Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Ozet
Napisano

Jarku, rzeczywiście przesadziłem z tym "kompletnym odludziem", zwłaszcza w czasach wielkiej mobilności wędkarzy. Chodzi mi o takie miejscówki, gdzie nie można dojechać autem do samej rzeki. Zauważam taką prawidłowość, że 99% wędkarzy spławikowo-gruntowych lubi mieć auto tuż za plecami, co zresztą mnie nie dziwi. Często w odległości 100-200m, od popularnych nadrzecznych traktów, znajdują się ciekawe miejscówki, gdzie zaglądają jedynie spinningiści. Nie można centralnie w takie miejsca dojechać, bo a to chaszcze, a to rowki i strumyki, tudzież pastuchy elektryczne. Dla mnie przejście kilkuset metrów, obecnie nie stanowi problemu (choć bywało z tym różnie). Tak więc właśnie takie miejsca, nieco na uboczu mam na myśli.

Napisano

Tak więc właśnie takie miejsca, nieco na uboczu mam na myśli.

 

Ja znalazłem takie miejsce na uboczu, aż dziw bierze, ale tak właśnie jest. I auto mam za plecami. Inna rzecz, że dotychczas złowiłem tam jedynie płotki (max 25 cm), okonki (choinkowa wielkość) i ostatnio z Windem trafiłem kilka wzdręg (15-18 cm). Ale jest tam też lin, gruby karaś, amur, karp i szczupak.

Napisano

Od niedzieli, z krótkimi przerwami moczę spławiki w różnych wodach. Od zalewu Sulejowskiego, hiper tajnej ;) miejscówki Jotesa po kanał Piaskowy i jezioro Wycztok. I właśnie tam zakończyłem dziś ten tygodniowy maraton. Jedynie ryby z "mojego" jeziora nie zawiodły, te z kanałów są wstrętne ;) a z tymi w centralnej Polsce po prostu nie mieliśmy dość czasu, żeby się zaprzyjaźnić ;).

Dziś rano krótko po 6.00 siedziałem na łódce na swojej miejscówce. Rybki brały ochoczo, niestety były to głównie niewymiarowe płotki i okonki. Dopiero około 9,00 podeszły leszczyki, jedno branie spaliłem, pozostałe szczęśliwie wyholowałem. W sumie 5 leszczyków, kilka okonków i dobrze ponad 20 płotek.

post-12-0-76138700-1436722037.jpg

 

Napisano

a z tymi w centralnej Polsce po prostu nie mieliśmy dość czasu, żeby się zaprzyjaźnić

 

To te cholery nie chcą się zaprzyjaźnić. Wczoraj ponoć brały jak głupie, a dzisiaj 3 rybki, z których jedną musiałem od razu wypuścić. Kozia małpa, certa się złapała i to krótka. Pierwsza taka złowiona przeze mnie w ZS. 

Napisano (edytowane)

 Dziś, wczesnym rankiem, t/z około 8-ej z całym rynsztunkiem zameldowałem się na swojej tajnej miejscówce nad J. Wysockim. Frekwencja nad wodą była spora, mimo zachmurzenia i przelotnych opadów. Ryby a dokładniej rybki  ;) falami, brały bardzo ochoczo. Natłok "płoteczek" do haczyka był tak intensywny, że te "15-stki" nie miały możliwości się dopchać. Zasiadkę uatrakcyjnił przepływający pod wodą, tuż koło mnie szczur wodny :huh: , to chyba piżmowiec. Bardzo fajnie spędziłem czas z wędką, choć efekty były "jak zwykle" :)  

Edytowane przez JanuszkiewicZ
Napisano

Ryby a dokładniej rybki ;) falami, brały bardzo ochoczo. Natłok "płoteczek" do haczyka był tak intensywny, że te "15-stki" nie miały możliwości się dopchać.

 

Coś tak uparł się na te pinki?

Daj im kuku, dopchną się tylko pełnoletnie :)

Napisano

Wczoraj zabrałem żonkę i popędziliśmy do Kamienia. Na spokojnie przygotowałem zanętę z makaronu i kukurydzy, zjadłem obiadek i przed 18.00 byliśmy już na wodzie. Na początku pokazały się drobniutkie płoteczki i dopiero przesiadka na kukurydzę wyeliminowały drobiazg. Wkrótce pojawiły się leszczyki, parę sztuk złowiliśmy, a nawet trochę wymiarowej płotki.

post-12-0-29294800-1437328351.jpg

Około 21.00 wróciliśmy na twardy grunt.

