Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Alex pasuje mi takie podejście, choć nie wiem jak sobie poradzę bez leszczyka w occie. No bo markety też skądś muszą brać rybkę a rybacy są nieobliczalni i potrafią wodę wyczyścić nie tylko z ryb ale, i z roślin, i mułu jeśli tylko da się na tym zarobić.
  2. Tradycje kulinarne dawnej europy zachodniej opierają się na rybach i owocach morza. Ze słodkowodnych można spotkać pstrąga, sandacza, szczupaka i węgorza. Oczywiście nie twierdzę, że inne ryby słodkowodne nie są spożywane lecz możliwość ich kupienia jest niemożliwa lub nieprawdopodobna i przyrównać to można do naszych amatorów mięska z sumika karłowatego. Ze schematu wyłamują się Niemcy, których kuchnia jest jakby buforem przejściowym pomiędzy tradycjami kulinarnymi.
  3. I to jest dobra wskazówka, gdyż znaczy, że sprzęt mu się sprawdził i jest z niego zadowolony oraz, że spełnia jego wymagania i oczekiwania. Aby prezent był trafiony potrzebne by były nazwy wędzisk i wszelkie inne oznaczenia aby dopasować się do współczesności, czyli wszelkie napisy jakie są na wędziskach i kołowrotkach.
  4. Słyszałem, słyszałem, ciągle pada. no chyba, że jest mgła lub smog... A wiecie dlaczego Brytyjczycy są tacy wyniośli i sztywni podczas posiłków? Trudno o inną pozycję gdy posiłek sam chce wrócić z powrotem na talerz. Gotowane mięso w sosie miętowym mogło narodzić się jedynie w głowie szalonego kucharza i do tego ciepłe piwo, ale co się dziwić jak tam wszystko w lewo. Gdyby nie kolonie to pewnie umarli by z głodu a kuchnia hinduska jest tego najlepszym przykładem. Przecież nikt Cię nie zmusza do zabierania. Wypełniasz rejestr po wędkowaniu, więc odrobina rozsądku i śpisz spokojnie.
  5. A może jeszcze ciekawostka. Czy wiecie, że: Ryby przetrzymywane poza siatką wędkarską i nie będące w wodzie kurczą się? Nie same z siebie lecz wysychająca skóra powoduje zawężenie odległości pomiędzy łuskami, które robią się bardziej zwarte z czego wynika sztywność ryby, a tym samym jej długość skraca się średnio 1 cm na 50 cm długości złowionej ryby. Łowiąc w wodzie PZW szczupaka jak najbardziej wymiarowego 50,5 cm, przetrzymując go w jakiejś torbie bez wody, po 2-3 godzinach kontrola może zmierzyć i będzie miał 49,5 cm. @Ozet znając przepisy można z rybami postępować o wiele bardziej rozsądnie a nawet humanitarnie. Niestety przeciętna postępowania społeczeństwa zmusza ustawodawców i twórców przepisów do tak drastycznych zapisów. Ja jednak jestem zwolennikiem przestrzegania prawa, spokojnego snu i łama... naginania zapisów oderwanych od rzeczywistości lub skierowanych bezpośrednio przeciw zdrowemu rozsądkowi.
  6. Tu nie chodzi o to, że była wymiarowa lub nie, tylko że: - znikła z łowiska w trakcie połowu - została oporządzona wbrew podanemu przepisowi. Dopiero na tej podstawie można domniemywać, że była niewymiarowa lub skłusowana. O rozdawaniu nic nie pisałem, przytoczę ten punkt: IV. ZASADY WĘDKOWANIA 3. Wędkowanie 3.4. Ponadto wędkarzowi nie wolno: l/ obcinać głów i ogonów rybom przed zakończeniem wędkowania. Domniemanie niewinności to raczej podpada pod urojenie, gdy jest udowodnione łamanie zapisów. Potraktował Cię wyrozumiale, gdyż przestrzeganie przepisów połowowych gospodarującego na danej wodzie jest wpisane w ustawę o rybactwie śródlądowym. Spójrz prawdzie w oczy, dałeś ciała, szukasz wytłumaczenia, którego nie ma. Zapamiętaj lekcję na pewno Ci się przyda, a że kłusolem nie jesteś, to jakoś to przeżyjesz. I koniecznie kilka razy przeczytaj RAPR PZW, zawsze się coś utrwali.
