Skocz do zawartości

jungu

Zespół AS
  • Postów

    649
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jungu

  1. Ja wprawdzie nie biję rekordów, ale i tak z sandaczami idzie mi lepiej niż rok temu dzisiaj złowiłem trzy sztuki 42, 44 i 53cm, do tego była jedna spinka po krótkim holu i jedna obcinka. Jak na 3 godzinne łowienie na obleganej wodzie pzw gdzie inni wędkarze byli bez brania to chyba całkiem udany wynik. Wszystkie trzy wzięły w miejscu kilka metrów od brzegu na wodzie ok. 1,5 m głębokości, a nieopodal kilka grupek leszczy wygrzewało grzbiety przy powierzchni. Sorki za liche zdjęcie z miarką, ale to fota na szybko bo sandaczyk wrócił na swoje miejsce.
  2. Ja bym poszedł chyba w inną stronę, z tego co się orientuję do niektórych modeli wędzisk pasują te same składy szczytowe. Kupiłbym np. Mikado Black Stone spin w wersji np. 5-20g i dokupiłbym w serwisie sekcję szczytową od wersji 1-10g. Wtedy wymieniając tylko szczytówkę zmieniałby się cały charakter wędziska. Czyli za jakieś 300pln miałbyś "dwie" wędki i zostało by na jakiś solidny kręciołek. Tylko przed zakupem modelu musisz zadzwonić do serwisu i upewnić się czy dane składy do siebie pasują.
  3. Zgadza się, ale również podałeś linki do wędzisk typowo sandaczowych o szybkiej szczytowej akcji. W prawdzie każdą wędką da się połowić i szczupaki i sandacze, ale jest jednak ale. Jak kupisz wędzisko pod szczupaki to będzie problem z zacięciem sandacza i słabo wyczuwalne podbicia lżejszej przynęty, a w odwrocie przy łowieniu wędką sandaczową przy zacięciu szczupaka hol będzie bardzo sztywny i nerwowy co może owocować spinkami. Mimo wszystko tak jak podałeś wolałbym kupić coś na sandały bo z reguły wędziska są lżejsze, mają krótsze dolniki i jakoś lepiej leżą mi w dłoni.
  4. Kołowrotek owszem i znajdziesz, ale wędzisko nie do końca. Albo będzie Ci wygodniej łowić sandały, albo szczupłe. Nie spotkałem wędki aby pogodziła dwie techniki prowadzenia przynęty dając komfort i dobre wyczuwanie brań przy obu. Jeśli chcesz kupić coś w ten deseń to szukaj wędziska uniwersalnego 5-25g o szybkiej akcji szczytowej, lub 10-30g o akcji med-fast , albo kup coś typowo pod sandacze bo uważam że takie kije są szybsze i lepiej przekazują brania. np: Mikado Inazuma Flash Zander do 35g, osobiście mam jego delikatniejszego brata na okonie, ale miałem w ręce, machałem i uważam że jest równie dobry.
  5. Ja również zaczynałem z kijem 270, teraz mój uniwersalny spin to 240cm CW do 18g choć obsługuje i 30g, dokupiłem do niego drugą szczytówkę i przerobiłem na delikatniejszą jednocześnie skrócając do 210 i zrobił mi się killerek okoniowy. Im krótsze wędzisko tym lżejsze i lepiej czuć brania.
  6. Poszukaj gdzieś bakterii nitryfikacyjnych, przerabiają amoniak który jest odpowiedzialny za nieprzyjemny zapach. To na temat zapachu, jesli chodzi o liście to możesz je usunąć tylko mechanicznie. Choć pierwsze słyszę żeby w starym zbiorniku gnijące liście tak brudziły wode, dojrzały zbiornik powinien mieć dość bakterii na przerobienie całego detrytu.
