Skocz do zawartości

Spławikowe połowy w 2013-2018


wind
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Paweł posiedział do 17.00 i podobno dalej nieźle łowił.

 

Po wjeździe Daniela, z braku kompana do gadki, postanowiłem połowić. Wrzuciłem do wody wszystko co miałem i to co Daniel mi zostawił.

 

Na stałe weszła płoć w łowisko jak było słońce, przy zachmurzonym niebie był krąp. Żadnych bonusów nie było czym można było by się pochwalić.

 

W drodze powrotnej mój golf poinformował mnie o konieczności wizyty u mechanika:((świece żarowe do wymiany) ale jutro jest niedziela, a toyota żony pomimo lat i przekręconego licznika - niezawodna i tą pojadę na Nogat :)

post-1594-0-46866000-1442085071.jpg

post-1594-0-82059000-1442085133.jpg

post-1594-0-76301700-1442085246.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiejszy wypad nie był zbyt udany, co prawda było co robić przez cały czas ale masę drobnicy było co mnie zaskoczyło. Może dlatego, że inaczej nęciłem niż dotychczas.

 

Rano spotykam panów z Sopotu, który zaliczyli nockę. Mieli naprawdę fajny wynik ponad 10 sztuk ładnych karasi i jednego lina. Niestety pozostawili po sobie masę śmieci. Ogólnie bardzo dużo łódek spinningowych, moja żywcówka bez efektu.

post-1594-0-73341500-1442162640.jpg

post-1594-0-34627300-1442162661.jpg

post-1594-0-64008600-1442162694.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wracając dziś z podróży służbowej postanowiłem zatrzymać się na chwilkę nad Martwą Wisłą w Trzcińsku, na znanej miejscówce "pod figurką". Pogoda dopisywała, wiatr z tyłu, wymarzone warunki.

post-12-0-40392200-1442519192.jpg

post-12-0-58970800-1442519196.jpg

Parę kulek zanęty i batem 8m zacząłem łowić ... babki :(.

post-12-0-26686600-1442519201.jpg

I tak całe popołudnie, babki i babki ...

Niestety, trupkiem na gruntówce nic się nie zainteresowało, a po cichu liczyłem na mętnookiego zbója.

Posiedziałem do zmroku i zwinąłem do domu.

post-12-0-88410100-1442519205.jpg

post-12-0-12973800-1442519218.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Windzie, jak widać po obrazkach, specjalizujesz się w egzotycznych gatunkach i to już kolejny taki. Ciekawe, co będzie następne? Może jakaś arapaima, a może nawet ryba tygrys? Tylko strzeż się kajmanów.  ;)

Edytowane przez Jotes
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I tak całe popołudnie, babki i babki ...

Na bezrybiu i babka ryba.

(Edytowałem ten post, bo mój wczorajszy wpis, dzisiaj bardzo mi się nie spodobał.

Edytowane przez Ozet
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kończący się właśnie weekend spędziliśmy korzystając z zaproszenia najbliższej rodziny w Kamierowskich Piecach. W planie było głównie grzybobranie ale oczywiście zupełnym przypadkiem bagażnik miałem wypełniony sprzętem wędkarskim a na tylnym siedzeniu auta znalazł się pokrowiec z wędkami. Nie mam zielonego pojęcia, skąd się tam wzięły ;) . Grzybów nazbieraliśmy mnóstwo, popołudniu znalazłem parę godzin na wypad nad jezioro Krawusińskie. Niespełna 30ha wody od niedawna pod opieką PZW, bardzo malownicze, rynnowe jeziorko położone na osi płn-pd. Zająłem miejscówkę na północnych krańcu w miejscu, które w sezonie służy za pole namiotowe i kąpielisko.

post-12-0-01898000-1442771564.jpg

post-12-0-79802700-1442771567.jpg

post-12-0-69990100-1442771571.jpg

Zanim zdążyłem przygotować wędziska pojawił się miejscowy i miałem okazję nabyć nieco wiedzy. W końcu postawiłem gruntówkę z dwiema kukurydzami i białym robakiem na okrasę na haku nr8. Drugim kijkiem ćwiczyłem metodę zwaną odległościową. W końcu wygruntowałem i zacząłem toczyć nierówną walkę ze stadami uklei. Po kilku zmianach zacząłem je skutecznie łowić na jedna pinkę na haku nr 18, i to "wciągnięte" wzdłuż ;) . Ale nie o to mi chodziło, i w końcu wykombinowałem jedno małe ziarnko kukurydzy na haku nr 14, co skończyło się trzema wymiarowymi płotkami.  Niestety wkrótce zaczęło zmierzchać i włączyło mi się ssanie w żołądku, czas było kończyć i się zbierać do domku.

Wieczór spędziliśmy na rodzinnej integracji dochowując staropolskiej tradycji. Oto jedyne zdjęcie, które mogę opublikować nie narażając się na ostrzeżenie ... ode mnie ;).

post-12-0-35164700-1442771580.jpg

Dziś skoro świt, czyli ciut przed 10.00 znów się melduję nad wodą, w tym samym miejscu. Wędkarzy mnóstwo, znaczy się woda rybna ;)

Pogoda całkiem inna, bez słońca, za to wiało i niebo zasnuło się chmurami.

post-12-0-03368500-1442771586.jpg

Wyniki miałem takie jak cała reszta, kilka niemrawych podciągnięć na gruntówce i tyle. Ale myślę, z warto tam znów kiedyś zajrzeć.

Zwłaszcza, ze ognisko było udane ;) ...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

zupełnym przypadkiem bagażnik miałem wypełniony sprzętem wędkarskim a na tylnym siedzeniu auta znalazł się pokrowiec z wędkami. Nie mam zielonego pojęcia, skąd się tam wzięły ;) .

