Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Już uwierzyłem. Gdyby tak nie było, to wiedziałbyś, że nie można zaciąć na wolnym biegu. EOT.
  2. Zmień hobby. Trolować też trzeba umieć.
  3. Znam rzekę, nie znam miejscowości. W nurcie jest, przy brzegu drobnica, kawałek dalej średniaki, większe i okazy trzymają się głównej rynny. Zanęta do koszyka, nie musi być sklejona na beton i tak co 15-20 minut będziesz ściągał zestaw, nabijał koszyk i zmieniał przynętę. Koszyk może być otwarty, jednostronnie zamknięty lub w ogóle zamknięty. Wszystko zależy od granulacji zanęty. Im drobniejsza tym bardziej zamknięty koszyk, im nurt silniejszy tak samo. Zanęta nie rozproszy się, będzie smużyła drobinami i kusiła wstęgą zapachową a ryby same trafią do haka.
  4. Wisłę w Dęblinie znam dwa rodzaje. Odcinek na wysokości twierdzy gdzie kiedyś byli saperzy (nie wiem jak teraz) i resztę. Od twierdzy w stronę Wieprza mnóstwo wypłyceń, mielizn i ruchomych piasków, które wessą wszystko co na niego padnie. W drugą stronę spokojnie, normalna rzeka z możliwymi niespodziankami choć karczy się nie spodziewam. Wszędzie dość mocny uciąg. Na wysokości samej twierdzy raczej nie połowisz, nawet surfem. Tam kilkukilogramowe elementy mostu pontonowego jak wpadły do wody to już było po nich. Uciąg tak duży i głębokość od brzegu ostro schodząca na kilka metrów wyjaśnia wszystko. Ciężarki z wąsami, o ile dobrze pamiętam, nie pomogą, gdyż wąsy zapobiegają przesuwaniu się jego do brzegu (do wędziska). W rzece zawsze zestaw ciągnięty jest przez nurt (od wędziska). No i one są obrotowe, po zacięciu obracały się w drugą stronę aby nie utrudniać holu ani o nic nie zaczepić. Odległość jest mało istotna w rzece. Trzeba umieścić zestaw jak najbliżej głównej rynny. Raz jest to pod drugim brzegiem, raz w połowie, a raz pod nogami, dosłownie. Osobiście gdybym miał łowić w tamtym rejonie to uśmiechnąłbym się do Wisły i pojechał te kilka kilometrów nad ujście Wieprza.
  5. No a ja zapomniałem o tym fajnym wątku. Ze spokojem serca dodaję coś do smaku i niezapomnianych wrażeń. Lekko ciemne, lekko słodowe, niskoalkoholowe, mocno aromatyczne, aż chce się sięgnąć po kolejne nim skończy zaczęte. Aha, zapomniałem. Ta sama marka o nazwie "Leżak" w najmniejszym stopniu nie dorównuje temu wyżej.
  6. Nie. Nie dlatego, że nie chcę lecz są tu prawdziwi karpiarze a nie grunciarze, którzy przetestowali naprawdę sporo sprzętu. Poczekaj i nie mnóż postów, to na pewno ktoś się zgłosi.
  7. 1. Maty węglowej nie ma potrzeby oplatać a oplot występuje jedynie w kompozytach. 2. Prologic w serii C2 natura nie ma teleskopów.
  8. A na stronie WMH szukałeś? Pisałeś do nich? Mają oficjalnie coś takiego.
  9. Moje zdanie znasz. Ale napiszę jeszcze raz. Dres polarowy (gęstość min 500) i komplet BHP przeciwdeszczowy. Wyjdzie połowa ceny a sprzęt BHP na pewno jest wiatro i deszczo odporny. Nylon w ogóle nie przepuszcza powietrza i bardzo łatwo być mokrym w środku. Konserwować jednak trzeba bo choć nylon jest skuteczny na deszcz to sam nasiąka. Nylon to pierwsze tropiki do namiotów generacji po brezencie. Poliester raczkował i był bardzo drogi a poliamid był nieznany. Środki konserwujące to nic innego jak płynny poliester i równie dobrze można założyć folię. Za to polar zawsze pozwoli odparować pot i człowiek jest suchy. I kolejna zasada naszych przodków. Na zimno i wiatr lepiej założyć kilka warstw, które można rozpiąć lub zdjąć w razie potrzeby, bo jakoś do mnie nie przemawia fakt założenia czegoś ciepłego pod watolinowaną kurtkę z nieprzepuszczalnego nylonu. Na samą myśl już się pocę. Aaaa, zapewne nie wiecie. Watolina, choć cienka, od lat nie jest wszywana tylko klejona do materiału a potem robiony wykrój. Wynikło to z tego, że po praniu wodnym "wyłaziła ze szwów, zbijała się" i opadała w dolną część kurtki. No to kto powie, że klej jest paro-przepuszczalny? Zrobisz i tak co będziesz chciał a podany wybór, to żaden wybór. Producent zapewne ten sam (jakaś szwalnia od ubrań BHP), tylko metki inne, no i ceny z kosmosu. To tak jak z wiadrami zanętowymi. Zwykłe budowlane 15zł a takie samo z maźniętym pod szablon nadrukiem (logo wędkarskiej firmy) to już minimum 30zł.
