-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Możesz tylko w jednym przypadku. Łowisko komercyjne gdzie nie jest wymagana karta wędkarska i łowicie według regulaminu łowiska. W innych przypadkach to nawet nie niemożliwe lecz nierealne.
-
Jeśli wystarczy Ci 10g to jeszcze lepiej. Zawsze wybieraj opcję jak najlżejszą do osiągnięcia celu, szczególnie gdy wiesz, że dno jest muliste. A zestaw opisałeś dokładnie tak jak podałem. Jeśli nie zluzujesz żyłki to jest to poniekąd zestaw zamozacinający, tak jak każdy. Nalezy jednak mieć na uwadze, że ryba potrafi wyczuć zagrożenie w postaci haczyka, lub zobaczy unoszącą się żyłkę/plecionkę, poczuje lekki opór, i wtedy potrafi wypluć przynętę. Także czujność przede wszystkim. W końcu na tym polega polowanie zwane wędkarstwem a nie na zarzuceniu zestawów i pójściu spać. Aha, na wodę stojącą lub o minimalnym uciągu zdecydowanie lepsza jest sprężyna.
-
No i o to chodziło. Skoro nieduże odległości to obciążenie 60g jest Ci absolutnie niepotrzebne. Dla 30m w zupełności wystarczy 30g a to już tak głęboko się nie zapadnie. Skoro nie to i zestaw helikopterowy jest Ci niepotrzebny ani zbędne komplikacje z rurkami, stoperami, itp. Robisz prosty zestaw z obciążeniem na żyłce głównej, dajesz jakiś stoper aby ciężarek nie zbijał ci węzła na krętliku i do tego przypon 60cm. To powinno wystarczyć, nie plątać się i być skuteczne. Jak zastosujesz żyłki 0,22-0,25 to i 20g powinno wystarczyć aby rzucić te 30m. Podany zestaw ma tę zaletę, że przynęta jest na jego końcu a ryba nie widzi żyłki głównej. Można też inaczej, rozwiązań jest wiele, ważne aby jak najmniej elementów było w zestawie a przynęta tak daleko od obciążenia, aby jej nie pogrążył w mule. Im mniejsze obciążenie, tym większa szansa, że nie zapadnie się głęboko.
-
Nie jestem łowcą amurów a już na pewno nie karpi, jednak z gruntówką jestem oswojony. Nic nie piszesz ile tego mułu jest na dnie. Nic nie piszesz jak daleko chcesz zarzucać zestaw.
-
Jezioro Otomin lub jakieś stawy, na których bywa.
-
No cóż, każdy ma prawo wyboru, z którego i ty skorzystałeś. A co do poziomu normalności to pod względem wędkarskim nie różnimy się od Litwy, Ukrainy, Niemiec czy Francji. W każdym z tych krajów potrzebna urzędowa licencja poparta egzaminem a nie tylko zezwolenie z budki nad wodą. Choć to i tak nie do końca prawda, bo i u nas są jeziora gdzie wystarczy opłata licencyjna bez karty wędkarskiej.
-
Wolałbym się mylić lecz coś, zupełnie nie wiem czemu, mówi mi, że kolejnym pytaniem będzie - jak wiązać haczyk do metody spławikowej.
-
Przecież łowiłeś na grunt, masz praktykę. Jaki jest cel tego pytania?
-
I te zdjęcia właśnie zasugerowały mi, że problem może być poważny. Jak najbardziej pełny szacun tyle, że nie lubię jak ktoś z pełną premedytacją robi mnie w bambuko.
-
Może arogancko ale śmiem wątpić aby udało mu się wyważyć bezkilowca gdy ma problem z najprostrzymi spławikami.
-
Wracam do wcześniejszej myśli, jednak nas wkręca. Albo ma 10 lat i kompletnie nie rozumie co piszemy, a dodatkowo nie umie powiązać tego co piszemy z napisami na pudełkach, Albo dokupienie pudełka ołowiu z mniejszymi wartościami przekracza jego możliwości, albo z pełną premedytacją udaje...nie nie napiszę, autocenzura.
