okno Napisano 11 Czerwca 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 11 Czerwca 2014 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
calvuss Napisano 11 Czerwca 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 11 Czerwca 2014 hehee diabeł z diabłem ! Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
calvuss Napisano 29 Czerwca 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 29 Czerwca 2014 WISŁA Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 29 Czerwca 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 29 Czerwca 2014 To już jadalne leszki - z nocki? Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
calvuss Napisano 29 Czerwca 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 29 Czerwca 2014 Z nocki Andrzej,choć sama nocka to lipa straszna ,5 malutkich sumików.Leszczyki targneły odpowiednio o 5.30 (jak w wojsku) i 6 35 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 3 Lipca 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Lipca 2014 Nie wiem, co się dzieje? Byłem nad wodą ale nawet wędki nie chciało mi się rozłożyć... tego jeszcze nie grali Posiedziałem na łódce, trochę ściętej trawy z koszenia posprzątałem. Wypiłem dwa kawy, podładowałem baterię silnikiem... Kaszana... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 3 Lipca 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Lipca 2014 Byłem nad wodą ale nawet wędki nie chciało mi się rozłożyć... tego jeszcze nie grali Hmm! Widzi mi się, cygańska choroba - wszystko stoi, a robić się nie chce. Albo przesyt? Spoko Andrzeju, następnym razem rozłożysz dwie, albo nawet trzy. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 15 Lipca 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 15 Lipca 2014 Nie pływałem chyba 6tygodni... Kolega kupił nową łódkę - kilka dni temu ściągnęliśmy ją do "mojej" mariny Wczoraj przeprowadziliśmy testy na Zatoce Gdańskiej i na kanale Martwej Wisły. Wchodziliśmy w ślizg, sprawdzaliśmy jak zachowuje się na wodzie, na fali, z wiatrem i pod wiatr. Nie jest to łódka morska ale całkiem szybka na silniku Merkury 25KM. Ma swoje plusy i minusy. Popołudniu wyszliśmy moją krypą poszukać sandacza. Trafił się jeden ale nie ten, uwiesił się szczupak. Łowiska za wantowym wyrównane jak blat stołu, trzeba będzie uczyć się od nowa, szukać stanowisk. Tego się obawiałem i to już nie jest to samo łowisko. Kopary i szalandy zrobiły swoje Popływaliśmy, powspominaliśmy stare, dobre czasy (razem wychowywaliśmy się na jednym podwórku). Wygląda na to, że znowu będziemy razem pływać, jak wcześniej na Martwej i na Ostrzyckim. Czas wyruszyć na dorsza albo flądrę, poszukać tych ryb na Zatoce. Na Martwej Wiśle szaleją już ślizgacze i inne czubki na skuterach. To jedna z przyczyn która zmusiła mnie do zmiany mariny kilka lat temu. Lato to kiepski czas na wędkowanie w takim towarzystwie. Na szczęście policja czuwa i strofuje, przywołuje co niektórych do porządku. Nie obyło się bez przygód. Coś zapchało mi strumień wody w układzie chłodzenia silnika. Na szczęście wystarczyło wsadzić kawałek zaostrzonego drutu żeby odetkać strumień. Ślimaczek czy cóś...? Już jest dobrze. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 18 Lipca 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 18 Lipca 2014 Wczoraj popływaliśmy moją łódką po Zatoce Gdańskiej. Wypłynęliśmy popołudniu z zamiarem poszukania dorsza. Głównym celem wyprawy było pokazanie koledze łowisk, metod poszukiwania ryb, nawigacji... Ma nową łódkę i szykuje się do wędkowania w morzu. Rybek jak na lekarstwo. Łowiliśmy na żelastwo (pilkery), gumy i przynęty naturalne (szprotka, dendrobena). W sumie brały tylko flądry i tylko na szprotkę. Napotykaliśmy bardzo małe ławice drobnych ryb. Nie pamiętam takiego roku na Zatoce. Szukaliśmy ryb na głębokościach 15-50m. Na znanych mi i łownych miejscówkach. Sieci w morzu od groma. Ciekawe na jaką rybę? Domyślam się, że na fląderkę Ta rybka już wypasiona po wiosennym tarle, "gruba" Jak to mówią straty muszą być. Złamałem czubek mojej ulubionej "sandaczówki" - drugi raz strzeliła mi końcówka wędki. Na szczęście mam inną, z pracowni. Nikomu więcej nie polecę ani nie kupię badziewia z serii Team Dragon Drogie wędki i kruche jak grafit w ołówku. