Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Tak jak i przynęt Barkley's lub sztucznej ochotki. Nie mam pojęcia skąd wziął się taki zapis i kto jest jego autorem ale trafia on bezpośrednio w osoby, które nie lubią babrać się z żywymi przynętami, lub mają mało czasu na wędkowanie i nie chcą go tracić na jeżdżenie po sklepach w poszukiwaniu żywych przynęt, lub wręcz poszukują nowych rozwiązań. Nie zgodzę się też, że "nie nadąża", to zbyt delikatne określenie. Ten zapis został wprowadzony w ostatniej wersji RAPR PZW, czyli stosunkowo niedawno, gdy wszystkie te przynęty były obecne na rynku i jest to zdecydowane ograniczenie. To tak jakby nagle zabronili używać w metodzie spinningowej przynęt krótszych niż 5 cm lub czerwonych, itd, itp.
  2. Ja tylko w sprawie formalnej. Na wodach PZW nie wolno używać sztucznych przynęt w metodzie spławikowo-gruntowej. To tak dla przypomnienia, wiem, że to jakiś staw.
  3. Od razu zaznaczę, że nie jestem karpiarzem ale na gruncie trochę się znam. Moim, zdecydowanie subiektywnym zdaniem, postępowałbym nad tym stawem zdecydowanie przeciwnie niż tubylcy. Mity i legendy są fajne wieczorem przy ognisku ale nie spowodujesz przyciągnięcia uwagi ryb postępując tak samo jak reszta. Zanęta moim zdaniem jest zbędna tak jak i kukurydza. Ja idąc na łowisko zahaczyłbym o spożywczak i kupił bułkę wrocławską lub jakąś inną dużą, albo kilka mniejszych. Miałbym w manelach kilka dipów np: waniliowy, truskawkowy, czosnkowy i jakiś wyjątkowy śmierdziuch rybny lub krabowy. Zestaw zmontowałbym jako lekki grunt z obciążeniem 10-30g w zależności od chęci uzyskania odległości a jak grunt pozwala i odległość nie jest zbyt duża to wręcz przystawka. Słusznej wielkości kawałek bułki zahaczam od miąższu za skórkę, maczam w pieruńskim dipie i do wody. W rezerwie miałbym jeszcze pudełko czerwonych robaków i małej dendrobeny, bo jak staw jest dość mocno wyczyszczony przez karpie, to mogą mieć spore braki w diecie proteinowej i wtedy takiego kąska sobie nie odpuszczą. Ale to moje podejście jako zebry w stadzie małp.
  4. Alex mam nadzieję, że wiesz, iż staram się jak mogę być obiektywny a nawet rozsądny. Nie widzę też powodu abym był na kogoś zły za jego własną opinię. To jego opinia, ma do niej prawo i ja to szanuję. Mogę się z nią zgadzać lub nie, ale to doprowadzi do polemiki i to jest sedno w tym konkretnym temacie, gdyż jako osoba wiedząca o rzeczach nieznanych powszechnej opinii wdam się w kabałę niezdrową dla mnie. Dlatego wstrzymuję się od głosu.
  5. Jako osoba mogąca być posadzona o stronniczość wstrzymuję się od odpowiedzi. Mogę jedynie przyznać się, że redakcja co miesiąc przysyła mi egzemplarz za free.
  6. Kiedyś miałem coś takiego, kupione w sklepie Foton na Nowym Świecie. Kosztowała sporo ale odwdzięczyła się z naddatkiem, gdyż nie musiałem się bać o kabłąki kołowrotków ani o nic innego. Co prawda może obok jakiejś skórzanej torby stała sobie ale ze skórą to poza wyglądem nic nie ma. Jednak ten skaj był naprawdę gruby, solidny i potrafił baaaardzo dużo znieść.
  7. No myszki mają to do siebie, że przy nich robi się łagodniej...
  8. Jak jeździłem komunikacją lub wręcz chodziłem na piechotę kluczem było absolutne minimum. Fakt, że wtedy i kasy nie było za wiele, więc jakaś torba, mały stołeczek i wędziska najwyżej dwa. Potem nastał czas małej wygody i nabyłem stołek wraz z torbą. Wędziska nadal najwyżej dwa. Jeszcze później odkryłem pokrowce na wędziska trzykomorowe. W jedną nadal najwyżej dwa wędziska, w drugą składany fotel, podbierak i podpórki, a w trzecią żarełko dla ryb i dla mnie oraz coś mokrego. Zostawało jeszcze mnóstwo miejsca na jakieś awaryjne lub cieplejsze ciuchy. Z takim sprzętem mogłem wybrać się i na cały dzionek.