-
No to chyba podstawy powinieneś mieć za sobą. Pora na zestaw. Wędzisko jakie masz, takie masz, nie wiemy jakie. Kołowrotek najlepiej wielkości 100, w końcu to ma być jedynie asekuracyjny a nie roboczy. Żyłka główna 0,14, przyponówka 0,12. Weź tego Cortesta, chyba 1g. Zamontuj na żyłce, dowiąż krętlik nr 6 lub 8 na końcu żyłki głównej. Zrób odległość ok 30cm od spławika do krętlika i zamontuj jedną śrucinę 0,5g 5cm nad krętlikiem a drugą 10cm wyżej. Zarzuć zestaw przy brzegu aby sprawdzić, czy to właściwa gramatura i czy ze spławika wystaje tylko antenka ponad wodę. Jesli tak to w porządku, jeśli nie to skoryguj obciążenie tak jak pisałem wcześniej. Pora zarzucić zestaw. Zarzuć go w miejsce, w którym chcesz łowić. Zwiększaj grunt do momentu aż spławik położy się na wodzie czyli do momentu aż część zamontowanego obciążenia będzie lażało na dnie. Skoryguj grunt, czyli skróc go do momentu aż będzie wystawać sama antenka ale tak żeby dolny śrut był na dnie lub tuż nad nim. Jak to zrobisz dowiąż ok 20cm przypon z haczykiem 12 i wreszcie ciesz się łowieniem a nie technikaliami. Gwarantuję Ci, że już przy tym pierwszym łowieniu nastąpią korekty, bo to Ty musisz dopasować się do łowiska i ryb a nie one do ciebie.
-
Metoda gruntowa ze spławikiem ma tak wiele technik, że nie sposób ich wszystkich ująć. Głównym elementem rozpoznawczym jest sam montaż zestawu z odpowiednim rozłożeniem śrucin. Nie da się tego zaszufladkować, gdyż często, nad wyraz często, łowisko wymaga odstępstw od regułek książkowych. Do tego sam sprzęt jaki się posiada, typ spławika i jeszcze sporo czynników poznawanych wraz z ilością czasu spędzonych z wędką oraz nawet własne upodobania, korygują naszą wiedzę i nasze rozwiązania. To co sprawdza się u jednego u drugiego trzy metry obok będzie niemożliwe do zastosowania. Nie przejmuj się zbytnio technikaliami w końcu połów ma przynosić Ci radochę a dopasowanie zestawów przyjdzie z czasem samo.
-
Nie. Cienka poduszka i ręcznik na krześle są po to, że jestem gruby, pocę się i dziennie spędzam kilkanaście godzin siedząc. Gdyby nie było tych akcesoriów to po tygodniu latem materiał krzesła tak by śmierdział, że nie szło by wytrzymać. A tak zmiana kompleciku i pralka. :SD
-
Dziś ze Splawikiem byliśmy po drugiej stronie. Brzeg jak dla mnie idealny za to nie złowiłem ani jednej rybki. Za to Splawik nakosił dobra wszelakiego.
-
Przyjdzie czas to przekonasz sie, że nie jest to prawda absolutna.
-
Przyznam się, że w pierwszej chwili myślałem, że Wedkarzzsiedlec po prostu nas wkręca. A tu widzę problem się rozrasta. No to postaram się jak najprościej. Wyważenie spławika polega na tym aby na żyłce zamontować tyle gram ołowiu ile jest napisane na spławiku. Nie zagłębiając się w teorię spławików częściowo dociążonych, te ze zdjęcia po wyważeniu powinny zatopić się tak aby wystawała tylko antenka lub odrobina więcej. Od jakości spławika zależy czy opis na nim, ten w gramach, jest adekwatny, czy też nie. Zdaża się i to często, że przy tańszych spławikach występuje różnica +/ - 0,1-0,3g, którą należy skorygować samemu na łowisku. Na czym polega korekta. Jeśli po zamontowaniu na żyłce ołowiu zgodnie z opisem na spławiku, tenże tonie całkowicie, należy ołowiu odjąć. Stopniowo po 0,1g. Jeśli natomiast wystaje połowa korpusu to należy ołowiu dodać, w ten sam sposób. Praktyka zweryfikuje umiejętności oraz dodatkowo mogą wyniknąć potrzeby. Na przykład niektórzy jak ja, na większej fali wolą spławik lekko niedociążony, gdyż za każdym razem fala go nie zakrywa. Wynika to jednak z techniki łowienia z dna, gdyż łowiąc w toni już tak bym nie zrobił lecz zmienił spławik ze zdecydowanie dłuższą antenką. No to chyba wszystko zrozumiałe.
