Skocz do zawartości

jungu

Zespół AS
  • Postów

    649
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jungu

  1. Potwierdzam, dla przykładu dodam zdjęcie przynęty jaką mój dziadek robił na sandacze, wprawdzie poprawiłem ją nieco malując sprajem na srebrno, ale skuteczność przynęty bije na głowę wszelakie gumy i woblery. Może dlatego że ryby na przełowionych wodach już prawie wszystko widziały. Do oczka na przodzie przyczepia się ciężarek odpowiedni do łowiska i przynęta pracuje lepiej niż pływająca pijawka, przy jednostajnym ściąganiu pływa jak wąż, przy stukaniu po dnie przynęta unosi się do pionu. Jest zrobiona z korka po winie, dwóch kotwiczek i kilku krętlików połączonych plecionką. Niedługo sezon się skończy więc na pewno zrobię sobie kilka takich.
  2. Kiedyś już hartowałem i wynik uznałem za pozytywny - tylko nie studziłem w wodzie, ale w popiele z paleniska. Robiłem później próby podczepiając do przyponu stalowego, zaczepiałem grotem o kawałek twardego drzewa i porównywałem do tych niezahartowanych. Różnica była naprawdę spora w wytrzymałości. Niestety to były dawniejsze czasy i nie pamiętam czy jakoś specjalnie rdzewiały.
  3. Ja aktualnie kończę z fabryką CO2 i zwolniłem z pracy przy produkcji C2H5OH miliony pracowników za "miskę cukru" Muszę przyznać że pracowali naprawdę sumiennie bo wyszło mocne jak diabli Zlałem już kilka butelek na "Lepsze czasy" i pozostawiłem sobie z takim oto pojemniku kilka litrów na zimowe wieczory przy czyszczeniu wędek, kołowrotków i rozmyślaniu o wielkiej rybie
  4. Żeby Ci nie dali tylko jakiś miękkich, bo takie czasem zdarzają się ostre, ale już na pierwszym zaczepie się prostują. Tyle kosztował mój kij którym od czasu do czasu wąsatego uda mi się wyłowić - cena faktycznie powala. Wolałbym kupić już tańsze i samemu je przehartować. Czyli zestaw masz prawidłowy, hol również bo sandacza zacina się na dokręconym hamulcu, a powinno holować na "miękko" przy odkręconym. Używasz plecionki czy żyłki ? Jak żyłki to musi być o jak najmniejszej rozciągliwości - żyłka potrafi się rozciągnąć ok 10% przy zacięciu czyli przy odległości 50m to nawet 5m! Może to w połączeniu z tępymi hakami powoduje że nie mają one dostatecznie dużo energii aby wbić się w twardy pysk sandacza.
  5. Owner, Mustad mają naprawdę dobre haki. Gamakatsu używam główek jigowych, czasem jak ich nie ma w sklepie a mam parcie to kupię dragony V-point. Jeśli chodzi o hol ryby to pomijając miękkie haki może spróbuj dociąć rybę przy holu, czasem hak wbija się lekko, a czasem sandacz potrafi być holowany w ogóle nie zacięty trzymając w pysku przynętę. Zatnij rybę zwiń luz i popraw zacięcie. No i jeszcze pozostaje kwestia kija do dobrego zacięcia z większej odległości musi być dość sztywny z akcją szczytową.
  6. Mnie tylko zastanawia jedno. Po co kombinować zapachami w sztucznej przynęcie skoro i tak u nas to zabronione. Nie lepiej jest zrobić stare poczciwe ciasto z mąki i do niej dodać aromat? Ja swoją starą metodą podpatrzoną od dziadka zamiast wody dawałem żelatynę, która bardziej trzymała konsystencję, a w kontakcie z wodą powoli się rozpuszczała smużąc dodany aromat... były na to naprawdę dobre efekty. Wracając do ochotki to pozyskiwanie organizmów wodnych za pomocą narzędzi innych niż wędka wymagane jest zezwolenie starosty lub komendanta PSR. Przy czym musi być określony rodzaj narzędzia do połowu i rodzaj organizmów które zamierzamy łowić oraz cel ich pozyskania. Czyli Zbyszek ma rację. Tylko się zastanawiam czy to opisane "pozyskiwanie" jest na użytek własny czy przemysłowy. Przecież krowy brodzące w rzece robią to samo co osoba pozyskująca ochotkę, a jakoś do rolników nikt się nie czepia.
