-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Ktoś kiedyś powiedział, że chcieć to móc. Jednak realia życia zweryfikowały to twierdzenie gdyż pomiędzy chcieć a móc jest przepaść. Zaczynasz od końca a to może być powodem wielu rozczarowań. Zacznij od początku, masz plan to sprawdź czy nadal dla ośrodków wymagane jest zatrudnienie osoby prowadzącej z kierunkowym wykształceniem - hotelarstwo. Wszelkie pomysły rozpisuj na kartce, papier przyjmie wszystko a gdy się na niego spojrzy po raz dziesiąty to pytania i wątpliwości same się nasuną. 3ha to nie jest oszałamiająca woda. To nie jest nawet duża otwarta woda, to bardzo duży basen. Dzielenie go na dwa mniejsze spowoduje, że z jeziorka zrobisz stawy a i nie wiadomo jak to wpłynie na ekosystem, gdyż cyrkulacja wody zostanie zdecydowanie zakłócona. Patrząc tylko na załączone zdjęcie nie ma sensu kombinować z podziałem jaki podałeś. Widać na nim zdecydowane trzy wypłycenia i tam będzie trzymał się karp oraz narybek. Drapieżniki też muszą coś jeść a odizolowanie go od białorybu grozi rychłą śmiercią głodową. Pod względem technicznym konieczne byłoby sprawdzenie ile mułu jest na dnie. Zrzucenie tłucznia wzniesie masę mułu oraz uwolni siarkowodór, które rozejdą się po całej wodzie i może nastąpić przyducha. Jeśli mułu nie ma to niektóre gatunki stoją pod znakiem zapytania gdyż żerują w bentosie. Hurraoptymistyczne podejście do zagadnienia zdecydowanie podnosi morale i aktywizację, poprawia również samopoczucie. Jednak często jest powodem rozczarowań gdyż nieoczekiwanie pojawiają się stwierdzenia: nie wiedziałem, nie oczekiwałem, nie miałem pojęcia. Poszperaj w necie, poczytaj monografie ryb, poszukaj wymogów dla takich obiektów. Po prostu łyknij trochę podstawowej teorii o takiej działalności. I nie zapomnij sprawdzić ubezpieczeń, gdyż prowadząc działalność gospodarczą, jeśli komukolwiek pęknie stara deska na pomoście pod nogami i ją złamie, to z urzędu jesteś winny.
-
To proste. Jak w każdym biznesie, o którym niewiele się wie, od zapoznania się z warunkami prawnymi prowadzenia takiej działalności gospodarczej. Wtedy będziesz wiedział, czy musisz zatrudnić konkretnych specjalistów, czy też sam podołasz z rodziną. Ta wiedza pozwoli Ci na "startowe" obliczenie kosztów, które będą Twoim comiesięcznym obciążeniem. Następnie biznesplan, obliczenie kosztów pobytu odwiedzających i realna ocena, czy ceny nie okażą się zaporowe. I jeszcze jedno. "Na oko" żaden ichtiolog nie będzie w stanie ocenić stanu zarybienia. Badania wody to pikuś w porównaniu z zaciągiem kontrolnym, który nie musi skończyć się śmiercią wszystkich ryb ale pozwoli ocenić stan zarybienia. Ryby to nie pietruszka i nie urosną w jeden sezon a czymś trzeba skusić wędkarzy. Jak się nafantazjuje, to doskonale wiesz jakie opinie lecą w sieci a antyreklama jest o wiele skuteczniejsza od jakiejkolwiek reklamy. Wiedza o stanie posiadania ryb pozwoli na wprowadzenie korekt do biznesplanu a tym samym na korektę cen i ponownego obliczenia opłacalności i realnej szansy na powodzenie projektu. Pamiętaj, że wędkarstwo zasadniczo jest uprawiane w okresie letnim przez jedynie 5 miesięcy. Reszta roku jest raczej uboga w gości lub wręcz martwa. Nawet przy ośrodku całorocznym musisz liczyć się z wędkarsko martwymi miesiącami 11,12 i 3,4 a zimą modlić się o mróz i lód. Alternatywą jest działalność uzupełniająca, czyli czysty wypoczynek. A jak już to sobie wszystko uwzględnisz i policzysz to dopiero możesz zastanowić się nad zarybieniem i charakterem łowiska. Narybku szukaj jak najbliżej swojej lokalizacji. Google pomoże wpisując "region i narybek" lub urząd gminy.
-
Echhhh, rybołowy! Zobaczyli Sazana i głowią się co to za ryba. Materiał poglądowy jest TU
-
Dlaczego ryby przestały brać . Bardzo dziwna sytuacja?!
