-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Niestety dziś z rana znów komp zaczął wydziwiać. Tym razem bez nerw wyciągnąłem wtyczkę huba i wszystko zaskoczyło. Wniosek prosty. W pełni świadomie wpisuję ostrzeżenie przed urządzeniem z tego linku, które może dostarczyć niezaplanowanej dawki stresu.
-
Najtańszy i najlepszy silnik do łodzi na płytkie rzeki.
Docio odpowiedział SCHWIMMWANNEN wna temat w Testy sprzętu wędkarskiego
Dlatego przecież napisałem, że moim zdaniem masz rozwiązanie optymalne. Nie mam zamiaru namawiać cię do zmiany napędu a nawet do głowy mi nie przyszło aby pakować elektryka 5,5kW do kanu. -
Najtańszy i najlepszy silnik do łodzi na płytkie rzeki.
Docio odpowiedział SCHWIMMWANNEN wna temat w Testy sprzętu wędkarskiego
Ozet wiesz, ze ja nie kiszę żadnych tajemnic, no oprócz osobistych i tych, o których nieujawnianie mnie proszono. Proszę tylko powiedz w jakim temacie wiem "to coś więcej". -
Panowie żadne czary i modły nie pomogły. To co, że wstyd, zachowałem się jak przysłowiowy "młody". Może innych uchronię przed stresem. Jak sprawdziłem dvd, złożyłem do kupy komp i włączyłem to nie chciał działać, bo przed włączeniem podłączyłem nówkę hub. Bios najzwyczajniej zwariował z nowym urządzeniem na usb i może dlatego też blokował klawiaturę (którą mam ustawioną w bios-ie), którego nie znał. Jak go odłączyłem, choć cały czas miałem go przed nosem, to komp bez szemrania ruszył. No ale przynajmniej teraz komp w środku czysty jak nówka. Ech uroki PC, Windowsa i własnej głupoty na życzenie.
-
Najtańszy i najlepszy silnik do łodzi na płytkie rzeki.
Docio odpowiedział SCHWIMMWANNEN wna temat w Testy sprzętu wędkarskiego
Piszę z lapka, do którego chyba nigdy się nie przyzwyczaję. Co do Twojego kanu to wybrałeś rozwiązanie, moim zdaniem, najefektywniejsze. W końcu o to chodzi, żeby osiągnąć zamierzony efekt przy jak najmniejszych stratach a miejsca w nim jest wyjątkowo mało. Siłą rzeczy takie rozwiązanie jest najmniej inwazyjne choć, o czym nie piszesz, projekt wraz z użytkowaniem ewoluuje. Dla łodki, ktorą widziałem na zdjęciach, chyba jest do 3m długości, też ten projekt może okazać się dobry. Jednak gdyby małżonka postanowiła zaprojektować coś większego (chyba się nie mylę, że to ona projektuje? ), to wtedy budując nadbudówkę z przodu możesz pomyśleć o wolnej przestrzeni dziobowej jako miejscu na agregat. Co do uciągu to nie dawało mi to spokoju. W nocy dokopałem się do materiałów, które jednoznacznie mówią o tym, że prędkość łodzi to wypadowa obrotów mocy silnika w KM, typu śruby i ciężaru łodzi. Przy tym samym silniku dobór śruby decyduje, czy będzie można więcej uciągnąć, czy szybciej płynąć ale samą śrubę producenci przyporządkowują do mocy silnika w KM. Proste przeliczenie na kW, czy odwrotnie, nie stanowi problemu, więc jeden problem z głowy. Oczywiście nie ma sensu wyważać otwartych drzwi, niemniej napisałem o tym nie po to aby się jedynie wymądrzać ale żeby pokazać inne, również skuteczne rozwiązania. 40kg silnik elektryczny 5,5kW to ok 7,5KM a całkowite obciążenie napędu 200kg dla łodzi 5,5m o wadze 400kg i wyporności nawet 1,5t to pestka przy 4-ech osobach. Nawet gdy sprawność całego układu wyniesie ok 70%. Przy lżejszych łodziach i słabszych rozwiązaniach waga zestawu nie powinna przekroczyć wagi statystycznej pasażera czyli 75kg. -
A właściwie to nie do końca ale nie mam pojęcia co się stało, a było to tak:kupiłem nowe dvd, stare na IDE wywaliłem, nowe na sata podłączyłem, sprawdziłem czy działa, doszedłem do ekranu logowania windows, wyłączyłem systemowo (jest przycisk), zamknąłem komp do kupy i...No właśnie. Pokazuje się tylko ekran bios-u jest pisk i wszystko się resetuje. Znów pokazuje się ekran bios-u jest pisk i...dalej wiecie. Tak w kółko.Próbowałem wejść do bios-u i wiem, że klawiatura usb ne zaskakuje, więc podłączyłem awaryjną na ps2. Niestety bios nie reaguje.Na razie postanowiłem sprawdzić wszystkie gniazda i podłączenia w rejonie dvd bo może coś naruszyłem a może coś zupełnie innego, nie wiem.A może Wy macie jakieś pomysły?