  7. Za 400zł to wybierz dwie opcje z tych trzech... A tak na poważnie - widziałem już oferty kołowrotka DAM Quick 4000 w granicy 390zł, uważam że jest naprawdę godny polecenia. Z tańszych opcji dość niezawodny jest Penn Battle II i Okuma Inspira ISX. Tylko pytanie - skoro jesteś kilkanaście razy w roku na rybkach czy jest sens pakować 400zł w kręciołek? Osobiście kupiłbym coś tańszego np. Okuma Ceymar XT lub Ryobi Oasys FD, a przy 15 wypadach w roku i tak posłużyłby kilka sezonów.
  8. Wiem, czytałem, zrozumiałem. Ale do tego dąży PZW - do obostrzeń, zakazów ciekawe tylko dlaczego? Zamiast edukować i zarybiać robi więcej zakazów aby karać, lub żeby wędkarze nie wyłowili tego co jeszcze w wodzie pozostało. Jeszcze trochę to i zrobią okres ochronny na wszystko w okresie od wczesnej jesieni do późnej wiosny, bo przecież szczupak już od listopada nosi w sobie ikrę, a sandacz potrafi się wycierać pod koniec maja i jeszcze przez jakiś czas pilnuje gniazda. Do tego najgrubsza płoć najlepiej bierze na wiosnę, a leszcz do wiosny siedzi jeszcze w ławicach w miarę łatwych do namierzenia... Absurd goni absurd. Ile tej jesieni straż rybacka złapała kłusoli ? Na samym pomorzu kilkadziesiąt, gdzie niektórzy mieli po paręset metrów sieci w wodzie i po 80kg ryb w zamrażarkach. Dostali po 200zł kary (lub w zawiasach) i kłusują dalej. Panowie przez dobre kilka lat nie złowiłem tyle ryb ile ci mieli w sieci w jednym wypadzie! I tutaj widzę prawdziwy problem, zamiast nam podnosić składki i dodawać zakazów niech podniosą kary za kłusowanie do kilku tysięcy zł - po 100zł za kg nielegalnie pozyskanej ryby tylko wtedy przybyło by na koncie władzom PZW. Oni muszą zrozumieć że ryby to nie grzyby, nie rosną wszędzie, nie biorą się z opadów deszczu, a za ich połów my płacimy dość duże pieniądze i chcielibyśmy mieś możliwość
  9. Nie obraźcie się koledzy, ale akurat uważam że ta metoda połowu jest najmniej finezyjna, najmniej wymagająca, przeczy zamysłowi "amatorskiemu połowi ryb" i osobiście uważam że zbyt dużo ryb złowionych w trollingu idzie do zamrażarki. Nie spotkałem jeszcze osoby która łowiąc coś na trolling wypuszczała rybę z powrotem, a niestety przeważnie są to już większe osobniki. Na jednym z pobliskich jezior właśnie przez trolling nie idzie już złowić szczupaka 80+, m.in. dlatego że w trollingu prawie każdy używał przynęt 20cm+, a jezioro zostało przeczesane wzdłuż i w szerz. Z resztą co to za przyjemność zarzucić sztuczną przynętę do wody i sterować tylko łódką. U nas od kiedy zlikwidowano straż, siaty stawiali nawet w dzień, a i jakoś trollingowcy mają gdzieś to jak na nie natrafią, co najwyżej przetną aby odzyskać przynętę. Metoda ta powinna być tylko wtedy dopuszczona gdy dno jest mocno zróżnicowane, zawiera podwodne górki, ostrzejsze uskoki i połacie roślinności podwodnej, a nie jak u nas łagodny spadek do 6m i brak jakichkolwiek schronień dla drapieżników.