  7. Pamiętam jak mój wujek pojechał na ryby w to miejsce kilkanaście lat temu (mieszka na śląsku), gdy przyjechała kontrola zabrała mu kartę, ale napisał odwołanie bo nie było nigdzie wtedy o tym napisane, przyznali mu wtedy rację i oddali kartę. Wracając do tematu egzaminu - to wypowiem się jako "Świeżak" bo kartę wyrabiałem pięć lat temu. Pojechałem do osoby u której wyrabia się zezwolenie i opłaca składki, wypełniliśmy stosowne dokumenty i pojechałem wyrobić kartę w urzędzie. Później nawrotka do skarbnika, opłata składki i już legalnie mogłem wędkować, w sumie o ile pamiętam zajęło by to kilka godzin, ale w urzędzie koleś nie miał za bardzo czasu i po odbiór kazał przyjść na drugi dzień. Egzamin ? Sam dla siebie postanowiłem posiąść tą wiedzę bo nie wiedziałem czego się spodziewać przy wyrabianiu karty, ale ostatecznie nie było żadnego egzaminu. Ja akurat nie mam sobie nic do zarzucenia, ale domyślam się że w taki sposób dostają kartę osoby które faktycznie nie mają pojęcia o wędkarstwie amatorskim, a to już dramat. Dla ciekawskich ściągnąłem sobie apkę "Go FiSHING" i w niej są chyba wszystkie pytania na egzamin. Do tej pory mam ją w telefonie i czasem w ramach przypomnienia sam robię sobie "egzamin". Często spotykam się nad wodą z nieznajomością przepisów wędkarzy, albo ich celowym naginaniem. Np. "jak ryba zakrwawi to daj ją na patelkę (mimo iż nie wymiarowa)", wędkowanie na kilka wędek (aktualny rekord jaki widziałem to 6 zestawów sumowych rozstawionych na 500m przez jednego kolesia), widziałem również jak obsługa promu rozciąga sieci, czy na zbiorniku zalewanym przez wyższy stan w rzece traktorem w nocy przeciągali sieci, jednak za największe dziadostwo uważam kłusowanie z agregatem wtedy naprawdę robi się pustynia z wody.
  8. Kiedyś jak bawiłem się więcej w boczny trok to zamiast agrafki stosowałem stalowe kółko (takie łączące kotwiczkę z wolberem). Trochę trzeba było nabrać wprawy aby założyć przynętę ale mikro kółeczko uznałem za lepsze niż cieniutka agrafka która ostatnio przy podbijaniu przynęty 15g potrafiła się otworzyć. Dla osób które mają mniejsze zdolności manualne albo "grube palce" polecę zrobić kilka cieniutkich przyponów z samym oczkiem przygotować na gotowo z przynętami, a agrafkę dać przed przypon i wtedy zmieniać gotowe zestawy.
  9. Wędką spinningową można łowić na spławik, tak samo jak gruntówką czy nawet "sumówką" - jednak wędka spinningowa jest troszkę zbyt "elastyczna" i powiem że bez odpowiednio skonstruowania sprzętu po prostu będziesz miał dużo niezaciętych brań. Do spinningówki proponuję dać plecionkę 0,08 i do tego dłuższy przypon 0,16.
  10. Ja proponuję poszukać czegoś sztywniejszego z szybką akcją szczytową, a i długość 260-270cm pozwoli to na dalsze rzuty.
  11. Są miejsca bankowe na Warcie gdzie wiem że zawsze jest ryba. Niestety przy niskim stanie wody ryba chyba skupia się w gromadki i staje się nerwowa przez co, albo żeruje bardzo chimerycznie, albo ma zbyt dużo żarcia pod nosem żeby uganiać się za gumową przynętą. Z miejsca na zdjęciu przy wyższym stanie wody o 50cm wyjąłem ostatnio trzy szczupaki i okonia (w placu 3x3m), ale teraz niski stan wody nie pozwolił na prowadzenie przynęty w taki sposób jak ostatnio więc i może przez to wynik zerowy. Byłem jeszcze kilka km. dalej w miejscu gdzie kilkadziesiąt lat wstecz cumowały barki, fajny tam dołek był ale teraz zauważyłem że dołek skrócił się o kilka metrów, a za nim łachy piachu na szerokości kilkunastu metrów i głębokości wody ok 50cm - jeszcze rok remu była tam rynna 2m głębokości z której nocą wyciągałem leszcze 50+, teraz już wiem dlaczego z tego odcinku zniknęła biała ryba. Trzeba będzie poszukać na przyszły rok innego miejsca na nocki .