Docio odpowiedział delete1989 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Rozwiązania szukałbym w specyficznym zbiorniku. A w ogóle co to za zbiornik, bo osobiście nie znam tak dużego wyrobiska po kopalnianego (400ha = 4km2). Wracając do tematu zbiorniki po kopalniane muszą same wytworzyć swój własny ekosystem, który pod żadnym kątem nie musi pasować do tego, do czego przyzwyczaiła nas natura. kluczem może być wspomniane zmętnienie. W każdym zbiorniku jest mieszanie wody dwa razy do roku. Tu nie musi być książkowo, wiosna - jesień. Tu może zaczynać się wraz z silniejszym wiatrem z określonego kierunku. Oceniając po wielkości jaką podałeś, to przy falce na jednym końcu, na drugim powinien być sztorm a to musi podnosić osady denne. Ryby generalnie unikają takich miejsc gdyż chronią skrzela przed zanieczyszczeniem i nie pozostaje nic innego jak kontrolować wodę po zawietrznej lub w połaciach porośniętych roślinnością. -
Z moich obserwacji wynika, że większy karaś a kiełb od małego, żeruje przy dnie. Wniosek z tego, że każda przynęta się sprawdzi o ile będzie położona na dno. Karaś żeruje łapczywie, kiełb również, więc wielkość przynęty nie gra roli, co z kolei daje możliwość założenia większej by szybciej osiągnęła dno.
-
Poczytaj wpierw o wędzeniu, bo ten post, jeśli nie jest reklamą, jest pytaniem o wędzisko bez podania metody jaką chce się łowić.
-
Sum 64,400 Wisła w Wawie.
-
Odpowiedź zawarłeś w pytaniu, wystarczy chwilkę pomyśleć.
-
Może spod lodu?
-
Pilker do morskiego spinningowania z kutra.
-
Jeśli ma to być jezioro a nie staw hodowlany, to nierealne. Nawet na prywatnym jeziorze, gdy właściciel udostępni Ci swoje zarejestrowane wędzisko, to okresy i wymiary ochronne obowiązują. Jednak gdybyś otrzymał pozwolenie to masz do czynienia z działalnością gospodarczą i całym tym młynem wymagającym posiadanie Karty Wędkarskiej.
-
Klasyczna przystawka wyklucza ołów montowany na stałe, gdyż ryba podczas brania ma niesamowity opór a spławik ani drgnie. Czytałem już o takim rozwiązaniu kilka lat temu ale zupełnie do mnie nie przemawia. Ideą przystawki jest umieszczenie przynęty w łowisku i uniemożliwienie jej zmiany miejsca ale wskaźnika brań nie można "wyłączyć". Przykładem niech będzie połów przy burcie w prądzie wstecznym, gdzie zawirowania są naprawdę silne. Montowane na stałe 20g to nie jest dużo, spławik 2g wyprowadzony nawet o dwa metry w bok prezentuje się znakomicie. I teraz pytanie. Jak duża i nieostrożna ryba musi chwycić przynętę i ruszyć te 20g aby spławik w ogóle cokolwiek pokazał? Jednak jeśli zamontuje się te 20g przelotowo a spławik wyważy pomimo tego "kotwicznego" obciążenia, to brania będą widoczne znakomicie, nawet gdy do przynęty zbliży się drobiazg. Ktoś może skomentować, że jeśli "kotwica" jest zamontowana przelotowo, to silny prąd zwrotny może pociągnąć przynętę i tym samym spławik. I to bardzo słuszne spostrzeżenie, dlatego w klasycznej przystawce zestaw zawsze jest lekko naprężony. Przystawka to nic innego jak połączenie lekkiej gruntówki z zestawem przegruntowanym i to praktycznie wyjaśnia wszystko. Oczywiście w rozumieniu klasycznym - książkowym. Są wody i miejsca w nich, gdzie żadna książkowa porada nie spełnia oczekiwań i wędkarze sami modyfikują zestaw. To cięższa kotwica, to niedociążony spławik albo przegruntowanie dużo większe. Nie ma jednego idealnego rozwiązania. To my musimy się dopasować do natury a nie ona do nas. Przykładem do przemyślenia niech będzie próba konstrukcji zestawu przystawki linowej dla głębokości 1m, gdy dno jest muliste, lekko uwodnione i wszystko się zapada ponad 5g a dodatkowo jest to zatoczka jeziorowa do której wpływa mała rzeka i po obwodzie jest wyczuwalny nurt.
