy węgorza. Konstrukcja zestawów jest banalnie prosta- wędzisko gruntowe o dużym c.w, dobrze sprawdzają się karpiówki. Kołowrotek nie mniejszy niż 4000, do tego plecionka 0.17-0.23 albo żyłka powyżej 0.25. Uzupełnieniem zestawu będzie stalowy przypon z kotwiczkami. Właśnie, więcej niż jedną. Można kupić specjalne przypony do martwej rybki lub zrobić je samodzielnie. Taki przypon ma jedną luźną kotwiczkę przesuwającą się po całej jego długości oraz druga, zamontowaną na stałe na końcu. Takim przyponem można dobrze uzbroić martwą rybkę, dzięki zastosowaniu dwóch kotwiczek mamy większe szanse na udane zacięcie. Do tego sygnalizator, najwygodniej będzie używać elektronicznego. Miejscówki? Wszędzie tam gdzie są drapieżniki:) A na poważnie tą metodą łowi się raczej w zimnych porach roku, od października do grudnia, O tej porze roku jest już zimno, temperatura wody znacznie spada, ryby zajmują więc miejsca w głębszej wodzie. I to właśnie w takich miejscach należy ich szukać. Oczywiście bez przesady- nie polujmy na zębate w 35 metrowych dołkach... Głębokość do 12 metrów będzie chyba spoko, ale pewnie i od tego będą jakieś wyjątki... Mamy zestaw, mamy miejsce, mamy przynętę. A zanęta? Czy w ogóle możliwe jest nęcenie drapieżników? Według mnie i wielu innych wędkarzy tak, nęcenie drapieżników jest możliwe. Wymaga jednak sporo czasu, ponieważ nie da się tego zrobić w kilka godzin. Najłatwiej zwabić w łowisko szczupaki. Nęcimy kawałkami martwych rybek, najlepiej tłustych o mocnym zapachu, dobrze sprawdzają się morskie. Jak nęcimy? Po prostu każdego dnia o tej samej porze wrzucamy w łowisko kawałki martwych rybek, powtarzamy to przez kilka dni(najlepiej4-6). Ostatniego dnia nie nęcimy tylko siadamy z zestawami. To zadziwiające, ale po kilku dniach takiego nęcenia w jednym łowisku może stać od kilku do kilkunastu, czasem nawet kilkudziesięciu drapieżników, które jakimś cudem nie zabijają się wzajemnie. Dziwne, ale prawdziwe. Według mnie warto próbować tej metody w zimnych miesiącach roku. Szczególnie ciekawe są wypady z namiotem w październiku czy listopadzie- szkoła przetrwania dla twardych wędkarzy, często kończąca się zejściem z wody o kiju i grypą;P Ale czasem zdarza się wyciągnąć jedną rybę, rekord życiowy:) Ja tej jesieni na pewno spędzę kilka dni łowiąc na martwą rybkę. Co wy sądzicie o tej metodzie? ktoś tak łowi? Pozdrawiam, Nikoś.
- 11 odpowiedzi
-
Zapewne masz koleżanko rację, wielu ludzi lansuje się tym hasłem bo ostatnio było dość modne. Ale jednak znaczna część wędkarzy promujących zasadę C&R w pełni się do niej stosuje i nie zabiera ryb z łowiska. Ja osobiście wypuszczam 90% złowionych ryb, zabieram czasem coś na co mam ochotę czyli jakiegoś okonia lub szczupaka, rzadziej leszcze(są świetne wędzone). Z pewnością duże znaczenie ma to czy ktoś lub jeść ryby. Przecież oczywiste, że jak ktoś lubi je jeść to woli zjeść świeżą złowioną przez siebie rybę. Ale jakie jest wasze zdanie na temat znaczenia tej zasady? Czy waszym zdaniem wypuszczanie ryb przez wędkarzy przyczynia się do poprawy rybostanu? Czy wędkarze zabierając ryby z łowiska mogą w poważny sposób uszczuplić rybostan? I co sądzicie o przeżyciu ryb złowionych i wypuszczonych?
- 82 odpowiedzi
-
- łowienie
- wypuszczanie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Chyba źle to opisałem. Miałem na myśli uniesienie zaraz po zacięciu całego kija w górę, często nawet stanięcie na siedzeniu kombajnu i uniesienie wędziska w górę, całego, nie tylko szczytówki;) Jak znajdę jakieś zdjęcia to wrzucę żeby to zobrazować.
-
Dzięki za szybką odpowiedź. Makaron zawsze kojarzył mi się tylko z leszczami, a tu proszę- smakuje także linom... W najbliższych dniach sprawdzę czy działa na moim łowisku ten sposób.
-
Jakie przynęty polecacie na dużego lina? Wiem, że w łowisku pływają ładne sztuki, ale ciężko się do nich dobrać. Łowie głównie tyczką, łowisko to nie wielka glinianka z mocno zarośniętym dnem, ryby nie miały styczności z kulkami i pelletem i z doświadczenia wiem, że na to nie biorą. Kukurydzy też jakoś za bardzo nie chcą.... Macie jakieś pomysły?
-
Widać, że to fajna sprawa. Nie skomplikowany sprzęt i łatwa technika połowu. Ale dla mnie to jest zbyt...łatwe;P Wole trudniejsze metody, w których trochę trzeba popracować żeby coś złowić. Ale łowienie śledzi na pewno jest doskonałą zabawą, i pewnie by mi się spodobało jako leniwa alternatywa spiningu. Dzięki za opis, nie wielu ludzi chce się dzielić z innymi swoimi sposobami wędkowania.
