-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
A mnie za przemalowanie, wymianę zaworu i homologację krzyknięto 60zł, więc się pozbyłem czerwonej. W piwnicy butli trzymać nie mogę bo wiosną już bym jej nie miał. A czy zostanie z gazem na zimę? Możliwe lecz wtedy zdecydowanie zrezygnuję z noszenia termosu na poranne wypady. A i dłużej można zostać bez obawy o to co wykluje się w kanapkach.
-
Coś kiedyś dotarło do moich uszu lub oczu, że w okresie wymiany butli czerwonych na obecne wymieniano też zawory w butlach, gdyż zmienił się nieco gaz. Nie wiem czy to prawda ale ciekawi mnie, czy może stare palniki będą działać z obecnym gazem?
-
A ja podjąłem decyzję. Mam cała zimę na znalezienie używanej, taniej butli 3kg na propan butan. Rezygnuję z maszynki spirytusowej, z której korzystanie przy wietrze jest niemożliwe. Mam kilka argumentów za i jakoś tylko jeden przeciw, więc według mojego mniemania decyzja będzie słuszna.
-
Jeszcze kupa czasu, żebyś falstartu nie zrobił.
-
O widzisz, sam wiesz co będzie dla Ciebie najodpowiedniejsze. Jeśli dzięki wcześniejszym postom pozbyłeś się hamulców i otworzyłeś umysł, to żadne rady już Ci są niepotrzebne. Wiesz co chcesz i czego potrzebujesz. My możemy tylko doradzać na podstawie własnych doświadczeń. Nikt nie ma patentu na nieomylność.
-
A ja wręcz odwrotnie doradzę. Jak już to taki z cw do 150g. Powód jest prozaiczny, w końcu trafisz nad rzekę z porządnym uciągiem. Podczas gdy inni będą z nurtu ciągać leszki po 2kg Ty będziesz musiał łowić zdecydowanie bliżej, na spokojniejszej wodzie leszczyki po 30dkg. Nie cackaj się, kup ciężki z dwiema lub jeszcze lepiej trzema wymiennymi szczytówkami i w zależności od jej wyboru dopasujesz obciążenie. Na najmiększą spokojnie będziesz łowił płotki po 15cm z lekkim obciążeniem a na najtwardszą... Feeder to wędzisko gruntowe i nie ma się co w nim doszukiwać finezji ani szukać "protezy" jako spławikówki, jak niektórzy już na tym forum radzili.
-
Jeśli z wody to faktycznie długość przyponu ma znaczenie aby przynęta była umieszczona na określonej wysokości ponad nim. Jesli jednak z dna to uwierz, jak będzie kilka centymetrów różnicy to nic to nie zmieni. Choć czasem dość drastyczne wydłużenie (nawet do metra) lub skrócenie przyponu (aby leżało zaledwie 5cm) przyponu dopiero przynosi efekty.
-
Michu a tak z ciekawości. Łowisz z dna (przypon z przynętą leży na dnie), czy z wody (przypon z przynętą unosi się nad dnem)?
-
Właśnie wróciłem znad Narwi w okolicy Janówka a przynajmniej tak ten rejon zwą. Sam nie byłem lecz ze Splawikiem, który dzisiejszej nocy próbował mi udowodnić, że na kanciastych kamieniach też się można wyspać, wystarczy karimata. Pewnie tego nie czyta, bo już śpi po tej koszmarnej nocce ale to nie był jedyny koszmar. Narew koszmarnie niska, bolki tłuką wzdłuż brzegów dzień i noc, z większymi rybami brak kontaktu - sama biżuteria. No może nie sama bo w nocy Splawik dopadł trzy sumiczki-niewymiarki. Sam nie wiem i gdyby nie zapora we Włocławku to gotów byłbym pomyśleć, że ryby spłynęły z wodą do Gdańska. Ale atmosfera była przednia a co więcej, oprócz nocnych ptasich treli i uwertury świerszczy dało się słyszeć niewieście okrzyki uniesienia z niedalekich zarośli. Czysta, niezmącona przyroda. Niestety zdjęć rybek w siatce nie mam. Zwijaliśmy się dość szybko w dość już mocno przypiekającym słonku. Ale jak ktoś jest zainteresowany to i owszem, mogę zrobić jak będą usmażone i zamarynowane.