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 22 Lipca 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 22 Lipca 2014 No i przyszło popływać, poszaleć szybką łodzią kolegi. W ślizgu przemierzaliśmy kanały Martwej i Śmiałej Wisełki kochanej Miałem zlecenie sprawdzenia nowej mariny, trzeba było obadać głębokości podejścia od strony rzeki. Na wszelki wypadek wzięliśmy też po spiningowym kiju oczywiście. Przydały się Skoro pańszczyznę odwaliliśmy to oddaliśmy się przyjemnościom. Słońce prażyło orzeszki na patelni a koledze trafił się piękny boleń. Przemierzaliśmy znane nam miejscówki z zawrotną prędkością więc przeloty były krótkie a łowienie treściwe. Na kolejnym łowisku, w pierwszym trolingowym napłynięciu poczułem mocny, pulsujący ciężar - to tygryski lubią najbardziej 2. szczupły w tym roku ale taki solidniejszy - 60cm, taki w sam raz. Później kolejny (3. w tym roku sandacz) ale też krótki, poszedł do wody, jak wszystkie tegoroczne. No i okonki. Uwiesiło się kilka. Mieliśmy czas i okazję przetestować nowe woblery. Ja puszczałem swoje ulubione "Górale" Rapale a kolega to co miał pod ręką. Kilka okoni wypuściliśmy ale 3. wybarwione sztuki zostały na łodzi. Nie rozwijaliśmy podbieraka bo i tak mało miejsca na dwóch a w końcu głównym celem nie były ryby. Kolega, pomimo ogromnego doświadczenia w łowieniu drapieżników jednak dał się złowić. Przy odczepianiu kotwiczki jeden z grotów wbił se w palucha. Tak więc z rybami zawsze trzeba być czujnym i twardym Odwiedziliśmy też stare, niezapomniane miejsca na "końcu świata" W marinie Błotnik przywitaliśmy znajomych, wypiliśmy kawę, kolega zapisał się na kurs motorowodny... I tak leci, kolejny dzień na wodzie zaliczony. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 2 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 2 Sierpnia 2014 Coś się zaczyna wreszcie dziać na serio. Kilka dni temu gryzły bolenie, szczupłe i okonie a wczoraj wyrwałem wreszcie pierwsze, wymiarowe sandały w tym roku. Co prawda nie obyło się bez komplikacji ale na trzy brania udało się wyjąć dwa sztuki. Tłuste, wypasione. Okoń też niczego sobie - 35cm. Garbus zameldował się w trolu chwytając za końcówkę woblera (ostatnio najbardziej skuteczny "tygrysek" Górala) Próbowałem starych miejscówek ale sporo zmieniło się na Martwej Wiśle. Pogłębiony tor nie do poznania. Brzegi OK ale na dnie masakra! Sporo górek i dołków nam i rybom nagrabili Kręcioł odmówił współpracy - coś dostało się do korpusu korbki. Ciągle czułem jak mi coś blokuje swobodny obrót a przy delikatnym łowieniu z opadu to istna udręka. Długo nie mogłem znaleźć tych sandaczy ale wreszcie napłynąłem na odpowiednie miejsce, trafiłem z gumą. W ciągu kwadransa trzy brania i dwie pierwsze ryby wyjęte. Po trzecim braniu wyjąłem tylko korpus gumy - obcięta! Nie dość, że łódka przesunęła się to jeszcze guma z tej serii ostatnia Po poprawieniu pozycji i kolejnym napływie na łowisko już nie udało mi się odzyskać kontaktu z rybami. Na dodatek plecionka splątała mi się na samym czubku kija tak niefortunnie, że zerwałem linkę i zwinąłem kija. Po co mi więcej? Pora spać bo zmrok już zapadł. Jeden z lepszych dni w tym roku, pofarciło... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
okno Napisano 2 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 2 Sierpnia 2014 A ja dziś potrolowałem sobie po Martwej, efekt - jeden sandałek 54 cm i mewa. Skubana zaatakowała wobka w czasie trolingu. Co za męczarnia aby odczepić wobka z jej dziobu, a jaka jazda aby ją przyholować do łódki. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 2 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 2 Sierpnia 2014 No to współczuję. Co prawda nie wiem jak to jest z mewą ale byłem świadkiem walki perkoza z wędkarzem. Tak, walki perkoza z kotwicą w dziobie i wędkarza próbującego go od niej uwolnić. Skubany nic a nic nie chciał współpracować i pomogło dopiero owinięcie ptaszyska koszulą. Wędkarz jednak został odwieziony do szpitala, bo wyglądał jakby zwaliła się na niego taczka szkła. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 3 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Sierpnia 2014 Także zdarzyło mi się holować perkoza. Zaatakował jiga pod wodą i chciał odlecieć ale nie ryzykowałem bezpośredniego kontaktu. Przytrzymałem go na wodzie, na wyciągniętej lince plecionki zanim nie przegryzł wolframowego przyponu. Czytając text Zbyszka widzę, że dobrze zrobiłem Ten mój zaczepił jiga skrzydłem, łatwiej mu było się oswobodzić. Widywałem już łabędzia albo mewę na haku - paskudnie to wygląda i trzeba zachować szczególną ostrożność. Ptaki w tej sytuacji są w szoku i mogą wyrządzić krzywdę nie tylko sobie ale i próbującemu wyzwolić go człowiekowi. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 3 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Sierpnia 2014 Hihi! Też miałem wielokrotnie przygody z rybitwami i raz z perkozem. Rybitwy zabierały mi blaszkę boleniową, ciągnioną po powierzchni wody, raz nawet na zawodach spinningowych w Puławach. Wystarczyło się zagapić i już rybitwa szalała na końcu zestawu. A perkoz zjadł żywca. Jaja jak berety! Mój połów na żywca Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
janek73 Napisano 3 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Sierpnia 2014 Gratki Andi ,aż mnie tu skręca ale pracy full i nie ma opcji nawet na mały wypadzik. Fajnie ,że wreszcie połowiłeś, pozdro. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
kris1313 Napisano 3 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Sierpnia 2014 (edytowane) No to niezłe przygody mieliście z ptakami. Ja z kolei spiningowałem na odcinku przekopu Wisły. Późna jesień, ostatni dzień rejsów promu na drugą stronę w Świbnie, pokład śliski od mrozu. Nic nie bierze, aż tu niespodziewanie między mną a punktem wrzutu woblera wynurza się z wody czarny " psi łeb" i przygląda mi ciekawie.Poza radością nieoczekiwanego pierwszego spotkania foki na żywo, wystraszyłem się, że foka może zapolować na mojego woblera i będzie poraniona po zerwaniu. Przestałem spiningować i dalej już tylko spacerowałem. Bliżej ujścia Wisły polowało ich aż 5 szt. Wynurzały się co jakiś czas ze złowiną rybą i zjadały je nad wodą hałasując jak wydry. Pomyślałem, że to ich hałasy żerowania wystraszyły ryby w promieniu 2 km, temu nic mi nawet nie puknęło. Edytowane 3 Sierpnia 2014 przez kris1313 Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 3 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Sierpnia 2014 Przedwczoraj też mijałem na Martwej jakieś zwierzę wodno-lądowe na środku kanału. Stawiam na wydrę ale możliwe, że to bóbr chociaż słyszałem, że ten ostatni walnąłby ogonem o powierzchnię Co raz więcej zwierzaków spotykamy. Na wyspie, gdzie moja marina są dwa żeremia. Może być więcej. Nie kumam skąd wzięły się fretki amerykańskie, które spotkałem kilka lat temu? Nagrałem film z nimi - cwane bestie Wyciągały ryby z wody na moich oczach i biegały mi między nogami. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 3 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Sierpnia 2014 Fretki w naturze to uciekinierki z istniejących hodowli a że są bardzo ekspansywne to i są od morza do gór.% Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 3 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 3 Sierpnia 2014 Gratki Andi ,aż mnie tu skręca ale pracy full i nie ma opcji nawet na mały wypadzik.Fajnie ,że wreszcie połowiłeś, pozdro. Nie żartuj Janek - kiepski sezon w tym roku. Posucha przy tych upałach, można połowić albo rano albo o zmierzchu. Gdyby kumpel nie złamał palucha pewnie byśmy więcej łowili... chociaż to i tak wymówka, leniwy i wygodny się zrobiłem Inni koledzy albo wyjechali albo wzięli się za spławiki. Samemu nie chce się pływać. Mam tyle ryb na koncie, że jestem nasycony a płotki czy bolki mnie nie interesują. Gdybym miał szczelbę poszedłbym z Tobą do lasu, na większą zwierzynę Pozdrawiam i powodzonka życzę Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