-
Wreszcie się "wykopałem" z domu i pojechałem zwiedzić Port Żerań. Rozpocząłem książkowo, tak jak powinno być wiosną. Efekt zerowy. Postanowiłem sprawdzić swoją teorię, że wiosny w rzekach w tym roku nie ma. Dowaliłem zanęty, na hak 3-4 białe i już po chwili zameldował się okonek jako pierwszy. Również jako pierwsza rybka sezonu wrócił do wody. Jako drugi zgłosił swoją gotowość do smażenia leszcz potem krąp. Na 1-2 białe nic nie chciało spojrzeć. Trzeba było podać sporo mięsa na haku aby rybki się zainteresowały, no i nęcenie jak latem. W ogóle wszystko jak tuż przed tarłem gdy ryby zażerają się wszystkim. Sąsiad obok, chyba na mannę i dwa baty w ciągu dwóch godzin naciął kilkadziesiąt krąpi takich 20-30cm a presja w porcie duża. W sumie na tym jednym basenie łowiło nas koło 20 chłopa.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Ot odbija mi z nudów. Nie byłem, za zimno. Niesienie wszystkiego równa się spocenie a rano na termomentrze miałem tylko 8°C. Teraz się przeziębić to byłoby nierozsądne. Dochodzę do etapu, że łatwiej mi będzie dojechać nad wodę 10km niż przejść 200m. Przynajmniej teraz, gdy nie jest jeszcze dość ciepło. A właśnie, zaraz dzwonię. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Coś akurat na off-top aby przy niedzieli namieszać w głowach. Tajemnica ciężkiej denki. Właściwie to nie jestem przekonany czy to naprawdę jest tajemnica ale mam przekonanie, że 95% tu obecnych o tym nie wie. Można by na ten temat napisać fachową książkę pełną terminów z fizyki ale chyba to nie miejsce aby Was zanudzać. Cała ta tajemnica polega na dobraniu żyłki i obciążenia do wędziska. Dobraniu maksymalnym gdyż mniejsze obciążenia będą pasować same z siebie. Od razu na początku warto sobie postawić kilka założeń, które będą wyjściowymi w naszym rozpatrywaniu. Otóż dla wygody i koniecznych dalszych działań przyjmijmy, że posiadamy wędzisko gruntowe z cw max 100g i długości 3,6m. Nie jest ważny kołowrotek ani miejsce połowu. Ważne natomiast jest obciążenie. Obciążenie, czy to w postaci koszyczka, czy sprężyny, czy jakiekolwiek inne, w założeniu wynosi 50g. W tym miejscu ktoś mógłby wtrącić, że dobór obciążenia jest bez sensu, gdyż ono określone jest przez cw wędziska. Trudno takiemu twierdzeniu zaprzeczyć ale nie jest to tak do końca prawdziwe. To co będę się starał udowodnić pozwoli spojrzeć na wytrzymałość wędzisk i żyłek z zupełnie innej strony. To teraz spróbujemy obliczyć jakie naprawdę siły działają na wędzisko i żyłkę podczas zarzucania zestawu oraz jaka jest pozorna masa obciążenia, której nadajemy sporą prędkość podczas rzutu. Kluczowym terminem dla rozpatrywanego zagadnienia jest przeciążenie. Def. Przeciążenie to stan, w jakim znajduje się ciało poddane działaniu sił zewnętrznych innych, niż siła grawitacji, których wypadkowa powoduje przyspieszenie inne niż wynikające z siły grawitacji. Przyjęto wyrażać przeciążenie jako krotność standardowego przyspieszenia ziemskiego. Tak zdefiniowane przeciążenie jest wektorem, mającym kierunek i zwrot. Dla naszych rozważań możemy spokojnie przyjąć, że wartość przyśpieszenia ziemskiego wynosi g=9,8 m/s2. Wędzisko trzymamy w rękach a nie opieramy o ziemię i to najczęściej na wysokości piersi, a to znaczy, że do długości 3,6m możemy spokojnie dodać jeszcze 1,5m. Całość 3,6 + 1,5 określa promień