  10. To samo mogę napisać o Inazuma flash perch 240cm do 18g - Przeciążałem główką 17g + masa gumy 12cm, rzuty raczej ostrożne ale nie wpływało to na czułość brań. Na małe i średnie okonie ciut za sztywna, na okonie 30+ idealna.
  11. Ja ostatnio zacząłem stosować do przynęt powyżej 9cm małą dozbrójkę w postaci haczyka w ogonku. Mianowicie do plecionki dowiązuję haczyk nr. 6, przekładam przez oczko w igle i prowadzę od ogonka wzdłuż przynęty, dowiązuję do kolanka haku główki i lekko naciągam aby z ogonka wystawało tylko połowa kolanka z grotem. Praca przynęty nie jest zaburzona, nie tracę przez to ogonków (nie wiem czemu ale nie mam obcinek) i odkąd zacząłem stosować ten sposób wyholowałem już trzy szczupaki tylko zapięte za haczyk w ogonku. Pewnie jak by tam nic nie było to bym stracił ogonki. A jesli chodzi o występowanie sandaczy to faktycznie im się coś poprzewracało bo w ub. roku trafiłem dwie sztuki na rzece w miejscu w którym ich nie było od kilku lat i do tego prawdopodobnie pilnowały gniazda.
  12. W hierarchii sandaczy jest tak że duże osobniki niezbyt tolerują mniejsze, więc jeśli masz miejsce w którym jest dużo pstryknięć maluchów, to szukaj niedaleko, tego miejsca a powinny się trafić większe sztuki. Aczkolwiek nie wiem jak to jest z zimowiskiem, gdzie prawie każda ryba potrafi się zebrać.
  13. Ja potrafiłem mieć 13 obcinek jednego dnia... ale to była zabawa tylko z maluchami. I owszem powalone drzewa to bardziej miejsca na szczupaka, sandacz woli kamienie - prędzej go złowisz na równym dnie w pobliżu kamieni niż niedaleko powalonych drzew (jeśli i to i tamto ma do wyboru). Jarku jeśli chodzi o sandacze na głębokiej wodzie to i owszem często tam mają swoje kryjówki, ale bardzo często spotykałem się z tym ze tam w ogóle nie współpracują z przynętą. Tak jakby czekały na hasło "wyżerka" a do tego momentu jest "post". Marcinie spróbuj trochę metody "na wleczonego", albo jeśli kanał ma jakiś uciąg to załóż małe kopytko na hak i spróbuj bocznego troka, czasem z przytrzymaniem przynęty na dnie bo sandacz lubi pogonić i pooglądać przynętę. Dołek do 1 metra? Na sandacze to trochę za mało, chyba że jest daleko od brzegu bo dołki 2-3 m przy brzegu mogą owocować w drapieżniki, ale nie 1m, chyba że bolenie. Drugie miejsce na prostym odcinku z łagodnym spadkiem lepiej do mnie przemawia, obławiaj miejsca gdzie kończy się roślinność, a zaczyna głębsza woda. Zarzucaj przynętę i odliczaj czas opadu do dna. Wyszukuj górek lub innych nierówności w tym spadzie.
  14. Namierzyć sandacze wcale nie jest łatwo, potrafią one cały dzień siedzieć w kryjówce i czekać na porę wyżerki która może trwać tylko 15 minut, wtedy przemierzają do kilkudziesięciu metrów do stada drobnicy, napychają żołądki i wracają do kryjówek. Ważne abyś trafił na miejsce ich żerowania, lub chociażby w trasę ich płynięcia do drobnicy i do tego w odpowiednim momencie. Jeśli chodzi o przynęty w tej chwili rozmiar raczej nie ma takiego znaczenia co sposób prezentacji i odpowiednio wolne prowadzenie. Szukaj o teraz stada drobnicy i obrzucaj dokładnie krawędzie tej ławicy w odległości 2-5m. Dobrze by było poświęcić cały dzień na to aby sprawdzić w jakich godzinach przypływa sandacz. Jeśli to poznasz to później nie będziesz musiał długo siedzieć nad wodą, bo późnojesienne sandacze praktycznie zawsze żerują o tej samej porze. Małe sandaczyki delikatnie "pstrykają" w gumki, więc nie masz się czym przejmować że takich nie zacinasz. Duży sandacz w zimę jak uderzy to poczujesz na ramieniu.