-
Rozporządzenie MinRol w/s amatorskiego i sportowego połowu ryb w wodach morskich
Docio odpowiedział wind wna temat w Wędkarstwo morskie
Skomplikowana sprawa ale o ile niewody, żaki, drygawice i inne wontony mogą być sprzętem wędkarskim to czemu nie. A przy okazji, 1.07.2013 powstał jednolity tekst ustawy o rybactwie. Bez obaw można w niego zajrzeć zamiast w ten z 2004 roku oraz do całkiem pokaźnej ilości poprawek w latach późniejszych. -
Wiele lat temu do tego doszedłem. Ryby to jedynie dodatek do odpoczynku w odpowiednim towarzystwie.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Nie wiem jak gdzie indziej ale tutaj problemy Grzybka zaczęły się od tego, że otrzymałem na priv od pewnego użytkownika opinię na jego temat. Zniesmaczyło mnie to totalnie i jednocześnie wyczuliło na problem. To wyczulenie pomogło w zauważeniu zorganizowanej akcji na Grzybka, istne polowanie z nagonką. Trzeba być ślepym aby nie zauważyć, że podczas tego polowania na forum zalogowało sie kilka osób, które mają tylko jeden cel - skłonić jak największą liczbę użytkowników do swojej opinii aby to oni przejęli nagonkę. Osoby te nie mają najmniejszego zamiaru uczestniczyć w życiu forum, nie mają zamiaru tworzyć tu społeczności, tworzą za to skutecznie ferment, któremu uległeś, i to mnie smuci. Smuci mnie jeszcze fakt, że jeśli faktycznie obecni tu użytkownicy przejmą nagonkę to czy chcą, czy nie, spowoduje to w efekcjie ogólne rozdrażnienie i niesmak, które wykończą to forum. A szkoda by było, bo zapowiadało się jako jedno z tak nielicznych normalnych. A na koniec. Nie jestem dzieckiem, umiem czytać i myśleć. Obecność Grzybka nie stworzyło jakiegokolwiek problemu. To działanie kilku użytkowników spowodowało całe zamieszanie i częściowo osiągnęli swój cel. Ciebie wciągnęli do swojej gry, walczysz jak lew aby udowodnić, że Grzybek jest be, choć nie masz ani jednego dowodu poza "świętym przeświadczeniem". A może masz coś, co sam widziałeś tylko nie chcesz o tym napisać? Opinie tych "innych" pomijam. Mam dziwne przeczucie, że to kontynuacja problemu z innego forum, gdzie Grzybek udowodnił, że ma rację a w nagrodę został zbanowany ponoć za całokształt. Lecz co mnie obchodzi inne forum? Dla mnie ważne jest co Grzybek robi tutaj a robi wiele dobrego. Jak zacznie robić coś źle, to też nie ja jestem od tego aby go poprawiać, lecz jest tu odpowiedzialny zespół adminów, którzy na pewno sobie poradzą. Woldi nie daj się wciągać w tą brudną grę kilku oszołomów, pozwól toczyć się wydarzeniom swoim własnym tokiem i może wreszcie wykombinuj kilka godzin na rybki, to naprawdę uspokaja. -
Skoro temat kulinarny tak ładnie nam się rozwija to podzielę się kolejną "złotą zasadą". Jest różnica w smaku ryb drapieżnych i spokojnego żeru, ale to wiecie. Ta zasada dotyczy części ryb najlepszych smakowo. Podział jest banalnie prosty. Najsmakowitsza część u ryb drapieżnych to tzw ogon, czyli część określona w przybliżeniu linią od odbytu do końca płetwy grzbietowej. U ryb spokojnego żeru jest dokładnie odwrotnie.
-
No to jeszcze coś z kulinariów, bo już wiem, że sam robisz i gustujesz w rybim mięsku, jak ja. Jesli zdarzy Ci się złowić/kupić/dostać leszcza, ale takiego 2,5-3,0kg to uwędź go na zimno, daj mu odsapnąć od dymu i skosztuj. Z góry radzę ostrożność a najlepiej jedną rękę przywiązać do krzesła, bo za szybko można pochłonąć. Jak dla mnie taki leszcz ma o wiele większe walory kulinarne od swietnie uwędzonego węgorza.