Dziś od rana znów wypłynąłem na swoją stałą miejscówkę. Zanęta do wody trafiła około 8,00 a leszczyki pokazały się dopiero ciut przed 10.00. Do południa złowiłem kilka leszczyków i sporo drobnej płotki.

post-12-0-54360800-1437328362.jpg

Moja miejscówka jest spokojna, nikt tam nie zagląda a nawet jak trochę wieje to woda jest gładka jak stół.

post-12-0-84356000-1437328356.jpg

Napisano (edytowane)

Po długich oczekiwaniach i wrzuceniu do wody "tony" zanęty, nareszcie odwiedziły mnie leszcze. Dzisiaj aż miło było posiedzieć na wodzie. Słabiutki wiaterek, brak "lampy" na niebie, a na koniec deszczyk mnie troszkę "poscył" i ochłodził. :)

 

W sposobie nęcenia zmieniłem tylko jeden element...

 

post-1521-0-01864000-1437475398.jpg

 

I na osłodę taki sobie Lechosław Łopata (55)

 

post-1521-0-23664100-1437475465.jpg

 

A po powrocie do domku jeszcze taka nagroda:

 

post-1521-0-48521900-1437475552.jpg

 

Ten kwiat - Maracuja - kwitnie jedynie przez 24 h, tak więc spotkał mnie "dopust boży". ;)

Edytowane przez Jotes
Napisano (edytowane)

Ładnie połowiłeś Jarku. Gratuluję. Właśnie o taki towar mi chodzi. (Towar w dosłownym znaczeniu tego słowa, bo dla ubogiego rencisty każda złotówka się liczy.)

Edytowane przez Ozet
Napisano

Dziękuję Panowie! 

 


ćwiartowanie zwyczajne czy ćwiartowanie z posoleniem ...

 

Daniel, ja kilka z nich zaprosiłem na kolację i już wstępnie wykonałem to pierwsze ćwiartowanie. Jeszcze Renata swoje ćwiartowanie z posoleniem dołoży. Ania zrobi w ziołach prowansalskich, a ja jeszcze dołożę ćwiartkę i będzie gitara. To skubane złośliwce, nie mogły zagryzać, jak tutaj byłeś? Dzień przed zawodami też gryzli, a w dniu zawodów dupcia blada. Co za cholerki jaśniste?...

Napisano (edytowane)

Może mają dostęp do sieci i są krok przed łowcami?  ;)

Edytowane przez Docio
Napisano

Może mają dostęp do sieci i są krok przed łowcami? 

 

Albo przeczytały obwieszczenie o zawodach, które było porozklejane na betonach, a w dzień zawodów, ryba chodu.  :D

Napisano

W tygodniu pogoda była całkiem znośna i liczyłem na to, że w weekend da się połowić. Wczoraj zanęciłem jak zwykle, makaronem i kukurydzą i dziś od rana próbowałem powędkować. Pogoda nie sprzyjała, mocno wiało i od czasu do czasu pompkował deszczyk.

Wiatr był taki, że kotwice ledwo łódkę trzymały, gdyby nie były zassane w mule pewnie dryfowałbym po całym Wycztoku ;).

post-12-0-79783800-1437935895.jpg

post-12-0-33025900-1437935900.jpg

post-12-0-88072200-1437935904.jpg

Efekty też były mizerne, wysiedziałem od 7.30 do 11.00 i złowiłem trochę drobnej płotki i trzy leszczyki.

post-12-0-78213000-1437935911.jpg

Zawsze to więcej, niż bym złowił nie wychodząc z ciepłego łóżeczka ;).

A za tydzień trening na kanałach.

Napisano

Z Danielem zrobiliśmy dzisiaj małe rozeznanie miejscówki na Kanale Śledziowym przed zbliżającymi się zawodami.

Kanał szeroki, trawa i trzcina przycięta...

Na drugim brzegu polujący, młody lisek.

 

Rano rosa na trawie, brzeg dosyć stromy.

Trudno postawić większe krzesełko.

 

Sam kanał względnie blisko brzegu pogłębiony ale jednak dużo płytszy niż Gołębi czy Piaskowy.

Półtora metra max.

Taki typowo zawodniczy odcinek, gdzie ryba ostrożna i wstrzemięźliwa.

Trudno ją przechytrzyć.

 

Po sporych zmianach w pogodzie, skokach ciśnienia nie spodziewaliśmy się rewelacji w wynikach.

Przede wszystkim chcieliśmy przygotować się do otwartych zawodów sopockiego koła.

 

Złowiliśmy kilka okonków, płoci, leszczyków.

Wiecie jakie są pospolite więc nie robiłem zdjęć, wypuściliśmy je do wody.

 

"Żeby dzionek nie był zmarnowany" - jak mawia Daniel nazbierałem sobie trochę polnych pieczarek.

Właśnie się duszą :D

Starczy na jajecznicę i jakiś sosik :)

 

post-1419-0-61454400-1438444895.jpg

Napisano

Jak już wspomniał @grzybek w sobotę od rana sprawdzaliśmy kanał śledziowy, gdzie mamy w niedzielę startować w zawodach. Na miejscu byliśmy koło godz.7.00 i zastaliśmy już na miejscu paru wędkarzy, wyczynowców z tyczkami ;). Pogoda nie rozpieszczała, rano bez słońca a wiatr co prawda nie zbyt silny ale kręcił okrutnie.

post-12-0-66824300-1438541740.jpg

post-12-0-20459700-1438541746.jpg

Ryby pokazały się od razu po zanęceniu, no może określenie "ryby" jest trochę na wyrost ;) większość to krąpiki i leszczyki do 10cm, kilka "dłoniaków" i na okrasę dwa ledwie wymiarowe okonie. W sumie około kilograma sieczki.