  7. RAPR PZW rozdział IV ust 3 pkt 4 ppkt l. Powinieneś to znać. A co do słuszności przechowywania ryb. Ewentualna kontrola musi mieć możliwość zweryfikowania iż łowiłeś zgodnie z przepisami i zasadami połowu. Przechowywanie do 24h ma właśnie taki sens prawny choć doba połowowa trwa od 0:00 do 24:00. RAPR PZW nie przewiduje zasiadek kilkudniowych lecz połów ciagły w podanych godzinach. Technicznie powinieneś wyjąć zestawy z wody o 23:59:59, pozbyć się ryb z siatki, wpisać nową datę do rejestru, przygotować łowisko i rozpocząć wędkowanie nie wcześniej niż o 0:00:01. W życiu jest mnóstwo takich przykładów, gdzie dowód naszego działania przechowujemy dla ewentualnej kontroli a nie pozbywamy się go np. paragony dla dokonania reklamacji lub bilety do okazania jako prawo wstępu/przejazdu, potwierdzenia opłaty, wysyłki itp a wszystko po to aby nikt nas nie podejrzewał, iż działamy niezgodnie z prawem lub najzwyczajniej dla własnego dobra.
  8. Napisz jaki regulamin połowu obowiązuje na tej wodzie, bo w ciemno trudno coś napisać a przepisy są różne.
  9. Nie ma sprawy ale Ozet trafił w sedno w podsumowaniu sytuacji forumowiczów.
  10. Według ustawy o rybactwie śródlądowym, regulaminu RAPR PZW, czy przepisów połowowych innych dzierżawców?
  11. Hehe. Szukałem, próbowałem sobie przypomnieć tytuł, ale nie dałem rady. Był filmik z serii "Jak to jest zrobione". Niestety nie mogę sobie przypomnieć tytułu, gdyż o haczykach był to trzeci filmik a tytuł brali od pierwszego. W skrócie. Firma zamawia drut stali stopowej o tajnym składzie. Druciaki robione jak spinacze biurowe na automacie giętarskim, te kute też. Potem prasy robią ostrza. Druciaki trafiają pod prasę, która robi łopatki a kute są spłaszczane i dopiero łopatki. Nie pamiętam jak robione są oczka i czy w ogóle to podano. Druciaki i kute trafiają do pieca hartowniczego a następnie są ostrzone chemicznie co też było owiane tajemnicą. Czynności w pełni zautomatyzowane choć na pewno nie jest to jeden ciąg. Jak jest w tych przerwach technologicznych nie wiem. A przy okazji. Jak robione są wędziska z mat węglowych też był filmik. To nie to samo ale: filmik fabryczny oraz rękodzieło. Jak chcesz więcej to będziesz musiał poświęcić swój czas.
  12. Ciekawi mnie jak zostały przyrządzone estrago. Czy w smaku naturalnym, czy też na smak kurczaka, bo że delikatne, niemal rozpływające się na podniebieniu nie pytam. I jeszcze jedno. Czy ja dobrze widzę żabie udka? Jeśli tak to proszę o wrażenia bo ich nie miałem okazji kosztować.
  13. Na to pytanie musisz sobie sam odpowiedzieć. Tu i teraz powtórzę jeszcze raz, przejrzyj google i oferty. Bez żagli widziałem za niecałe 5000, z pełnym takielunkiem i dodatkami oraz przyczepką za 5900.
  14. Tu się zgadzam całkowicie. Przemyślenie działania przed jego wykonaniem jest skuteczne. Czasem to trwa, w moich projektach nawet i miesiąc ale zawsze wychodzi mi to na dobre, gdyż z czasem dochodzą elementy, o których wcześniej nie pomyślałem. Problem z tym jachcikiem i jego ogrzaniem polega praktycznie na objętości kabiny i braku wentylacji. Każdy namiot z tropikiem (albo prawie każdy) ma w przedsionku u szczytu wywiew. Tropik nigdy do samej ziemi nie dochodzi i powietrze może spokojnie do niego wpływać. Taka wentylacja pozwala nawet rozpalić mini ognisko a wszelkiej maści piecyki działają bezproblemowo. W jachciku kajuta jest zamknięta i bardzo mała. To poważnie ogranicza jakiekolwiek działanie a otwarty ogień dość szybko zużywa dostępny zapas tlenu. Nawet na dużych jachtach nie ma takich rozwiązań a w nowszych przyczepach kempingowych i kamperach wszelkie piecyki zastąpiono webasto jako nie ingerujące w skład powietrza ogrzewanie pasywne poprzez rurki. Coś jak kaloryfery w domu, ogień i spaliny na zewnątrz a ciepełko rurkami do środka.
  15. Nigdy nie ocieplałem jachtu ani niczego innego. Może to mieć sens choć przy tak wielkich oknach mam wielkie wątpliwości co do skuteczności takiego ocieplenia. Jednak lepiej jak fachowiec jakiś by się odezwał. Jako amator przejrzałbym to co piszą na forach o kamperach.