  12. Dzisiejsze ujęcia Warty, woda bardzo niska, ryba za nic na świecie nie chciała współpracować.
  13. Nie mam doświadczenia z prostowania stali nierdzewnej, ale może uda się wyprostować naciągając np. na śrubie rzymskiej. Uciąć odpowiedni odcinek drutu, jeden koniec jak napisał Jarek do balkonu, drugi do śruby rzymskiej i na drugi koniec balkonu. Przy naciąganiu śruby drut powinien się naddać.
  14. poszukaj w ofertach sklepów dentystycznych, używają tam drutów z nierdzewki. Wkleję link na szybko jaki znalazłem: znalazłem jeszcze taki sklep z drutem 0,15mm:
  15. Jeśli chodzi o spinning nocny to najlepsze brania są do godziny po zmroku i godzinę przed świtem. Głębokość nie do końca ma znaczenie bo musisz wyczuć gdzie siedzi drapieżnik za dnia i gdzie ma nieopodal drobnicę która przeważnie siedzi na płytszej wodzie. W nocy możesz spróbować obłowić spady przy brzegu (starorzecze) i okolice granicy zielska z tonią wodną (zalew). Kolor rzadko ma znaczenie, czasem miałem brania na czarne gumy, czasem na srebrny brokat, biały czy perłowy i czasem na kolory rażące.
  16. Ja bylem dzisiaj na warcie od 6 do 9. Złowiłem ok 25szt sandaczy. Wszystkie w takim samym rozmiarze ok. 30-35cm. Ogólnie poza ćwiczeniem refleksu to raczej nie warto łowić w tym odcinku bo na jeden wyjazd straciłem 12 gum z czego dwie na zaczepie, a reszta to same obcinki. Ryby żrą wszystko co popadnie, a woda aż się kotłuje ale wydaje mi się że wymiaru tam nie uświadczę. Za tydzień jadę na drugą miejscówkę na odcinku koło -konin tam może bylo mniej ale za to większe.
  17. Aleksandrze ja nigdy nie tachałem ze sobą żadnych skrzynek, plecaków itp. Mi w zupełności wystarczy pudełko z uzbrojonymi przynętami, które mieści się w tylnej kieszeni spodni. Resztę czyli przypony, cążki i czasem zapasową szpulę chowam w kieszeni od kurtki. Nigdy nie lubiłem brać dużo sprzętu, nawet na długie nocne wypady nie biorę krzesełka, tylko siedzę na wiaderku z zanętą. Osobiście podziwiam ludzi którzy jadą nad wodę z pełnym bagażnikiem sprzętu, rozkładają się dwie godziny żeby połowić kolejne dwie/trzy.
  18. Ja raz w miesiącu kupię jakąś gazetkę, ale raczej tylko dlatego że lubię popatrzeć na rybki trochę większych rozmiarów niż pływają w mojej okolicy
  19. hej. Dzisiaj byliśmy we dwójkę od świtu do 10 godzinki i wynik był miażdżący! Łącznie złowiliśmy ponad 50 szt. Niestety ani jeden nie miał nawet ponad 40cm. Jednak pierwszy raz w życiu w czterech rzutach udało mi się wyciągnąć cztery sandacze. Wszystkie bezpiecznie wróciły do wody i na koniec trafił się szczupaczek 52cm. 80% na gumy w kolorze jaskrawej zieleni na ciężkich główkach 17-20g z mocnym stukaniem po dnie i podbijaniu dwa-trzy obroty na sek. Woda w rzece się podniosła i ryby zmieniły miejsca żerowania wiec jesli były tam tydzień - półtora temu teraz może ich tam wcale nie być.