Potem trochę się wypogodziło, wyszło słoneczko a brania się skończyły.

post-12-0-23467000-1438541753.jpg

Widać pusty fotel Andrzeja, brak ryb spowodował, że wybrał się na spacer i przyniósł 1/3 wiadra ... grzybów :D. post-12-0-71312200-1438541762.jpg

 

Cóż, trening przeprowadzony, wnioski wyciągnięte, taktyka opracowana, mam nadzieję na przyniesienie do wagi czegokolwiek ... ;)

 

A jutro może nad Wisłę, dawno nie byłem ...

Napisano (edytowane)

W sumie szału nie było, choć chwilami szewska pasja mnie brała :), ale coś udało się dzisiaj wydłubać. A szewska pasja mnie brała, bo te skubane zaczęły brać dopiero po 10.30. Z nieba żar się leje, lechy zaczynają żerować, a jakaś niewidzialna ręka nie pozwala spłynąć do portu i zrezygnować z brań. Na dodatek miałem sporo spadów z haczyka i w sumie nie przychodzi mi nic do głowy, co mogło być przyczyną? Na pewno nie haczyk, bo jak zwykle ten sam co zawsze Owner nr 12, ostry jak diabli i bardzo chwytliwy, sprawdzony wielokrotnie w boju i niezastąpiony. Chyba się nie domyślę, czemu straciłem sześć czy siedem leszczy. Chyba, że to tak mizerne brania były, jak tych pięć, które zahaczone były za jeden włosek w wardze, tak ino, ino. 

A pal to licho! Było nie było, pięć dorodnych wpadło z wizytą do mojej siaty i jako rodzynek ładniejsza płoć. Było też trochę sieczki, ale nie warto się o niej rozpisywać...

 

post-1521-0-95622600-1438613972.jpg

 

Bluzgałem też z innego powodu: te cholerki przytrzymały mnie na dzisiejszej patelni aż do 12.00 - dłużej nie dałem już rady. :blush:  Wędkowałem więc od ok 7.30 do 12.00. UFF!

 

Ps. Adminie kochany, usuń tego dubla, bo coś poszło nie tak. 

Edytowane przez Jotes
Napisano

Dzisiaj wypad nad wodę. Meldunek o 15:30. O godzinie 17:26 było mocne branie, więc zaciąłem i coś było. Po nie całej minucie się okazało że złowiłem karasia 0,5 kg/32cm :) 

Napisano

Ostatnie dni były dość ciekawe wędkarsko, może bez fajerwerków w wynikach, ale lepsza minuta nad wodą niż ... :D.

Ale po kolei, w czwartek w drodze powrotnej z wyjazdu służbowego na Warmię i Mazury ;) Zachodnie zatrzymałem się w Jazowej nad Nogatem. Właściwie to planowałem zajrzeć nad Martwą Wisłę w Błotniku ale Paweł w krótkich żołnierskich słowach przekonał mnie do Nogatu. Nie żałowałem wyboru, połowiłem całkiem nieźle, jakieś 2,5 - 3kg ryb w 3,5 godziny.

post-12-0-32231000-1439060090.jpg

post-12-0-34706200-1439060095.jpg

post-12-0-41411400-1439060100.jpg

Brały głównie leszczyki i krąpiki, trafiło się kilką ładnych płoci, takich pod 30cm.

Wczoraj wieczorem pojechaliśmy z żoną na działkę nad Wycztok. Dziś posiedziałem od 8.30 do 12.00 na łódce, efektem były dwa leszczyki ok.35cm i wymiarowa płotka. Przez upał nie dało rady posiedzieć dłużej na wodzie.

 

A jutro kanał Śledziowy i zawody ...

Napisano

Piękna pogoda zachęca więc jeszcze wczoraj zabrałem małżonkę i popędziliśmy nad Wycztok. Popołudniową sesję zaczęliśmy po 16.00 ale bez jakiś spektakularnych sukcesów. Do czasu, rzut, spławik zdążył się ustawić i ... zniknął. Hol był krótki, z daleka wydawało mi się, że to jakiś korzeń lub gałąź. a tu niespodzianka :

post-12-0-70868300-1439749255.jpg

Taki tam żółw żółtolicy. Podobno gatunek inwazyjny, niestety, wczoraj o tym jeszcze nie wiedziałem.

post-12-0-80892800-1439749261.jpg

Dziś przed 8.00 znów na posterunku, posiedziałem do południa na łódce, czego wynikiem były dwa leszczyki i parę płotek.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...