-
W życiu się nie zgodzę. Mięso bardziej zwarte nie oznacza twardości, że o zapachu nie wspomnę. Nie tylko nie czuć mułem ale i charakterystyczny rybi zapach jest o wiele słabszy niz u takiej płoci, czy krąpika. O tłustości mięsa to już ktoś całkowite bzdury powypisywał a Ty go powielasz. To tak jakbyś miał napisać, że kulturysta to nie mięśnie lecz uformowane sadełko. Sum to atleta wśród ryb. Jeden wielki mięsień, który przyprawia większość wędkarzy o smak porażki. Pod względem kulinarnym sumy do 40kg to zupełnie inne ryby niż te powyżej. Jak dla mnie te do 20kg są niejadalne, niech sobie rosną. Mięso jasnoróżowe, mało zwarte, w smaku nijakie. Te większe mają mięso różowe, nadal nie ścisłe, nabierające smaku i zapachu otoczenia w jakim przebywa. Te powyżej 40kg to mięsko bardzo ścisłe ale nie twarde, jasnoczerwone ciemniejące z wagą aż do koloru i zwartości bardziej przypominających wołowinę a nie rybę. Zapach i smak lekko rybi ale nie tranowy. A Tobie Grzybku życze złowienia takiego 40+ abyś sam mógł zweryfikować jego wartości kulinarne, a jest co smakować - powiadam Wam.
-
Dziesiejszy dzień można zaliczyć do bardziej burzliwych podczas mojego pobytu. Choć od rana woda sprawiała wrażenie "wielkiej studni", to wieczorem, po przybyciu wujka Winda można dzionek podsumować fragmentem piosenki z Kabaretu Starszych Panów. "Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj, Choć szron na głowie, choć nie to zdrowie, to w sercu ciągle maj." ...z cytryną w tle.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Nie ma definicji prawnej ani na pierwszego, ani na drugiego. Niemniej masz całkowitą rację, czuję róznicę każdym członkiem -
Wind generalnie masz rację ale... No właśnie. Yaroslaw pisze, ze będzie się uczyć w Łodzi a to już wymaga karty stałego pobytu. Obcokrajowcy przebywający na karcie stałego pobytu już potrzebują naszej karty wędkarskiej. Najlepiej jakby w google wyszukał najbliższe koło PZW od swojego miejsca zamieszkania i tam się zgłosił.
-
Brak jasnej odpowiedzi jest związany z brakiem prawnej definicji biwaku. Takie sytuacje zawsze rodzą wątpliwości, gdyż decyzja zależy od interpretacji kontrolującego. Natomiast sądy z braku definicji opierają się na znaczeniu tradycyjnym.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
O właśnie. Dzięki mojej "ciut samodzielności" doszły mnie wieści, że się jednak przełamał i na nowo wstąpił do tak nielubianego stowarzyszenia oraz opłacił składki. Legitki ani opłat nie widziałem ale dlaczego nie wierzyć? W końcu sami mnie przekonywaliście, po moim poście o wątpliwościach, że ludziom warto wierzyć. No to jak to jest? A może nienawiść zaślepia tak skutecznie, że nawet nie potraficie zapytać wprost i produkujecie na forum insynuacje oparte na swoim "świętym przekonaniu"? Jak napisał Wind, jeśli jest pewność, że kłusował to zgłosić gdzie trzeba, dowody są na forum. Jeśli jednak się mylicie i to tylko pomówienia, to chyba stać te osoby na jedno, to jedno konkretnie słowo. -
Jutro rano jak będę widział dokładniej klawiaturę to napiszę wszystko co wiem. Generalnie nigdzie nie wolno poza wyznaczonymi polami biwakowymi. No to zaczynamy. Generalnie problem zaczyna się już od słowa biwak. W słowniku języka polskiego biwak ma znaczenie: 1. «odpoczynek w namiotach podczas wycieczki turystycznej» 2. «miejsce tego odpoczynku» Problem jednak polega na tym, że choć generalnie oznajmia się, że dzikie biwakowanie jest zabronione to w prawie nie ma definicji biwaku a co za tym idzie, nie wiadomo do końca co jest tym biwakiem a co nie. Rozbicie namiotu nad brzegiem wody niewątpliwie jest biwakowaniem lecz pod definicję słownikową można podciągnąć o wiele więcej. Takim najprostrzym przykładem jest połów ryb. Idziesz, zajmujesz stanowisko, rozkładasz sprzęt i łowisz. To połów, ale gdy wyciągniesz kanapkę i