-
Najtańszy i najlepszy silnik do łodzi na płytkie rzeki.
Docio odpowiedział SCHWIMMWANNEN wna temat w Testy sprzętu wędkarskiego
Resztę przerysowania pominę, rozumiem, że dbasz o swój biznes. A nad czym się tu zastanawiać? Przepraszam bo nie rozumiem do końca, chyba że... Większa łódź motorowa z kabiną, dla np 4-ech osób, z wyposażeniem ma wyporność od 1,5 do 3,0 ton. Silnik 5,5kW to 40kg, agregat trójfazowy 7,5kW to 100kg. Do tego jeszcze dołożyć nieco osprzetu z dodatkowym zbiornikiem paliwa na kolejne 100kg i po problemie. Wiadomo, że na łódkę wędkarską taki zestaw się nie nadaje ale pisałem wyraźnie o większych jachtach. Powinienem napisać o większych łodziach motorowych albo w ogóle nie wtrącać się w Twój biznes i nie pisać do Grzybka, jednak porównanie do kontenerowca było zdecydowanie nie na miejscu. Jednak pozostając przy merytoryce tematu kontrą dla "kontenerowca" jest zwykły zabudowany silnik elektryczny powszechnie dostepny na rynku o mocy 1kW i chyba 5kg wagi. Jak ktoś ma wątpliwości co do dostawania się wody po wale to przypomnę o znanym od lat elemencie pod nazwą zimmering. Do tego agregat Hondy 2kW o wadze 20kg. Mocy chwilowej do rozruchu silniczka wystarczy, hałas kilkukrotnie mniejszy od rozwiązań z silnikami otwartymi. Konstrukcja modułowa pozwala na wykorzystanie agregatu zgodnie z jego przeznaczeniem a nie tylko jako napęd silnika. Sterowanie bardzo proste, wręcz prostackie, gdyż wystarczy zwykły regulator obrotów za kilkanaście złotych bez tej całej elektroniki, która ma za zadanie złapać nieco % oszczędności aku. Cena oczywiście wyższa bo cicha Honda kosztuje ale można obciąć do 1/3 kupując nieco głośniejszego chińczyka i zamknąć koszta w 2500zł. Jednak nie mów mi, że napęd o wadze do 30kg (łacznie z dodatkowym kanistrem 5l), to jakieś przegięcie nawet na jakąś popularną łódkę wędkarską. Wszystko zależy od układu odniesienia. No i agregat możesz postawić na dziobie, dwa metry od siebie a nie siedzieć przy nim. O i jeszcze samo mocowanie silnika na łodzi. Jak najbardziej stałe bez kombinacji z malowaniem proszkowym czy galwanizowaniem. Jak ciąć koszty to po całości. Dobrze wprawiona calowa decha w rufę a sam silnik mocowany do mechanizmu tilt znanego z krzeseł biurowych dla wałów prostych. Jeśli jednak zainwestuje się w elastyczny element przeniesienia napędu (znane mi dla urządzeń do 2,5kW), to sam silnik moze być nawet pionowo a śruba zamontowana na stałe. Trzeba tylko rozsądnie ją mocować aby woda nie zalewała łodzi (zimmering) ani nie wystąpiła kawitacja na śrubie, bo nici z pływania. Ale to już do rozwiązania przez fachowców. -
Najtańszy i najlepszy silnik do łodzi na płytkie rzeki.