  15. Zgadza się, ale kolega NightMare napisał wyraźnie technikę łowienia z opadu wiec nie potrzebne mu więcej żyłki / plecionki na kołowrotku. Ja robię troche inaczej. Nawijam podkład z żyłki 0,2 tyle żeby weszło ok 100m plecionki zdarza się czasem że prawie cała jest w wodzie, przez co ciągle jest w użyciu. Gdy zaczyna się strzępić od zużycia (na ogół już ok kilkanaście metrów stracę od zaczepów) tnę zużytą cześć i dowiązuję nową czyli ok 50m. Moja dewiza przy wędkarstwie to mierz siły na zamiary. Nie nastawiam się na potwory które nie bym był w stanie sam w środku nocy wyholować na brzeg. Moja żyłka sumowa to 0,45 i jak narazie cieszę się że nie trafił mi się kilkudziesięciu kilowy sum. Choć pewnie miałbym co dzieciom opowiadać. Wracając do tematu spinningu zawsze używam plecionki 0,10 na malutkich kołowrotkach które praktycznie zmieniam co sezon jednak żaden do tej pory pomimo oznak zużycia (szumy, luzy itp.) nie zawiódł mnie podczas ryby na kiju. Ważne dla mnie aby podczas machania kilka godzin wędką moja ręka nie miała oznak zmęczenia, żwawo reagowała na pstrykniecie sandacza czy przywalenie szczupaka i to właśnie daje mi dobre wyważenie zestawu. Drugą sprawą jaką można uwzględnić to jak często i gdzie na te ryby się jedzie. Pewnie jesli wybierałbym się na Norwegię to nie pojechałbym z kołowrotkiem za 100-150zl bo bym sobie pewnie w brodę pluł jak by się rozleciał. Ale jak jeżdżę na ryby dwa razy w tygodniu na 3-4 godzinki, a sklepów wędkarskich w okolicy dużo to mogę sobie pozwolić na niższy budżet.
  16. Może i troche prawdy w tym jest że rozmiar 1000 wydaje się mały. Ale! Łowimy przede wszystkim na wodach PZW gdzie okazy są rzadkością. Na taki kręciołek spokojnie nawinę 150m plecionki 0,12 a rzuty przy tym kiju oscylują max. w granicach 60-70m (przy plecionce). Czyli zostanie spory zapas na walkę z "okazem". Swoją drogą żadnemu szczupakowi nie pozwoliłem wyciągnąć więcej niż 20m plecionki... Po co nawijać 200 metrów i więcej skoro i tak nie będą używane.
  17. Kołowrotek do tego wędziska w rozmiarze 1000 jest za świat, wędzisko jest lekkie i naprawdę ciężko coś znaleźć w niskiej cenie aby tego kija odpowiednio wyważyć. Osobiście wolę kupić nowy kołowrotek co sezon, ale za to taki który odpowiednio wyważa wędzisko niż wydać kupę kasy za kołowrotek na kilka lat. Aktualnie używam Kołowrotek RYOBI SPIRITUAL w rozmiarze 50 - sprawdzona jakość i gwarancja na 5 lat za cenę ok. 120zł. Waga 180g jest naprawdę dobrym wynikiem w porównaniu do jakości wykonania. Plecionka faktycznie trochę za słaba, chyba że masz solidniejszy kołowrotek z dobrym hamulcem, ale za 90zł takiego nie kupisz, na szczupaki najmniej 0,10 ale najodpowiedniejsza jest jak napisał Zbyszek - 0,12mm
  18. Nawinąłem dragona tylko 25m bo plecionka mikado jest u mnie na kręciołku sprawdzona więc nawinąłem ją do ok. 2mm od krawędzi szpuli, a resztę dałem właśnie plecionkę dragona. 25m wystarczy do oceny jakości, a jak by się okazało że plecionka ta jest niewypałem to szybko ją odcinam i jeszcze spokojnie mam zapas plecionki aby wykonywać dalekie rzuty nie tracąc czasu nad wodą. Metodę z kropelką znam, ale nie stosuje jej przy wiązaniu agrafek czy przyponów tylko do łączenia dwóch odcinków plecionki. Najpierw dwa szybkie węzły spinningowe, przycinam pozostałość do ok. 2mm i całość traktuje cyjanoakrylem przyklejając jednocześnie te wystające po 2mm odcinki do plecionki głównej. Jeszcze mi się nie zdarzyło żeby to się rozwiązało czy zahaczyło o przelotkę. To akurat stosuje przy wiązaniu agrafek i przyponów.