  16. Jungu to może się nie udać. Bez 2 to naprawdę malusi jachcik i znam większe łodzie wędkarskie. W dodatku jest bardzo wrażliwy na obciążenie rufy. Standardowy silnik 4KM powoduje taki unos dziobu, że płynięcie pod większy wiatr staje się autentyczną abstrakcją. Wg instrukcji dedykowany silnik to 2 KM. Z drugiej strony obciążenie dziobu powoduje wlewanie się wody otworem odpływowym i zalewanie kokpitu. Tyle już wiem z for żeglarskich. Agregat poza kokpitem z mocą użytkową 2 KW musi mieć wyjściowe co najminej 2,5 KW. Moc ciągła to ok 70% podawanej aby nie zajechać agregatu no i ważyć będzie ze 20 kg. Hałas, nawet za drzwiami kokpitu nie pozwoli usnąć ani Michalwk ani nikomu w promieniu 25 m. W ogóle cały kokpit to objętość kilku walizek, więc rozpatrywanie ogrzewania w KW jest abstrakcją. Cokolwiek 200-300W powinno być wystarczające z naddatkiem. I jeszcze jeden pomysł. Gdyby tak rozpiąć na grocie tent i na rufie umieścić nafciak, to mogłoby się udać. Wentylacja powinna być wystarczająca a drzwi otwarte. Przy podanej mocy nie powinno być chłodniej niż upalnie czyli krótkie spodenki i t-shirt gdy inni obok w watowanych kurtkach zasuwają.
  17. Nie było moim celem zniechęcać Cię do tego rozwiązania. Zapytałeś więc starałem się odpowiedzieć zgodnie z tym co wiem i nauczyło mnie życie. Poczytaj o webasto suchym i mokrym. Uffff. No co mam napisać. Osobiście nie widzę możliwości zamontowania webasto na tak małej jednostce.
  18. Teraz łatwiej. Urządzenie fajne ale Allegro to same hurra optymistyczne zalety, które mają wywołać "WOW" zamiast myślenia. Na innej, o wiele bardziej opisowej stronie znajdziesz takie sformułowania jak: - Piece ZIBRO to urządzenia mobilne, nie wymagają żadnej instalacji odprowadzającej spaliny, potrzeba im tylko nieznacznej wentylacji. - Pomieszczenie musi być odpowiednio wentylowane oraz wolne od łatwopalnych oparów. Piecyków naftowych nie należy używać w pomieszczeniach zamkniętych. Teraz musisz przemyśleć objętość swojej kabiny i jej wentylację. Jedna kratka to nie wentylacja. Wentylacja musi mieć wlot i wylot. Wlot przy podłodze, wylot przy suficie, najlepiej po drugiej stronie pomieszczenia. Tam też należy ustawiać takie grzejniki, gdyż ciepłe powietrze tworzy komin cieplny, który jest samoistną pompą powietrza zwiększającą wentylację. A teraz będę straszył. Zgodnie z podanymi opisami-zastrzeżeniami, możesz uruchomić taki piecyk w kabinie. Nie wiem ile będzie on działał i powinien się wyłączyć gdy zadziała czujnik CO2. Nie masz jak sprawdzić prawidłowego działania tego czujnika w dodatku to produkcja masowa, składana przez ludzi i moja wiara w poprawność działania jest mocno powątpiewająca. Jeśli nawet jest on w pełni sprawny to zadziała przy ilości CO2 w powietrzu blisko granicy bezpiecznej. Bezpiecznej ale nie wiadomo której, bo jest ich kilka. Dla samego siebie możesz zapoznać się z treścią tego tekstu. Reszta to już wyłącznie Twoja decyzja, ale... Gdybym był tak zdesperowany na zakup takiego grzejnika, to: - kupiłbym czujnik CO2 i zamontował w kabinie - poprosiłbym kumpla o kilkugodzinną pomoc-nadzór nad moją osobą - ustawił piecyk tuż za otwartymi drzwiami kabiny - włączył i modlił się aby się udało.
  19. Może mają wentylację. Podaj wreszcie link do tego piecyka.
  20. Teoretycznie można ale tylko teoretycznie. Spaliny będą razem z ciepłem w środku. Wietrzenie spowoduje wychłodzenie. Czy w ogóle coś tak małego można skutecznie ocieplić nie tracąc komfortu? Nie mam pojęcia. Takie rzeczy będą wiedzieć na pewno na forach żeglarskich. Przyszły mi też do głowy ocieplacze myśliwskie ale trzeba by było się dokładnie w tym rozpatrzeć. Celem jest aby Tobie było ciepło a nie kabinie. Znam autentyczne przypadki, gdy kumple, odpowiednio przygotowani do chłodnych nocy jesienią pod namiotem, budzili się rano ze szronem na włosach a wcale nie zmarzli.