  9. Mnie też przyszło w nim żyć, dlatego aby nie zwariować generalnie mam większość w...no nie napiszę bo Wind już trzyma palec na myszce, przycisku, czymkolwiek aby wykasować...
  10. Yyyyyy, mogę się nie zgodzić? Albo i tak o ile "wszędzie" będzie dotyczyć wyłącznie miejsc, gdzie pieniądz tworzy władzę., gdyż to on jest celem tamtejszych ludzi a nie jedynie środkiem do celu. Na tej planecie jest mnóstwo miejsc i istot rozumnych, które nie uległy "władzy mamony" ale i sposób życia oraz jego tempo jest drastycznie inne od tego co znamy.
  11. Nikt się nie naśmiewa. Ktoś Cię wkręcił skutecznie, więc możesz mu za to odpłacić.
  12. Hmmmmm, dla mnie wygląda jak mleko ze świeżego udoju...
  13. To prawda, kontrola i ewentualna kara powinna być nieuchronna. Jednak i opłata roczna ma się nijak do kontroli tak jak i okresowa. Z drugiej strony mnóstwo ludzi płaci i to do nich byłby ukłon a nie do kłusoli. Opłaty okresowe w stosunku do rocznych są wzięte z sufitu a do tego nie do końca prawdziwe, gdyż należy doliczyć przesyłkę poleconą z rejestrem do ZO. No i wędkarze "wakacyjni". Nie, nie, nic złego. Często to tacy, którzy zabijają czas nad wodą, a jeszcze częściej tacy, którzy w roku mają tylko ten czas aby sobie trochę połowić i dodatkowo podzielić ten czas z rodziną. Opłaty okresowe, w takim konkretnym przypadku, są zdecydowanie (uwaga wymyśliłem słówko ) kłosolotworcze. Nikt rozsądny i zdrowo myślący nie zgodzi się z faktem, że suma opłat na dwa tygodnie jest wyższa niż całoroczna. Co więcej, wędkarz płacący składkę członkowską w np. Katowicach jedzie na urlop w lubelskie i tam z niego zdzierają ostatni grosz jak z turysty nad morzem. Pozostaje jeszcze kwestia jak ma opłacić daninę w ZO i sam dobrze wiesz jak się czasem człowiek musi nakombinować. Także opłaty przez sms i to zdecydowanie adekwatniejsze w wartości są pomysłem nie do pogardzenia, no przynajmniej dla mnie, Jungu i Alexa. Odpowiednią aplikacją można zapłacić za bilet komunikacji miejskiej, za parkowanie, za bilet wstępu do miejsc publicznych i sam nie wiem gdzie jeszcze, to czemu właściwie nie można zapłacić za wędkowanie?
  14. Alex pytanie po uściśleniu jest bardzo precyzyjne. W dodatku Mireczek może być tą samą osobą (trzeba by było sprawdzić IP), gdyż wskazuje na to ten sam poziom intelektualny, totalny brak wiedzy i...a co się będę rozpisywał o trollu.
  15. Śledzika lubię ale to nie to samo. Fląderki nie próbowałem w ten sposób, będę musiał przyczaić się. Smażonych ryb generalnie unikam, wolę pieczone - mniej tłuszczu, o wiele mniej. @Jungu PSR jest zakładana/rozwiązywana, wyposażana i podlega wojewodzie. PZW czy inna organizacja nie ma z tym nic wspólnego. A z sms to całkiem niezły pomysł tym bardziej, że są automaty do niemal natychmiastowej odpowiedzi z określoną treścią. A co najważniejsze nie stoi to w sprzeczności z ustawą.
  16. Alex pasuje mi takie podejście, choć nie wiem jak sobie poradzę bez leszczyka w occie. No bo markety też skądś muszą brać rybkę a rybacy są nieobliczalni i potrafią wodę wyczyścić nie tylko z ryb ale, i z roślin, i mułu jeśli tylko da się na tym zarobić.
  17. Tradycje kulinarne dawnej europy zachodniej opierają się na rybach i owocach morza. Ze słodkowodnych można spotkać pstrąga, sandacza, szczupaka i węgorza. Oczywiście nie twierdzę, że inne ryby słodkowodne nie są spożywane lecz możliwość ich kupienia jest niemożliwa lub nieprawdopodobna i przyrównać to można do naszych amatorów mięska z sumika karłowatego. Ze schematu wyłamują się Niemcy, których kuchnia jest jakby buforem przejściowym pomiędzy tradycjami kulinarnymi.
  18. I to jest dobra wskazówka, gdyż znaczy, że sprzęt mu się sprawdził i jest z niego zadowolony oraz, że spełnia jego wymagania i oczekiwania. Aby prezent był trafiony potrzebne by były nazwy wędzisk i wszelkie inne oznaczenia aby dopasować się do współczesności, czyli wszelkie napisy jakie są na wędziskach i kołowrotkach.