  10. Widzę, że desperacja spamerów powoli osiąga szczyt skoro reklamują kołowrotki po 7-10$. Warto wiedzieć co się pisze polecając szmelc. No bo to cena sprzedaży a nie zakupu a zarobić trzeba.
  11. Nie posiadam, nie mam praktyki, pytanie mnie wciągnęło i łyknąłem nieco wiedzy. Trzeba poczekać, są użytkownicy posiadający taki sprzęt.
  12. Elektryk zaburtowy nie ma skrzyni biegów, która redukuje obroty wału silnika gdy masa jest już w ruchu. Przy silnikach spalinowych kluczowy jest moment obrotowy, który u wyższych pojemności uzyskiwany jest przy niższych obrotach i nie trzeba "piłować" silnika. A jak wiadomo mniej obrotów to mniej pobieranego paliwa choć wydaje się, że tak być nie powinno. Prosty przykład teoretyczny: pojemność 1200 max. moment przy 3500; pojemność 1600 max. moment przy 2400; o mocy rozpisywał się nie będę ale ten 1200 musi zrobić minimum 1/3 obrotów więcej, czyli pojemność teoretyczna: 1200+400=1600 a Km ma i tak mniej. Większy silnik nie musi uzyskiwać max. momentu aby ruszyć i niekoniecznie spokojnie. To dodatkowa oszczędność paliwa. U siebie mam 1900, max moment 2400 obr. a ruszam żwawo przy 1500 obr, przy 1800 z piskiem opon chyba, że mam komplet 5 osób to wtedy nie. Ale poszperałem zgodnie z zapowiedzią i oto co wyczytałem. Kluczowy jest maxymizer. Bez niego regulacja opiera się cewce oporowej i po początkowym uderzeniu prądu pobiera z aku tyle samo amperów niezależnie od biegu. Jakoś nie przemawia do mnie ta teoria bo zwiększenie obrotów, to zwiększenie mocy a tym samym większy pobór prądu jak w zwykłym PWR. Maxymizer we współczesnej wersji to nie tylko skokowa regulacja ale także przekształcenie zasilania z ciągłego na impulsowe. I tu jest ciekawie, gdyż w zależności od obciążenia zasilanie impulsowe o częstotliwości 20kHz reguluje się automatycznie do obciażenia. Na tym samym biegu, w zależności od łodzi, obciążenia, rozłożenia maneli na pokładzie i głębokości zanurzenia śruby pobór prądu może być różny. Nie wiedziałem o tym i tu jest jakaś szansa, że faktycznie ten mocniejszy silnik będzie mniej zżerał aku. Znalazłem dwa przykłady poboru zrobione przez użytkowników: Silnik: MK Endura30, Łódź: płaskodenna dł. 3,20, Akumulator: ZAP 100Ah, Masa całkowita: 230kg, Pogoda: bezwietrznie Przyrządy pomiarowe: profesjonalne bieg 1 pobór prądu 5,7A prędkość 2,4 km/h bieg 2 --------------- 7,3A ------------ 2,8 bieg 3 --------------10,2A ------------ 3,3 bieg 4 --------------12,6A ------------ 3,7 bieg 5 --------------23,6A -------------5,0 WNIOSKI -chcesz daleko dopłynąć, unikaj 5 biegu (pojemność akumulatora maleje gdy rozładowanie następuje w krótszym czasie np. C10=100Ah C5=75Ah), praktycznie: na 4 biegu przy nowym akumulatorze można przepłynąć ok. 8-10 km -po roku intensywnego pływania akumulator ma pojemność ok.30% pojemności znamionowej -odpowiednie rozmieszczenie obciążenia na łodzi może zwiększyć jej prędkość (w moim przypadku nawet o 15%) -odpowiednie ustawienie silnika (zanurzenie kolumny) zwiększenie prędkości do 10% -zainstaluj dodatkowe klemy na akumulator jeśli takich nie ma (spadki napięć) -popraw połączenia elektryczne w silniku szczególnie na przełączniku obrotów (spadki