Docio odpowiedział SCHWIMMWANNEN wna temat w Testy sprzętu wędkarskiego
Lokomotywy spalinowe to nic innego jak wielki diesel napędzający prądnice. Napęd tych lokomotyw jest elektryczny tak jak i innych urządzeń jak np sprężarek do hamulców. Już od dekad buduje się statki z wielkimi silnikami diesla do napędu - prądnic. Silniki napędzające wał i śrubę lub śruby, są elektryczne. W ogóle silniki elektryczne są łatwiejsze do sterowania i o niebo łatwiej je zgrać gdy potrzeba ich większej ilości. Także wszystkie nasze współczesne urządzenia łatwiej obsługiwać nawet setką małych silniczków elektrycznych niż jednym gigantycznym spalinowcem. Połowa statku to byłyby wałki, pasy transmisyjne, łańcuchy i przekładnie. Gdyby nie kompaktowa budowa samochodów i innych pojazdów mechanicznych to pewnie też już by się odeszło od bezpośredniego napędu. Jedynie silniki odrzutowe ze względu na swoją specyfikę pracy pozostaną na swojej pozycji jeszcze długo niezagrożone. I jako ciekawostka lecz nie do naśladowania. Dowiedziałem się o tym, gdy zainteresowałem się zmianą przepisów w styczniu 2008r. dotyczącymi mocy silników do łodzi bez uprawnień i większymi jachtami na Zalewie Zegrzyńskim, które były prowadzone przez osoby całkowicie bez uprawnień. Drodzy koledzy, te 10kW nie trzeba przeliczać na KM. Silnik elektryczny 5,5kW z momentem 18Nm i odpowiedni do niego agregat prądotwórczy spełniają jak najbardziej te surowe przepisy. Pomyślcie lub jak kto potrafi to niech policzy (ja nie potrafię,chyba trzeba uwzględnić śrubę) ile z takiego silnika jest mocy uciągowej. Najmocniejsze zaburtowce mają mocy ok 500W, czyli dziesięć razy mniej. Trójfazowy prąd też ma swoje zalety, zresztą nie wierzę, że na forum nie ma speca co by to przeliczył. Na chłopski rozum, skoro mocny zaburtowiec (MotorGuide R3-45) ma około 0,5kW mocy, uciąg 20kg i polecany jest do łodzi max 1,5t to silnik 5,5kW jest chyba do czołgu pływającego. -
Przesunięcie uchwytu kołowrotka.
Docio odpowiedział Docio wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
@Wind nie. Wziąłem sobie na razie na wstrzymanie i spokojnie przeszukuję net w poszukiwaniu odpowiedzi. Powoli skłaniam się jednak w stronę firmy, która mi to zrobi lub z urzedu odrzuci jako przypuszczalne zniszczenie blanku. No i jeszcze nie wykorzystałem opcji spotkania ze Splawikiem, ktorego mam przecież "o rzut kamieniem", nie w niego oczywiście. Doszedłem też do wniosku, że żadne zdjęcie nie da efektu lepszego niż samo pomacanie mocowania. Im bardziej je macam tym bardziej jestem przekonany, że to jakieś tworzywo a nie lakier. Na lakier jest zbyt idealnie równe i te końcówki jak nożem uciął. Lakierem tego się nie zrobi, zawsze się gdzieś minimalnie nie ułoży. @Ozet problem w tym, że niemal cały czas łowiłem trzymając wędzisko poniżej kołowrotka, więc już bardziej "lecieć" mi nie będzie. A co do łapek to mam jakieś za krótkie, bo nawet wyciągnięcie całego ramiona do przodu nie pomagało i skutecznie dolnik blokował mi sie na żebrach. W sprawie ruskiego teleskopu to mam taki jeden, ostał mi się. Pewnie dlatego, że to jedyny którego nie pożyczyłem bratu i wyważyłem go. Tak, wyważyłem pakując mu w dolnik (firmowo nieco dłuższy od pozostałych składów) ponad 0,5kg ołowiu. Wędzisko zrobiło się ciężkie ale przestało mi "ciągnąć" nadgarstek do wody. Wtedy było to dla mnie ważne gdyż było to dość krótko po jego połamaniu i odczuwałem zdecydowane utrudnienia. -
Nie mam zielonego pojęcia, gdyż nigdy nie dane mi było jej stosować. Gdyby jednak mi przyszło to wpierw sprawdziłbym jej właściwości klejące. W końcu to mączka, czyli może się zdażyć, że więcej niż 10% może robić z zanęty kluchę, choć z drugiej strony ne ma w niej klejącego glutenu. Zupełnie innym tematem jest sama idea nęcenia w porze zimowej i tu rozwiązania są diametralnie różne z podobnymi efektami. Jedni jedynie obsypują przerębel płatkami owsianymi, inni zapodają minimalne ilości ochotki do dziurwy, a jeszcze inni bez żenady nęcą małymi kulkami zanętą firmową w ilości niemal jak latem.