  19. Słyszałem, słyszałem, ciągle pada. no chyba, że jest mgła lub smog... A wiecie dlaczego Brytyjczycy są tacy wyniośli i sztywni podczas posiłków? Trudno o inną pozycję gdy posiłek sam chce wrócić z powrotem na talerz. Gotowane mięso w sosie miętowym mogło narodzić się jedynie w głowie szalonego kucharza i do tego ciepłe piwo, ale co się dziwić jak tam wszystko w lewo. Gdyby nie kolonie to pewnie umarli by z głodu a kuchnia hinduska jest tego najlepszym przykładem. Przecież nikt Cię nie zmusza do zabierania. Wypełniasz rejestr po wędkowaniu, więc odrobina rozsądku i śpisz spokojnie.
  20. A może jeszcze ciekawostka. Czy wiecie, że: Ryby przetrzymywane poza siatką wędkarską i nie będące w wodzie kurczą się? Nie same z siebie lecz wysychająca skóra powoduje zawężenie odległości pomiędzy łuskami, które robią się bardziej zwarte z czego wynika sztywność ryby, a tym samym jej długość skraca się średnio 1 cm na 50 cm długości złowionej ryby. Łowiąc w wodzie PZW szczupaka jak najbardziej wymiarowego 50,5 cm, przetrzymując go w jakiejś torbie bez wody, po 2-3 godzinach kontrola może zmierzyć i będzie miał 49,5 cm. @Ozet znając przepisy można z rybami postępować o wiele bardziej rozsądnie a nawet humanitarnie. Niestety przeciętna postępowania społeczeństwa zmusza ustawodawców i twórców przepisów do tak drastycznych zapisów. Ja jednak jestem zwolennikiem przestrzegania prawa, spokojnego snu i łama... naginania zapisów oderwanych od rzeczywistości lub skierowanych bezpośrednio przeciw zdrowemu rozsądkowi.
  21. Tu nie chodzi o to, że była wymiarowa lub nie, tylko że: - znikła z łowiska w trakcie połowu - została oporządzona wbrew podanemu przepisowi. Dopiero na tej podstawie można domniemywać, że była niewymiarowa lub skłusowana. O rozdawaniu nic nie pisałem, przytoczę ten punkt: IV. ZASADY WĘDKOWANIA 3. Wędkowanie 3.4. Ponadto wędkarzowi nie wolno: l/ obcinać głów i ogonów rybom przed zakończeniem wędkowania. Domniemanie niewinności to raczej podpada pod urojenie, gdy jest udowodnione łamanie zapisów. Potraktował Cię wyrozumiale, gdyż przestrzeganie przepisów połowowych gospodarującego na danej wodzie jest wpisane w ustawę o rybactwie śródlądowym. Spójrz prawdzie w oczy, dałeś ciała, szukasz wytłumaczenia, którego nie ma. Zapamiętaj lekcję na pewno Ci się przyda, a że kłusolem nie jesteś, to jakoś to przeżyjesz. I koniecznie kilka razy przeczytaj RAPR PZW, zawsze się coś utrwali.
  22. RAPR PZW rozdział IV ust 3 pkt 4 ppkt l. Powinieneś to znać. A co do słuszności przechowywania ryb. Ewentualna kontrola musi mieć możliwość zweryfikowania iż łowiłeś zgodnie z przepisami i zasadami połowu. Przechowywanie do 24h ma właśnie taki sens prawny choć doba połowowa trwa od 0:00 do 24:00. RAPR PZW nie przewiduje zasiadek kilkudniowych lecz połów ciagły w podanych godzinach. Technicznie powinieneś wyjąć zestawy z wody o 23:59:59, pozbyć się ryb z siatki, wpisać nową datę do rejestru, przygotować łowisko i rozpocząć wędkowanie nie wcześniej niż o 0:00:01. W życiu jest mnóstwo takich przykładów, gdzie dowód naszego działania przechowujemy dla ewentualnej kontroli a nie pozbywamy się go np. paragony dla dokonania reklamacji lub bilety do okazania jako prawo wstępu/przejazdu, potwierdzenia opłaty, wysyłki itp a wszystko po to aby nikt nas nie podejrzewał, iż działamy niezgodnie z prawem lub najzwyczajniej dla własnego dobra.
  23. Napisz jaki regulamin połowu obowiązuje na tej wodzie, bo w ciemno trudno coś napisać a przepisy są różne.
  24. Nie ma sprawy ale Ozet trafił w sedno w podsumowaniu sytuacji forumowiczów.
  25. Według ustawy o rybactwie śródlądowym, regulaminu RAPR PZW, czy przepisów połowowych innych dzierżawców?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...