napięć -wydzielanie ciepła) -po każdym pływaniu nawet krótkim ładuj akumulator -przy niskiej temperaturze bliżej popłyniesz (pojemność akumulatora maleje przy niskiej temperaturze 25*C-100% 0*C-80%C) -często należy czyścić miejsce pod śrubą napędową (zielsko, żyłka) -zdarzało mi się porównywać (wyścigi) silniki różnych mocy i różnych typów - różnice są jednak niezbyt duże -ładuj akumulator zgodnie z zaleceniami producenta (ładowanie dwóch akumulatorów to inny temat) -sprzęt i elektronika tylko pomagają ryby łowi wędkarz WNIOSEK KOŃCOWY Mało pływasz - kup tani silnik i dobry akumulator, dużo pływasz - kup tani silnik i dwa dobre akumulatory. ---------------------------------------- Silnik: Maxxum 40T. Łódka 3-osobowa. Ciężka, bo jedna komora zamiast powietrzem wypełniona była wodą. Tak na oko to dobrze ponad 100 kg. Dwie osoby + trochę sprzętu + aku itp. ok. 200 kg. Całkowita szacowana waga 300 - 330 kg. Zużycie prądu zmierzone multimetrem. Moc Pobór prądu 25% ---------ok 3 A 50% ---------ok 7 A 100% ------- ok 14 A Podczas sześciu godzin ciągłego pływania z mocą 20 - 50 % na aku 90Ah Delphi napiecie na akumulatorze spadło z 13,5V do 12,60V. Wiec do bezpiecznej granicy 10,5V było jeszcze daleko. Myślę, że pływając z mocą do 25% można by spokojnie 15 do 20 godzin popływać na jednym ładowaniu. I na koniec link do tekstu, który na pewno warto przeczytać - klik
  13. To jak najbardziej logiczne podejście i warte rozpatrzenia gdyby była płynna regulacja a nie stopniowa. Dlatego zasugerowałem zmierzenie poboru na każdym biegu, może np na 2 bierze mniej prądu niż obecny na 3. Jednak będąc szczery jakoś i to do mnie nie przemawia. Różnica mocy pomiędzy silnikami jest ogromna. Siła ciągu 18lbs a 50lbs jest bardzo trudna do porównania i zapewne 50lbs na 1 biegu bierze tyle mocy co 18lbs na 4. Zaciekawił mnie temat i poszperam jeszcze w necie.
  14. Świetne pytanie i masz u mnie serducho. Nie czuję się fachowcem ale o elektryczności pojęcie mam. Jak napisałeś masz sterowanie ciągu biegami. Na każdym biegu silnik otrzymuje tylko tyle energii ile zostało zaplanowane przez producenta. Trzeba by było zmierzyć zużycie prądu na każdym biegu i najzwyczajniej porównać. Z drugiej strony każdy mocniejszy napęd przy przełożeniu jednostopniowym, potrzebuje więcej energii niż ten słabszy. W końcu to tylko silnik elektryczny, nie ma skrzyni biegów a jedynie sterowanie stopniowe dopływem prądu. Mocniejszy silnik, większe obroty/większa śruba odpowiada potrzebie większej ilości mocy. Moim zdaniem większy silnik umożliwi Ci lepszy start, większą prędkość ale i większe zużycie energii na tych samych biegach. Mocniejszy silnik więcej "pchnie" i to w zasadzie wszystko. Różnice w prędkości mogą być niewielkie gdyż to głównie zależy od śruby i kształtu jej łopatek. Silnik może też mieć więcej obrotów na każdym biegu a wtedy więcej wody zagarnia śruba lecz to zależy od podanej energii na każdym biegu i charakterystyki samego silnika. Większa śruba wręcz może spowolnić łódź w zamian za skuteczny ciąg ale i to ma ograniczenia producenta, gdyż zbyt duża śruba będzie miała tak duże obciążenie na łopatkach, że może wręcz skręcić wał i po silniku.