-
Oho, pora na nieco teorii żyłki. Wszystkie żyłki są tonące gdyż poliamid, z którego są wykonane, ma gęstość sporo większą od wody. Na powierzchni utrzymuje je jedynie napięcie powierzchniowe wody, które jest dla powierzchni żyłki albo go nie ma. Żyłka, każda nówka, wykorzystuje w pełni te napięcie dopóki się nie zabrudzi. Dokładne umycie żyłki jest niemal niemożliwe gdyż sporo czynników chemicznych z wody i powietrza łączy się z powierzchnią żyłki bezpowrotnie, a nad wodą wręcz nierealne. Realne natomiast jest wymuszenie aby powierzchnia żyłki lepiej lub słabiej wykorzystywała napięcie powierzchniowe wody i o tym pisał już Jotes. A na koniec. Już w latach 90-tych dostępne były procesy obróbki powierzchni żyłki aby była bardziej lub mniej tonąca. Pojawiły się też te nazwy w opisach jako żyłki dedykowane. Po serii procesów reklamacyjnych opisy te zniknęły bezpowrotnie u producentów a to co możemy przeczytać na szpulach przeróżnych żyłek w języku polskim, to jedynie radosna twórczość naszych dystrybutorów. Nie jest najmniejszym problemem aby nasze forum zakupiło większą ilość żyłki od hurtowni producenta, przekonfekcjonowało ją na inne szpule i nakleiło własne, samodzielnie lub nie opracowane naklejki z treścią dowolną. Jedyny problem to odpowiednia działalność gospodarcza ale jestem przekonany, że jak by było trzeba, to kilku użytkowników pomogłoby z tym problemem. To nie bzdura. W Wawie jest sklep wędkarskich prowadzony przez braci, którzy mają "własną" żyłkę. O i na koniec. Jeszcze kilka lat temu, nie wiem jak jest obecnie, na świecie były tylko cztery fabryki, które zaopatrywały cały światowy rynek wędkarski.
-
Kilka lat temu, bodaj w 2010, kumple namówili mnie na wspólny wypad zimowy na ryby. Wcześniej miałem poważne awersje do takiego łowienia a wszystko przez to, że jako młodzieniec łowiłem pod lodem lecz tylko do momentu kiedy się pode mną lód załamał i wpadłem dosłownie pod niego. Przyszło więc zacząć wszystko od początku i chodzi mi konkretnie o sprzet. Poszedłem do sklepu wędkarskiego i kupiłem prostą wędeczkę Jaxon, takiż kołowrotek choć ze stała szpulą, kilkanaście mormyszek i blaszek, dwie żyłki i chyba ze cztery różne kiwoki. Całość kosztowała mnie coś koło 120zł ale miałem kompletny zestaw startowy. Co więcej firmowa wędeczka miała punkt mocowania kiwoków a własciwie dwa. Jeden boczny dla delikatnych pod mormyszkę i jeden czołowy dla mocniejszych pod blaszkę. Rozwiązanie jak najbardziej sensowne gdyż delikatny kiwok mormyszki o wiele lepiej widać z boku.
-
Służby działają ;), czyli kłusole w sieci ... policyjnej :D.
Docio odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Jesteś w błędzie i niestety nie mogę publicznie tu tego udowodnić. Nie jest jednak tajemnicą, że funkcjonariusze SG są od 2004 roku szkoleni przez FBI, Mosad i policję francuską. Nie napiszę też w jakim zakresie. -
Służby działają ;), czyli kłusole w sieci ... policyjnej :D.
Docio odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Na granicy często skuteczniej od celników a o niektórych akcjach w ogóle się nie mówi. Mają ku temu możliwości i odpowiednich ludzi a także aktualne informacje na temat bieżącej sytuacji. Czasem nawet "kryminalni" korzystają z ich źródeł bo sami nie są w stanie dotrzeć do odpowiednich ludzi. I możecie wierzyć lub nie ale SG w każdym porcie, w każdym kapitanacie ma swojego człowieka, który informuje ich o wszelkich działaniach, co pozwala się przyczaić i uderzyć we właściwym momencie a nie wtedy gdy cokolwiek się dzieje. Czasem zastanawia mnie dlaczego jeszcze ludzie tacy jak Macierewicz nie próbowali tej struktury ujawnić i rozwalić. Może dlatego, że jest to struktura wewnętrzna, z której nie musi się SG tłumaczyć i choć oszołomy o niej wiedzą nie mają podstaw ani możliwości aby się do niej dobrać. Oby trwało to jak najdłużej, bo dzięki temu nie tylko chronione jest nasze morze ale także obie rzeki graniczne. -
No to teraz wiem dlaczego Woldi odstawił wędziska na rzecz hobby syna - szachów. Sam chyba się nimi zainteresuję. Link
-
Służby działają ;), czyli kłusole w sieci ... policyjnej :D.