okręgu jaki zakreśla przelotka szczytowa i pomijamy tu ugięcie samej szczytówki. Ułożenie wędziska do rzutu też jest ważne i z moich obserwacji wynika, że najczęściej przy siłowym rzucie wędzisko układa się pomiędzy godziną 3 i 10 odnosząc się do tarczy zegara. Takie ułożenie daje nam kąt 100°, który za chwilę będzie potrzebny do obliczenia drogi jaką przebyła szczytowa przelotka. Nie wiem jak tu wstawić wzory ale wzór wygląda tak: l=a/360° x 2 x Pi x r, gdzie l - to szukana droga, a - nasz kąt 100°, Pi to 3,14 a r to nasz promień 3,6+1,5=5,1m. W zaokrągleniu wychodzi 9,0 metrów jakie przebyła przelotka szczytowa podczas rzutu. To nie wszystko. Rzut nie trwa dłużej jak sekundę a to wprost daje nam niutonowskie przyśpieszenie z II zasady dynamiki, czyli a=F/m=9,0m/s2, gdzie a to przyśpieszenie, F to siła, m to masa. Po przekształceniu wzoru na F=m x a = 0,05 x 9,0=0,45N (kg x m/s2) Czy wszystko już jasne? Nie? To poczytajcie dalej. Wracamy do definicji przeciążenia. Patrzymy na przyśpieszenie ziemskie, czyli siłę grawitacji. Patrzymy na przyśpieszenie jakie nadaliśmy obciążeniu. Z obliczeń wynika, że wektor siły określony przez wytrzymałość wędziska i żyłki a równoważony przez wektor siły ciążenia przez co obciążenie jest w stanie spoczynku przed rzutem, otrzymuje kolejny wektor siły 0,45N, który pozwala na rzut z przyśpieszeniem 9,0m/s2. Ta wartość jest niemal równa przyśpieszeniu ziemskiemu, czyli rozpatrywana jako przeciążenie wynosi prawie 2g, a to z kolei mówi nam, że pozornie masa obciążenia wzrosła niemal dwukrotnie. To wszystko może wydawać się dziwne lub wręcz niezrozumiałe. Nie jestem belfrem, który by to ładnie i składnie podał “na tacy” tak aby każdy zrozumiał. Jak dla mnie ważne jest to, że na podstawie tego tekstu każdy będzie mógł sobie wszystko zmierzyć i podstawić do wzorów a następnie obliczyć i wyciągnąć wnioski. Już teraz widać, że dla przykładowego wędziska obciążenie 50g i dynamicznym rzucie jest to niemal graniczne obciążenie zalecane przez producenta a określone przez cw. Do tego łatwo sprawdzić czy żyłka z jej wytrzymałością jest dobrze dobrana. No i w końcu niektórzy otrzymali odpowiedź na dość powszechnie padające stwierdzenie, że najdalsze rzuty dokonuje się z obciążeniem 50-60g i dlaczego przy niemal maksymalnym obciążeniu wędziska sam rzut jest o wiele mniej dynamiczny a obciążenie wpada do wody o wiele bliżej. A może się mylę i to wszystko bujda. -
To typowo gruntowe wędzisko ale do tzw lekkiego gruntu. Dobra na kanały, starorzecza o niezbyt silnym uciągu, wszelkie wody stojące oraz nawet jako żywcówka. Może się też sprawdzić w rzece tam gdzie nurt staje lub zawraca - uciąg w takich miejscach jest zdecydowanie mniejszy.
-
To co zaproponowałeś to wybitnie metoda gruntowa i ze spławikiem nie powalczysz. Zestaw, jako ten pierwszy, na Twój zbiornik może być. Lepiej by było gdyby kołowrotek był numer mniejszy ale co tam, nie jest źle. Za to akcesoria wyglądają o wiele lepiej. Kilka sprężyn zanętowych, kilka ciężarków do połowu drapieżników, trochę różnych haczyków do ziaren i robactwa, ze 2-3 przyponówki, krętliki nr6 i może jeszcze jakieś koraliki aby sprężyna nie spadała na haczyk a zatrzymywała się na krętliku a do tego dwie proste podpórki i to wszystko. W sumie jakieś 50-70zł.
-
Piękna chrzestna. No i łódka tyż.