janek73 Napisano 4 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 4 Sierpnia 2014 Qźwa zwierz też przy tych temperaturach niewiele żeruje i u mnie też posucha, że masakra. Teraz znowu Duńczycy przyjechali, roboty ,że masakra. Pozdro. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 4 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 4 Sierpnia 2014 Chłe, chłe, chłe... Dzisiaj słyszałem, że koleś na Zatoce połowił sandaczy. Popłynął na fląderki a naciepał sandałów. Korci mnie, aj korci... Mam nieodparte wrażenie, że każdy zwierz jeść musi. Przy obecnych upałach zmienia tylko termin posiłku. Jestem przekonany, że każdy szuka cienia. Już przerabiałem takie numery z okoniami. Można je było widzieć tylko wczesnym rankiem, jak szalały po płyciznach. Pogoniły, pożarły i ... a poźniej znikały, nie ma ich, wcięło... Okazało się, że były pod naszymi nogami, dosłownie - pod pomostem! W cieniu! Liny też ukrywały się na półmetrowej wodzie. W zielsku i też pod pomostem. Dzieciaki kąpały się między pomostami {jak to na wczasach} a one miały to za żerowisko Domyślam się, że okonie też korzystały na takim hałasie i czekały na natlenioną wodę i rozproszony pokarm. Kto to skumał ten i w słoneczny dzień połowił Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
kris1313 Napisano 4 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 4 Sierpnia 2014 Z tym żerowiskiem na plaży prawdę piszesz Andrzeju. Słońce na full, moczę nogi z pomostu, 2 m dalej kąpią się dzieciaki, a między nami pływa spore stado krąpi, płotek, uklei a wśród nich nawet okonie. Czujnie zachowują bezpieczny odstęp od ludzi, ale krążą cały czas zamiast uciekać. Dzieciak z kaserkiem biega za nimi, ale są tak mądre, że nie złowił ani jednej ryby. Ciekawe, że w stadzie każdy gatunek zajmuje charakterystyczną dla siebie głębokość: krąpie przy dnie, nad nimi płotki a pod wierzchem ukleje. Mimo że to różne gatunki, to idealnie synchronizują ruchy stada. Fajny był to widok!!! Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gość woldi Napisano 5 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 5 Sierpnia 2014 Czujnie zachowują bezpieczny odstęp od ludzi, ale krążą cały czas zamiast uciekać To jest normalne zachowanie ryb i to nie tylko drobnicy. Ludzie mieszają w osadach dennych wypłukując żarło i stąd obecność ryb. Jest to świetny sposób na liny w okresie upałów, który sam często stosowałem. Potrafią sie pojawić już po 2-3 minutach od powstania zawiesiny Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
grzybek Napisano 9 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 9 Sierpnia 2014 Jak mówiłem wcześniej dorszyki zaczęły gryźć na Zatoce Gdańskiej. Wczoraj mogliśmy potwierdzić te informacje. Wyskoczyliśmy łódką z Jankiem i moim kolegą Andrzejem, starym wygą Wyruszyliśmy wcześnie rano, o 3. meldowaliśmy się w marinie w Górkach Zachodnich. Ciężko mi było zasnąć wieczorem bo organizm nie przyzwyczajony ale skoro umówiliśmy się to nie ma zmiłuj Szybka kawa, "schabowy" na balkonie i jadę po Andrzeja. Janek melduje już gotowość kiedy jesteśmy w trasie. Wyruszamy przed 4. i przelot na morze... Dosyć długo szukamy ławic śledzia ale kiedy już pojawiły się na ekranie echa zaczęliśmy łowienie. Tam gdzie pokarm są i drapieżniki. Pod ławicami albo obok czaiły się morskie lamparty! Brały dosyć agresywnie. Na wszystko: na zestawy śledziowe, na pilkery, na gumy dorszowe, przywieszki... Połowiliśmy trochę, każdy miał komplet bez trudu. Kole południa zaczęło siąpić deszczem i fala zaczęła lekko bujać łodzią. Wróciliśmy w koryto Wisły Śmiałej. Zaczęliśmy szukać sandacza. W sumie mieliśmy 4 sandacze i dwa okonie. Tylko jeden sandałek nadawał się do wzięcia i jeden okoń. Łowiliśmy w trolingu. Słońce świeciło, lampa solarna dawała się we znaki. Wróciliśmy popołudniu żeby ryby nie zmarnować. Dzięki Janek za zaproszenie i miłe towarzystwo. Fajnie było, pozdrawiam. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się