  20. Płacenie za "dniówkę" w formie sms i tam ma się nijak do kontroli. Co najwyżej straż miała by informację że wędkarz jedzie na ryby w danym dniu - ale raczej nie będzie w stanie dojść miejsca w którym będzie wędkował. Chodzi mi raczej o osoby które rzadziej wędkują oraz chciałyby powędkować w innych miejscach niż aktualnie opłacają składki. Owszem dla zapalonych wędkarzy którzy są powiedzmy 300 dni w roku nad wodą koszty były by ogromne, ale jest jedno ale - taki wędkarz pokryłby opłaty kilku wędkarzy którzy aktualnie nie wykupują pozwolenia bo na kilka dni woli pokłusować - a taki przeważnie zabiera najwięcej ryb. Aktualnie w przeliczeniu moja dniówka kosztuje ok 60gr, czyli miesięcznie jak bywam 8 razy na rybach ok 4,8zł (30dni i tak kosztuje 18zł) - jednak w przypadku sms zapłaciłbym 24zł, ale jest druga strona medalu - w zimę mało jeżdżę, więc nie musiałbym nic płacić. Jednak cena za sms powinna być ustalona "dla ludu" i przez prawdziwych analityków.
  21. Co prawda to prawda. Jestem nad wodą średnio dwa razy w tygodniu i przez kilka lat nie uświadczyłem kontroli. Ale dzięki niskim opłatom sms zmieniła by się trochę mentalność mięsiarzy że nie każdą rybę muszą na patelkę kłaść bo opłaty wysokie i muszą się zwrócić.
  22. No tak to jest prawda, jest tylko jedno ale... Cały system PZW jest przestarzały i wymaga gruntownej reformy. Jeśli opłata nie była by robiona z góry na cały rok, a np. w dniu wędkowania, od razu było by wiadomo kiedy wędkarz jest nad wodą, łatwiej wtedy o kontrolę. Osobiście wprowadziłbym system płacenia sms-em za dzień wędkowania. Np. Mam ochotę jechać na ryby - wysyłam sms pod wskazany nr. (koszt sms przykładowo 3zł), w treści zwrotnej otrzymuję pozwolenie na wędkowanie cały dzień. W sms zawsze jest data i godzina więc łatwo w razie kontroli sprawdzić ważność pozwolenia. Osobiście wolałbym jednorazowo zapłacić 3zł za dzień, nawet jeśli w skali roku byłbym ok 100razy nad wodą (a bywam więcej) niż jednorazowo 200zł (tyle kosztuje moja składka). Zmieniła by się wtedy trochę mentalność wędkarzy - bo przecież "3zł za wędkowanie to nie 200zł i nie musi się zwrócić" , ale tępo zmian PZW jest tak zaskakujące że za 10lat będziemy płacić 300zł za posiedzenie z kijami nad wodą bo ryby nie uświadczymy. W tym roku rozwiązali u nas straż rybacką i od razu widać było masowe migracje mięsiarzy, w weekend przejeżdżając dookoła nie było miejsca nad jeziorem, wszędzie obce tablice i kempingi, namioty, łodzie wodowane w krzakach i na trzech wędkarzy porozstawiane 8 wędek....
  23. Zgadzam się ze Zbyszkiem, nie wiadomo co i czy w ogóle coś zda egzamin. Pomyślałem jednak o tych sreberkach (ekranach) montowanych za kaloryferami - podobno odbijają w znacznym stopniu temp. Jeśli chodzi o okna można dorobić drugą szybkę z poliwęglanu - zawsze dwie warstwy to lepiej niż jedna.
  24. Jak masz zamiar kupić agregat to równie dobrze możesz zamontować grzejnik olejowy 1500Wat, farelkę o większej mocy np. 2000W lub grzejnik konwektorowy. Taka farelka 2000W nagrzeje Ci w środku do 25st.C w jakieś 10-15 min przy lekkich mrozach na zewnątrz. Agregat na zewnątrz, piecyk w środku i masz tyle ciepła ile potrzebujesz...
  25. Jedyne co przychodzi mi na myśl to grzejnik samochodowy na 12V powiedzmy mocy 300W Ale nie jestem przekonany jak sprawdzi się przy kadłubie z laminatu. Do tego trzeba by dokupić jakiś pojemniejszy akumulator. Powiedzmy coś takiego : Pewnie w zimę sobie nie poradzi, ale w jesienne nocki może dać radę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...