Docio odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Czemu dopiero dziś to dostrzegłem? doprawdy nie wiem. To z paliwem to prawda, to z obsadą też. Problem jednak leży głębiej. Zanim policjant usiądzie za sterem musi odbyć kurs specjalistyczny po specjalnej cenie dla MSWiA. Nie ma to przełożenia na relatywnie tanie kursy w ośrodkach motorowodnych. To jednak nie koniec. Chętni to prawdziwi pasjonaci, którzy latem pływają nawet po 16-cie godzin. Ze sternikiem może na łodzi być i ratownik i ktoś z prewencji ale oni sami "powozić" nie mogą, więc nie tyle obciążenie służbą, co czas i monotonnia jest dość męcząca. Jednak to nie koniec. Sternicy pływają tylko od późnej wiosny do wczesnej jesieni. W okresie chłodów w komisariacie rzecznym pełnią służbę jedynie dyżurni zmianowi i jeden dyżurny sternik o ile na stanie mają wodolot do działań zimowych. Reszta sterników zostaje przeniesiona na inne komendy na etaty prewencyjne, czyli całą zimę zasuwają po chodnikach. Jako specjaliści słusznie mają takie perspektywy w głębokim poważaniu, a perspektywy są zgoła odmienne w swoim charakterze. Zupełnie inne przepisy obowiązują na wodzie, a zupełnie inne w mieście. Co więcej od takiego funkcjonariusza wymaga się całkiem odmiennych cech, możliwości i wiedzy. -
Przesunięcie uchwytu kołowrotka.
Docio odpowiedział Docio wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Przepraszam Was ale dopiero teraz mam czas, więc zdjęć nie zrobię. Jakoś tak dziwnie od rana byłem zajęty. @Ozet przemyślałem to 10-ęć razy. Łowiłem trzymając wędzisko poniżej kołowrotka. Może i do tego można by było się przyzwyczaić ale nie będę się na siłę zmieniał na starość, gdy można przesunąć uchwyt. O wyważeniu teleskopu...nie, nie podejmę tematu bo chyba mnie wkręcasz. Nie chce mi się wierzyć abyś przypuszczał iż można teleskop wyważyć. No może jak w dolnik zasunie się z pół kilograma ołowiu, to może i tak. @Grzybek nie posiadam opalarki ale podsunąłeś mi pomysł aby sprawdzić czy aby ten lakier nie jest termoplastyczny, bo jeśli nie, to tak się przyklei do blanku, że nawet dłutem go nie zdejmę. No a obtłukiwanie też jakoś mi nie przypada do gustu. -
Przesunięcie uchwytu kołowrotka.
Docio odpowiedział Docio wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Omotkę to sobie zrobię sam bez najmniejszego problemu. Chodzi o to by z tym starym mocowaniem przypadkiem nie zdjąć części blanku. Może to faktycznie być tylko lakier. -
Przesunięcie uchwytu kołowrotka.
Docio odpowiedział Docio wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Jutro za dnia zrobię fotki i wstawię. A na teraz tutaj można sobie całkiem dobrze go obejrzeć. Choć go samego nie widać jest to zwykły metalowy uchwyt nakładany na blank. -
Przesunięcie uchwytu kołowrotka.
Docio odpowiedział Docio wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Kiedyś próbowałem takiego rozwiązania, gdy robiłem sobie pierwszy bacik z bambusa. Wnioski jakie mi pozostały to zbędne usztywnienie dolnika i ciągle czepiająca się żyłka o wyższy uchwyt. Jestem na tę operację zdecydowany, może ktoś będzie wiedział, mam czas i nic mnie nie goni. Jak nie dojdę do rozwiązania to wędzisko oddam do firmy. -
No właśnie. W swojej bolonce, którą traktuję jak zwykły teleskop, chciałbym opuścić uchwyt kołowrotka o dobre 20cm. gdyż skutecznie obija mi żebra i realnie utrudnia zacinanie. Firmowo uchwyt na Cormoran Riparia jest przymocowany...nie mam pojęcia jak. Z wierzchu widać twarde tworzywo, jakby termokurczliwe. Nie jest ono jednak płaskie lecz baryłkowato wypukłe, czyli jest pod nim coś baryłkowatego a nie płaski oplot. I tu problem, z którym się do Was zwracam. Jak to potraktować, czyli zdjąć? Może ktoś się już z tym spotkał i wie na czym rzecz polega?