To zupełnie tak jak u mnie... :D

Masz punkcik ode mnie.

Edytowane przez Alexspin
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziwny to był dzień. Pojechałem na ryby na swoje ulubione starorzecze. Zanęciłem o godzinie 14-tej, pięć minut później zarzuciłem odległościówkę z dwoma ziarnami pszenicy na haczyku nr.10. Zarzuciłem drugą wędkę, czyli bata 5m z pinką i ziarnkiem pszenicy na haczyku nr.14. Ledwo zapaliłem papierosa, mam branie na odległościówkę i po dość emocjonującym holu w podbieraku ląduje leszcz 2,5kg. Od tego momentu, przez niemal trzy godziny nie miałem brania. Ani bliżej, ani dalej, w lewo, w prawo od zanęty, nic studnia. Zakładałem pszenicę, kukurydzę, pinki, grube białe, oraz kanapki z tychże i nic. Zmiany gruntu też nie dawały żadnych efektów. Około 17-tej złowiłem nikczemnej wielkości płotkę, batem na dwie pinki. Przez kolejną godzinę nic się nie działo, więc o 18-tej zakończyłem łowienie.

04ab14d0600f.jpg

Zupełnym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że nie brały płotki, które w ostatnich dniach "ćwiczyłem" niemiłosiernie. Złowienie kilkudziesięciu sztuk, nie było żadnym problemem. Oto przykład:

a40a9092795a.jpg

Ale właśnie w nieprzewidywalnych do końca zachowaniach ryb, tkwi cały urok wędkarstwa. Każda kolejna wyprawa to nowe tajemnice, niespodzianki i nadzieje.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Grzybciu, widzę że mimo że ów tekst usunąłem/zmieniłem, to Ty jednak co nieco sobie "zakodowałeś". Ale to dobry znak, bo świadczy że jeszcze skleroza Cię nie dopadła. Może nawet nigdy Ciebie nie dopadnie, czego Tobie i sobie życzę;).

PS. Zresztą nie byłem wtedy pijany, może lekko wzięty, czyli w gruncie rzeczy trzeźwy. Bo jak mówi znane powiedzenie: "człowiek jest trzeźwy tak długo, jak długo potrafi leżeć na podłodze niczego się nie trzymając".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Prezes zwołał nas dzisiaj na zawody koła. Nad kanałem Piaskowym melduję się tuż po 6.00 i konsternacja, nikogo nie ma ;). Wreszcie tuż przed 7.00 koledzy zaczęli się zjeżdżać i wkrótce rozpoczęliśmy zmagania. Pierwsze pół godziny było bez brań, potem drobna rybka się ruszyła. Na szczęście tylko u mnie ;), koledzy brań nie notowali :D. Koło 8.30 delikatne branie i "coś" zaczęło ciągać mnie w tą i spowrotem. Po 20 sekundach luz , ryba zeszła. Szybko zebrało się konsylium ;) i wspólnie doszliśmy do wniosku, że to był linek.

Po tym wydarzeniu brania ustały, donęciłem i po kolejnej godzinie ryby na krótko wróciły. Wtedy padła największa ryba zawodów ;), taki tam leszczyk.

post-12-0-10572700-1443294446.jpg

Od 10.00 brania ustały i do końca już nie było ryby. Na koniec waga pokazała 1,36kg, słaby wynik dał zwycięstwo, za to drugi miał cztery marnej postury krąpiki, trzeci ... dwie ukleje. Reszta bez ryby więc jestem zadowolony.

 

Nęciłem zanętą Lorpio Grand Prix Canal z gliną rozpraszającą ;), do tego dwie paczki pinki i supertajny dodatek.

Za dwa tygodnie kolejne, ostatnie już w tym roku zawody.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziś miałem Dzień Dziecka :D .

Po ubiegłotygodniowym spotkaniem z panem linem zapragnąłem kolejnego, tym bardziej zakończonego szczęśliwym holem i lądowaniem w podbieraku. Rano trochę mglisto i chłodno, tylko 6st C. Za to mimo zapowiedzi przepowiadaczy pogody jest bezchmurnie. Nad kanałem Piaskowym melduję się przed 7.00, zamieszałem tajnej zanęty i koło 8.00 zaczynam łowić.

post-12-0-92863200-1443893655.jpg

post-12-0-57782600-1443893661.jpg

Jako pierwsza melduje się piękna płoć, może na foto wygląda średnio, ale miara pokazała 25cm.

post-12-0-84499500-1443893678.jpg

Potem zaczęły brać leszczyki, było ich kilka dość zacnych rozmiarów i do tego trochę drobnej sieczki, niewielkie leszczyki i krąpie - dłoniaki. Posiedziałem do 11.30 i waga na koniec pokazała ... 6,350kg :D . Sam byłem zaszokowany, i gdybym miał trochę więcej szczęścia otarłbym się o wynik bliski 8kg. Kilka spiętych rybek i trochę więcej czasu ...

Ten był największy, prawie 800g

post-12-0-56383800-1443893668.jpg

A to nr 2, nie ważyłem, tak na oko ;) .

post-12-0-01767800-1443893674.jpg

Niestety, pierwszy raz od kiedy wędkuję na kanale, czyli z 5-6 lat, pokazała się babka :( . Mam nadzieję, że to nie jest zły prognostyk.

Za to trochę poeksperymentowałem z zanętą, połączyłem ziemię z gliną rzeczną, czego wcześniej nie robiłem. Okazuje się, że trafiłem w 10 :D .

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • wind zamknął ten temat
  • hege odpiął, podpiął i podpiął ten temat
  • wind podpiął ten temat
  • hege odpiął ten temat
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...