zaczniesz ją jeść to już jakiś nadgorliwiec może to potraktować jako biwak i nie potrzeba rozkłądać namiotu. Podobnie jest z "niedzielnym grillem" tak popularnym u nas. Popas nad wodą, nawet bez wędek, może zostać potraktowany jako biwak. O możliwości biwaku nad wodą najlepiej dowiedzieć się na stronach informacyjych gmin. To zgodnie z ich zarządzeniami biwak jest możliwy lub nie. Często nie ma takiej informacji gdy gmina należy do wspólnoty powiatu a wtedy informacji należy szukać na stronie powiatu. W ostateczności zawsze można zadzwonić do gminy i spytać się. Podobnie jest z pobytem nad wodą graniczącą z lasem. Taki teren podlega nadleśnictwu a to wiąże się z dodatkowymi ograniczeniami dotyczącymi zachowania w lesie. W tym miejscu warto zaznaczyć, że zakaz używania otwartego ognia w lesie nie dotyczy tylko ognisk ale także grilla czy nawet palenia papierosów. Jak się już zapewne domyślasz od początku czerwca łamię ten zakaz i to z pełną premedytacją. Liczę się z tym, że przy najbliższej kontroli mogę otrzymać mandat lub jakąś surowszą karę jednak cały czas liczę, jak wielu w tym właśnie momencie, na rozsądek kontrolujących. Nad Pilicą miałem kontrolę patrolu mieszanego PSR i Policji. O ile PSR interesowały wyłącznie ryby i sprzęt to policjant dość dokładnie przyjrzał się obozowisku. Zauważył worki na śmieci (w tamtej gminie obowiązuje selekcja śmieci), popielniczkę na stoliku i gaśnicę obok grilla. Takie bzdurki ale zamiast nakazu wykwaterowania uśmiechnął się i podsumował "nieźle się pan tu urządził". Miałem szczęście, że trafiłem na rozsądnego policjanta, który doszedł do wniosku, że nie szkodzę środowisku i nie stwarzam zagrożenia. O innych sprawach, a jest ich nie mało, możesz sam przeczytać na stronie Wiadomości Wędkarskich. Redakcyjny prawnik napisał dwa teksty o biwakowaniu nad wodą i związanych z tym przeszkodach. Dla ułatwienia link1, link2. Cóż dodać. Generalnie jeszcze mnie przykrość nie spotkała i nie musiałem zwijać obozu mimo powszechnego zakazu dzikiego biwakowania. Zawsze warto być grzecznym i czekać na to co powiedzą kontrolujący zamiast na siłę udowadniać słuszność i bezpieczeństwo biwaku. Drobne rzeczy mają znaczenie o ile je widać i to chyba one decydują o decyzji. Porządek w obozowisku, trzeźwość obozujących i worek na śmieci na jakimś kijku lub nawet zbędnej podpórce to chyba decydujące elementy. Chyba bo nigdy nikt mi nie powiedzial wprost o uzasadnieniu swojej decyzji a ja nie dociekałem, bo i po co. Dla mnie byo ważne, że mogłem dalej obozować i w spokoju łowić rybki
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
W pierwszej wersji napisałem sporo by pod koniec dojść do wniosku, ze nie warto. Woldi przykro mi to pisać ale Twój post to jedna wielka manipulacja. Doskonale wiesz czym różni się opinia od inwektywy tak jak i wyrywanie wypowiedzi z kontekstu. Wiesz także jakie zachowania czynią z niektórych internautów trolli. -
A dziś woda magiczna. Jak tylko pierwsze światło przenikające przez namiot obudziło mnie, czyli tuż przed 5:00, to po wygrzebaniu się z nory szczęka lekko mi opadła. Nie jestem romantykiem ale było cudnie, mgliście, magicznie, aż żal było mącić ten nienaturalny spokój spławikiem. Niestety dziś to już trzeci z kolei dzień kiedy jezioro jest jak martwe. Zero brań białej ryby za to drapieżnik ucztuje w najlepsze. No tak, znów kłamię. Nie może być zero brań. Wczoraj pod wieczór miałem jedno na feederku, zacięcie udane i padł leszczyk nieco mniejszy od tego co złowił Wind. A przy okazji. Mam już kolejny plan. Od połowy sierpnia razem z Jotesem koczujemy nad Zalewem Sulejowskim. Niby jest to w ramach spotkania SSG ale wszyscy chętni będą mile widziani. To szczególnie dobra propozycja dla tych co pytają o łowiska koło Łodzi a Jotes zna Sulejów jak mało kto. Bliższe, wstępne informacje pod linkiem.