  21. Może pochopnie ale biorąc pod uwagę prośbę o pomoc i brak zainteresowania, mam wrażenie, że handlowcy znaleźli nowy sposób na reklamę.
  22. Jungu dał dobrą propozycję, grzejnik nie musi pracować cały czas. Gdy pod namiotem w lecie przychodziło załamanie pogody, to nie miałem grzejnika a przewiew w takim "domku" jest odczuwalny. Niewielu odczuło skutki załamania pogody gdy w dzień było 28-30°C a w nocy temperatura spadała do 15°C. Telepie z zimna człowieka mocniej niż zimą wyskoczyłby nago na mróz. Radziłem sobie ciepłym grubym dresem i polarami, które odprowadzały wilgoć od ciała i pozwalały być suchym, co jest kluczowe w utrzymaniu temperatury. W nocy bywało, że wstawałem i zagotowywałem bulion. Gorący świetnie rozgrzewa, ma smak i aromat, co więcej potrzeba. No może nieco urozmaicenia. Na rozgrzewkę dobra jest zupa, która nasyci, nie wypcha a rozgrzeje i pozwoli spokojnie przetrwać resztę nocy. Mój sposób jest prosty. Zagotowuję nieco ponad pół litra wody, wrzucam kostkę warzywną Winiar a po rozpuszczeniu (ok 30 sekund) zalewam sam makaron z zupki chińskiej. Sam, bez tych proszków i olejów, które wyrzucam. Po kilku minutach można spokojnie i powoli zacząć jeść. Im naczynie lepiej przystosowane do chłodu lub gorąca, tym lepiej. Duży kubek termiczny (0,7 l) jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Mało urozmaicone? Następnym razem można dodać pół małego koncentratu pomidorowego i zamiast rosołu jest pomidorówka. Koc polarowy do okrycia. Bardzo dobre rozwiązanie, które wręcz kasuje jakieś z wielbłądziej wełny lub mieszanki wełny i wizkozy sprzedawane jako naturalne. Nie, nie twierdzę, że te wełniane są zimne lub złe, one są zbyt gorące bo nieprzewiewne i człowiek zaczyna się pod nimi pocić a to źle. Koc polar powinien mieć gramaturę minimum 300 ale te są bardzo drogie. Ekonomicznym i równie skutecznym rozwiązaniem są dwa koce o gramaturze 220-250, które wyjdą taniej niż jedna trzysetka. No i na koniec coś do okrycia uszu. Może to być uszanka lub szalokominiarka. Policzki i nos są w stanie dużo wytrzymać ale przechłodzone uszy zaczynają paskudnie boleć. Oczywiście równie skuteczny będzie kaptur z bluzy polarowej, byle założony na głowę.
  23. Nie brałem pod uwagę świadomego dotykania, raczej niespodziewane potrącenie, przewrócenie, przesunięcie pod wpływem kołysania i odruchowe chwycenie, zapalenie od temperatury pobliskich przedmiotów i resztę, której nawet nie jestem w stanie przewidzieć. Co do "ponoć" to na pewno się zgadzam. "Ponoć" świadczy jedynie o braku pewności lub bardzo słusznej niewierze w reklamę, która ma zachęcić do kupna bez troski o zdrowie i życie nabywcy, który nie skumał aby przeczytać wpierw ulotkę dotyczącą bezpieczeństwa. Nowoczesny piecyk naftowy w dużym wentylowanym (choćby grawitacyjnie) pomieszczeniu to nie to samo co taki sam piecyk w ciasnym i małym pomieszczeniu bez jekiejkolwiek wentylacji, bo woda będzie się lała. Po raz pierwszy też słyszę aby domowy proces spalania materiałów ropopochodnych i gazu nie wytwarzał tlenku węgla i dwutlenku węgla. Może te piecyki to jakaś kosmiczna technologia? Chętnie się zapoznam i zweryfikuję wiedzę, podaj link do tego cuda. Przepraszam za sarkazm ale odrobina rozsądku na pewno się przyda w dyskusji jak i wyborze. Zasadniczo to mi obojętne czy wierzysz w reklamę, czy nie, to Twoje życie a Google nie gryzie.
  24. Ooo, to jest jakieś rozwiązanie ale aku nie większy lecz ogromny.
  25. Nie. Można się nieźle poparzyć i spalić jacht. Inne alternatywne rozwiązania są również niebezpieczne. Tak mała jednostka jest przykładem typowo letniej żeglugi i nic poza tym. Jednostki większe wyposażane są w webasto. Drugą sprawą jest odprowadzenie spalin. Dwutlenek węgla i tlenek węgla muszą być skutecznie wyciągane z kabiny. Najzwyklejsze przyśnięcie po kilkugodzinnym przechłodzeniu może być snem ostatnim.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...