  19. Kupiłem tą plecionkę, dałem podkład z plecionki mikado fine braid i nawinąłem jej ok 25m - jak na razie po pierwszych testach wypadła bardzo pozytywnie, miękka, bardzo śliska (trzeba dobrze wiązać węzły bo potrafi się rozwiązać), kolor biały więc nie wyblednie , choć wyraźnie widać granicę styku wody i powietrza (pod wodą jej nie widać) i co najważniejsze na tą chwilę - trzy godziny rzucania gumami i ani jednego splątania! W porównaniu do tego mistrala X4 to mistrzostwo świata. Do tego grubość 0,11 wyraźnie cieńsza od mikado 0,10, ale i tak mikado tez sobie chwalę bo to najlepsza budżetówka. Niestety temperatura powyżej zera więc nie dało się sprawdzić jak się zachowuje przy zamarzających przelotkach. Jak uda mi się w weekend wyskoczyć o poranku to pewnie opiszę resztę z testów.
  20. Póki temperatura wacha się od dodatniej po ujemną stosuje plecionki. Gdy w dzień również jest juz na minusie wtedy dopiero przechodzę na żyłki. Od dłuższego czasu stosuje juz mikado crystal line 0,18 na okonie lub 0,20 na coś większego. Jak narazie zawsze mi się sprawdzała nawet jak spinningowałem na częściowo już zamarzniętych akwenach.
  21. Produktu z górnej półki się nie spodziewam, liczę jednak na to iż nie będzie mocno nasiąkała wodą przez co będzie bardziej elastyczna, może dzięki temu również nie będzie tak zamarzać.
  22. Skusiłeś mnie tą plecionką, kupiłem również swoją poczciwą mikado fine braid 0,10 w kolorze fluo, mam nadzieję że dostane z dobrej partii. Zobaczymy co to za "cudeńko" i czy nada się na niższe temperatury.
  23. I owszem żyłka pewnie przy minusach lepsza, ale jakoś juz nie mogę się przestawić. Na moim kiju nie czuć na żyłce tych "atomowych" brań aż po łokieć. Na żyłkę 0,18 przestawiam się w styczniu gdy nastawiam się już tylko na okonie.
  24. Złowisz na wszystkie, kluczem do sukcesu będzie jednak odpowiednie jej prowadzenie i trafienie w gusta kolorystyczne pasiaków. Na przyszłość jednak na okonie wybieraj bardziej naturalnie kolory i często z brokatem. Jarku łowisz o tej porze na plecionkę czy na żyłkę? Bo dzisiaj moja plecionka nie przeszła chrztu bojowego z oblodzonymi przelotkami. Zawsze stosowałem mikado fine braid i była ok, ale mnie co pokusiło i kupiłem mistrala x4, ta z kolei często robiła małe brody wydaje mi się że zbytnio opija się wodą i staje się zbyt sztywna.
  25. Da się połowić! Dzisiaj byłem od 6 nad wodą, zaliczyłem dwa szczupłe ale nie wymiarowe, okonia 20cm i pechowego leszcza za grzbiet. Jednak ryba bierze o tej porze przeważnie rano i wieczorem, więc jak najbardziej ma sens wędkowanie o tej porze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...