-
Jotes właśnie była okazja aby knoty z ustawy doprecyzować jednak tak się nie stało. Nowelizacja ustawy to właśnie moment, w którym można było na nowo prawnie usankcjonować wystawianie mandatów, jednak tak się nie stało. Wnioski z tego są smutne gdyż jest to potwierdzenie iż ustawodawca stracił zaufanie do własnych służb kontrolujących i wszelkie sprawy odsyła do sądu, aby ten ocenił sytuację. Niemniej sąd to już nie przelewki a i wielkiego manewru w orzecznictwie, w narzuconych ramach przez ustawę, nie ma. No teraz ma, będzie mógł ale nie musiał dodatkowo ukarać kłusola a także mógł ale nie musiał napiętnować go publicznie. Jak dla mnie to kolejna furtka do wszelkich nadużyć przy wydawaniu wyroków i nie boję się tego napisać. To co słychać w mediach to straszne. Polska kacykowa, lokalni politycy stworzyli multum precedensów na swoją bezkarność mimo różnych wykroczeń i przestępstw a teraz te możliwości im się powiększyły. Jak kogoś złapią na trzepaniu rzeczki pstrągowej prądem a będzie ustosunkowany w lokalnej polityce, to o tym się nie dowiemy, sprawa będzie delikatna i subtelnie zamieciona pod dywan, bo teraz sąd może to zrobić. I nie ma co tu robić porównań do kodeksu drogowego, którego zapisy pozwalają bezkarnie jeżdzić po pijaku i zabijać ludzi. Jesli to przejaw demokracji, według RPO, to ja nadal nie uwierzę w tę demokrację co niby u nas jest ale mam kolejne potwierdzenie, że panuje u nas wczesny feudalizm w coraz ostrzejszej formie. Podział na tych "z koneksjami" i resztę tłuszczy staje się coraz wyraźniejszy.
-
Panowie to trochę nie tak. Czym innym jest odpowiednia regulacja prawa, która uwzględniałaby pewne sytuacje losowe, a zupełnie czym innym negacja całego zapisu odpowiedzialności ujętego w ustawie. To właśnie usunięcie całego zapisu powoduje zrównanie kłusola z wędkarzem.
-
Wind fajnie, że to podałeś, wiem, że nie Ty redagujesz tamte informacje ale przyznam szczerze, że nie wiem skąd wzięli te wszystkie rewelacje. Takie zmiany, czyli na poziomie karania za nieprzestrzeganie ustawy, są ujęte w samej ustawie. Ustawa o rybactwie śródlądowym właśnie została znowelizowana, w październiku a to znaczy, że nie będzie nowelizowana w listopadzie. Zgodnie z ustawą legislacyjną najbliższa nowelizacja może nastąpić dopiero za pół roku, najwcześniej, a i to jest mało realne. Największą bzdurą, w linkowanym tekście, jest stwierdzenie iż wyłącznie PSR mogła wystawiać mandaty. Nawet po tej nowelizacji w żadnym miejscu ustawy PSR nie jest wyróżniona i kierowanie każdej sprawy do sądu było obligatoryjne. Co więcej, nadal nie ma nawet wzmianki, że osoba prowadząca połów z jakimiś niedociągnięciami może zostać ukarana mandatem. Za to, lub dodatkowo, wprowadzono możliwość wystawiania zezwoleń na połów ryb przez gospodarującego w formie elektronicznej. Nie wiem czy to działanie lobby kłusowniczego, czy na autorów padła jakaś pomroczność jasna ale wiem, że jest to furtka dla wszelkiej maści kłusoli. No przynajmniej przy tej formie zapisu w ustawie. Twierdziłem to wcześniej i twierdzę nadal, że ustawą o rybactwie śródlądowym zajmują się ludzie niekompetentni, którzy nie mają pojęcia o realiach nad wodą ani o potrzebach wedkarzy. Nie wiem, czy informacja o działaniach RPO jest prawdziwa ale jeśli tak, to jest to jawna ochrona bandytów nad wodami.
-
Mączka rybna jest produkowana masowo gdyż to półprodukt porzemysłowy, nomen-omen, stosowany przy produkcji pasz dla zwierząt.