-
Kij od szczotki to potoczna nazwa tyczki w moich stronach;) A konkretnie chodzi o to, że zaraz po zacięciu unosi się wędkę do góry i podnosi rybę z dna zanim jeszcze zdąży ona załapać co się dzieje. I kiedy ryba jest przy powierzchni cofa się wędzisko po rolkach lub zdejmuje elementy, często robi się to stojąc na kombajnie.
-
Widocznie zależy wiele od koła . U mnie też rewelki nie ma, kasa ze składek idzie w pole, zarybień nie widać jakoś... Ale jest jak jest, ciężko coś zmienić. Mówisz, że zazdrościsz obcokrajowcom. Ale nie wszędzie organizacje zrzeszające wędkarzy są super. W UK jest enviroment agency sprzedająca fishing license. Kupuje to każdy wędkarz na wyspie a agencja... śpi chyba. Zarybiają nie wielką część łowisk, ale na szczęście dużo jest pod władaniem lokalnych klubów, które o nie dbają...Według mnie powinniśmy dbać o swoje wody również my, wędkarze, i nie pozostawiać wszystkiego w rękach PZW. Kolega wyżej ma też ogromną rację co do strony finansowej należności do związku. Łowienie na komercyjnych łowiskach jest drogie i frajda z tego nie jest duża- wiemy, że złowimy...A na łowiskach PZW można połowić, szczególnie w rzekach, z których siatami nie da się tak łatwo ryby wyłowić....
-
Nie wywale, ponieważ nie mam za co. Tabaka jest dla ludzi. Ja sam próbowałem kilka razy i nie powiem, fajna sprawa. Wiśniowa mi najbardziej smakowała chyba... Ale jakoś i tak zbyt mocno mnie do tego nie ciągnie, nie wiem czemu. Nie mam jednak nic przeciwko temu;) A nie ciągnie mnie do tego chyba dlatego, że nałogowo pale papierosy i nie chce zmieniać ich na tabakę... Poza tym na rybach nie miał bym jak wciągać za bardzo, a ja na rybach spędzam czasem więcej czasu niż w łóżku;P
-
Blog mój, nie wiem czemu link prowadzi do logowania się, nie łapię tego;P Co do zapachu to masz sporo racji, ale to skuteczne raczej zimą w wodzie stojącej, bo w szybkim nurcie chyba mija się z celem.. Ale nie róbmy tu off topa, to temat o robieniu woblerów;)
-
Ja drut z kabli stosuje i daje się go wyginać rękoma na zimno, a jego wytrzymałość jest ogromna;) Więc ułatwiam sobie tym życie. O kolorach każdy ma inne zdanie, ale ja już tyle razy wyciągałem różne drapieżniki na różne kolory, że według mnie to praca woblera jest najważniejsza a kolor ma większe znaczenie dla wędkarza niż dla ryby;) Na głębokości kilku metrów w większości łowisk wszystkie kolory i tak wyglądają prawie tak samo, ponieważ jest tam bardzo mało światła. A ryby częściej zdają się na zmysł czucia poprzez linię boczną niż wzrok... Ale to tylko moje myśli, moje doświadczenia, każdy ma prawo do swoich;) Długość steru- to już zależnie od łowiska i samego woblera. Długi ster nie nadaje się do boleniówek, kleniówek i woblerków okoniowych z jednego prostego powodu- to woblery albo płytko schodzące albo po prostu małe i duży ster sprawiałby, że nie chciały by one pracować, no:P Zależności jest cała masa, ja średnio raz w miesiącu odkrywam coś nowego;P A co do pisania- ja lubię pisać tyle, żeby wyjaśnić co mam na myśli;P
-
Chciałem podzielić się z wami pewnym sposobem na wyciąganie dużych ryb na tyczkę. Nauczyłem się jej jak mieszkałem w UK, widziałem też, że stosowali ją zawodnicy drużyny narodowej na mistrzostwach świata. Na czym dokładnie polega ten sposób? Jest to dość proste, ale wymaga siły fizycznej i skupienia. Polując na karpie, amury, wielkie karasie czy leszcze lub liny czasami nie można ich oderwać od dna, cały czas murują i nie sposób ich ruszyć aż do zerwania zestawu. Warto w takich sytuacjach zmienić sposób holu. Kiedy zacinamy rybę i szybko orientujemy się, że to coś dużego, to podnosimy nasz kij od szczotki wysoko do góry, tak aby ryba znalazła się przy powierzchni i szybko ściągamy ją do brzegu. Dzięki temu ryba jest zdezorientowana i daje się w miarę łatwo holować. Sprawa wydaje się prosta, ale każdy kto próbował w ten sposób walczyć tyczką z karpiem powyżej 3kg, linem większym niż dwójka, ten wie ile siły trzeba w to włożyć. Istnieje też ryzyko, że ryba szybko zorientuje się w co z nią gramy i pokaże nam, że to jednak ona rządzi... Mi jednak ten sposób sprawdził się wiele razy, i wiele razy przekonałem się, że to jedyny sposób na wycholowanie z wody dużych ryb. Jeśli więc ktoś poluje tyczką na okazy i ma problemy z ich holem, polecam sprawdzić jak działa ta metoda. Pozdrawiam, Nikoś.
-
Śmiało podejmuj próby;) Według mnie jak najbardziej warto. U mnie kolejna seria dzisiaj schnie, jutro już będę lakierował i w weekend trzeba będzie zrobić testy...I bym zapomniał, bardzo ważne jest rozmieszczenie oraz ilość obciążenia w woblerach. Ja w moich zazwyczaj umieszczam cześć obciążenia tuż przed środkową kotwiczką i część w ogonie, dzięki temu za bardzo nie rzuca woblerem. Wszelkie manipulacje w kwestii rozmieszczenia obciążenia mogą dać ciekawe efekty, odmienną pracę a tym samym czasem więcej brań. Polecam więc eksperymentować.