  15. Dopasuj kołowrotek, od dolnego rantu szpuli przeciągnij nitkę i przywiąż do szczytówki. To wyznaczy Ci linię po której teoretycznie będzie się najskuteczniej wysnuwać żyłka. Teoretycznie gdyż żyłka spada zwojami, które tworzą niby tubę ale to chyba najlepsze rozwiązanie. W efekcie nitka powinna wyznaczyć środek przelotki, znaczy pierścienia a nie stopki. Może ktoś będzie miał lepszy pomysł, poczekaj jeszcze.
  16. O widzisz, może tak być. Osobiście już nie pamiętam dobrze jak to było z tymi wędziskami ale akcja zależała od koloru lakieru. Osobiście miałem zielony (jak ten ze zdjęcia) 2,4 m i był taki jaki lubię, dość sztywny, dynamiczny i szybki. Inne jakie miałem okazję "potrzymać" to koloru kawa z mlekiem i one były zdecydowanie miększe, choć nie tak jak radzieckie teleskopy.
  17. Rozumiem, że proponujesz nieco usztywnić blank. Napisz od razu dlaczego, bo takie pytanie może nie paść.
  18. Uwaga, uwaga, uwaga. Odpalajcie neta, wyciągajcie zaskórniaki, przekupujcie żony i dziewczyny. ceny okazyjne!
  19. Choroba to raczej zbyt wiele, brak odpowiedniej ilości pigmentów może być związane ze specyficzną dietą. Może też dostosował się do miejsca stałego żerowania. Natura ma różne rozwiązania, których najzwyczajniej nie ogarniamy, bo nie rozumiemy w pełni.
  20. Zainwestuj w dobre SiC, zrób porządne oplotki a wędziskiem będą łowić jeszcze Twoje wnuki.
  21. Alex ma rację. Jak już kiedyś pisałem nie ma głupich pytań, tylko niektórym sprawia ich poprawne postawienie niesamowite problemy. Jednak nie byłbym sobą gdybym nie wtrącił do powyższego postu swoich "trzech groszy". Alex jak niby miałby to zrobić w świetle obowiązującego § 8 znanego rozporządzenia do ustawy o rybactwie śródlądowym? Wiem, wiem, woda prywatna i obowiązują nieco inne prawa ale one są określone w ustawie Prawo wodne. Nawet w świetle zapisów o gruntach nie można z prywatną wodą robić wszystkiego a już na pewno nic co ujęte jest w którejkolwiek z ustaw. Nie ma co ściemniać, w naszym kraju własność prywatna dla obywateli jest jawnie teoretyczna i dotyczy to absolutnie wszystkiego. Z drugiej jednak strony nie wykonywanie przerębli w lodzie zimą powinno być karane. Jak ktoś się na coś decyduje to powinien brać za to odpowiedzialność. ZR są do tego zobligowane ale oni sami to robią mając świadomość, że jedna przyducha nie dość, że może pogrzebać ich działalność, to w dodatku dostaną takie kary, że nic tylko upadłość zrobić.
  22. Germina pełne szkło na pewno ma swoją wartość (zapewne nie małą), dla pasjonatów wałęsania się po krzakach nad brzegami rzeczułek i potoków w poszukiwaniu pstrągów, a które to krzaczory skutecznie i w wymyślne sposoby łamią szczytówki magicznych węglówek, i w ten sposób psują wypoczynek.
  23. Mr Joker a może oprócz metody napiszesz jakie to oczekiwania Cię interesują. Sam slogan - kij z bazaru i kołowrotek nie spełniają oczekiwań kompletnie nic nie mówi. I od razu napiszę, karpie i sumy do max 5kg nie da rady połączyć tym samym sprzętem z pozostałymi wymienionymi rybkami, więc albo sprzęt pod nie, albo pod te drugie.
  24. O widzisz, są i konkretne wody. Nazwy rzek nie są mi obce ale kompletnie nie kojarzyłem ich z Łodzią. Za to nazwy wód drobnych w ogóle nie były mi znane. Dzięki. Wpisane do notesu.
  25. Mój ulubiony sklep i przesympatyczne kobitki. Od kilku lat nawet składki w nim opłacam. Z tym rwaniem to niekoniecznie. Jak będziesz miał naprawdę ostry hak to ją rozetnie jednak minimum to 0,18 główna i 0,14 przypon. No i najlepiej jak hak z oczkiem a nie łopatką.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...