-
"A więc najbardziej drażni mnie fakt że mój spławik (3g. coś na wzór wydłużonej łezki, przelotowy) po zarzuceniu ożywa własnym życiem i zawsze ucieka do brzegu, co powoduje że 5min łowie po czym znowu muszę zarzucać (więc ryba musi się szybko decydować). Niby grunt jest ok, spławik też dobrze wyważony. Co może być powodem takiej awarii??? Może żyłka? A jak tak to jaka powinna być." Grunt może jest OK, ale żyłka nie. Grunt masz ustawiony tak aby na dnie, lub tuż nad nim, była przynęta. Żyłka jest stara, odkształcona i zamiast rozkładać się prosto, to robi się "spiralka", która działa jak sprężynka i ściąga zestaw do szczytówki. Jeśli poprawisz grunt i położysz obciążenie na dnie, a przynajmniej jego część, to problem połowicznie zostanie rozwiązany. Ja jednak poszedłbym krok dalej i wydał 20-30zł na zmianę zestawu. Wodę w stawie masz ok metra, więc spławik przelotowy ma bardzo mały sens. Kup zwykły, mocowany na stałe, cienki 1,5-2,0g i szpulkę żyłki 0,18-0,20 o wytrzymałości ok 3kg. Skoro łowisz w stawie to jest on zapewne prywatny i trudno się w nim spodziewać ryb większych niż 2kg, czyli taka handlówka karpia. "A może ktoś podrzuci jakąś inną metodę wędkowania dobrą dla żółtodzioba, łatwą do przyswojenia. Bo już nie mogę patrzeć jak inni wędkarze co i rusz wyciągają ryby a ja robię barki ciągłym zarzucaniem" Najprostrze - podejrzyj ich przynętę. Zanętę sobie odpuść, woda zapewne jest przenęcona. Na takich łowiskach "króluje" jedna przynęta uniwersalna, której skuteczność rozeszła się "pocztą pantoflową". Ważny za to jest aromat. Zastosowanie innego może mieć skutek dwojaki, albo taki jak piszesz, czyli trening w zarzucaniu, albo super rewelacja, że ryby same wyskakują na brzeg w poszukiwaniu zanęty. Jeśli stosowałeś jakąś zanętę to od razu sobie ją odpuść i wszelkie inne o tym aromacie.
- 5 odpowiedzi
-
- porady
- początkujący
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Gdybyś pisał we właściwym dziale to może trafiłbyś na ten dość świeży wątek.
-
Zasadniczo unikałbym teleskopa do tak dużych obciążeń. Jednak nie napisałeś gdzie chcesz łowić bo i surf może okazać się do niczego.
-
Teoria haczyka ewoluuje i nie wiadomo w sumie czy to wynik badań, czy siła wzornictwa. Wiadomo jednak, że te z długim trzonkiem są lepsze o holu ryby za to gorsze do zacinania. Z krótkim trzonkiem dokładnie odwrotnie. Wędkarstwo gruntowe było przez lata traktowane mocno po macoszemu jako te sprzyjające "spożywaniu". Zupełnie tego nie rozumiem bo wystarczyło aby dodać masą wodotrysków i zbędnych dodatków a wszystko nazwać "karpiowe" aby podniosła się znacznie ranga tej metody. W końcu i jedno i drugie to dokładnie wędkarstwo gruntowe do którego również wlicza się feedery. Takie traktowanie, byle jakie, odbiło się na samym podejściu wędkarzy, którzy ulegli presji marketingu i mediów. Wędkarz karpiarz jest w porządku ale zwykły grunciarz to już gumofilc. Łowiący na "metodę" czuje się lepszy od zwykłego feederowca a przecież wszyscy to grunciarze. Co do przyponu to żadna żyłka nie pomoże. Przypon na dnie w nurcie dosłownie tańczy kankana, to unosi przynętę to tłucze nią w dno i rzuca na boki. Przypon to jedyny luźny element zestawu, z którym woda robi co chce i póki się tego nie zrozumie, póty ryby będą się zrywać z przyponem. Jest na to rada. Każdorazowo po ściągnięciu zestawu należy przejechać palcami po przyponie i sprawdzić czy nie ma zadziorów, czy nie zrobił się "mleczny", czy nie ma supłów i czy nie zrobiła się z niego spiralka. To dosłownie moment przed założeniem kolejnej przynęty i nabicia koszyczka, jeden ruch ręką i jeden rzut okiem. Jednak jeśli którykolwiek wymieniony element się pojawił to bezwzględnie przypon należy wymienić, a wtedy przypony "specjalne, niezniszczalne, magiczne i z kosmicznej technologii" przestaną drylować naszą kieszeń a i samo łowienie przyniesie więcej satysfakcji.
-
Feeder na rzeke i jezioro
Docio odpowiedział ajagiel wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Akurat ta rzeka ma kilka charakterystyk i samo jej wymienienie nic nie daje. Łowienie w nurcie i w rejonach o spokojniejszej wodzie to dwie różne bajki. Za główkami, w portach i w prądach wstecznych wystarczy feeder z cw 60-100g dla koszyczków max 60g. Na granicy nurtu, przy przykosach, małych rynnach i dołkach potrzeba już cw 150g dla koszyczków max 125g. W samym nurcie to i cw 250 może być mało. Potrzebna tu już wiedza o konkretnym miejscu gdzie się łowi. Są miejsca gdzie wystarczy zwykły feeder a są takie gdzie surfcast ledwo daje radę. Na pewno, łowiąc w samym nurcie, trzeba się liczyć ze stratą początkową całych zestawów nim pozna się dno. A co do czułości szczytówek. Polując na sumy, co prawda w Narwii ale charakterystyka podobna do Wisły, surfcast 100-250g zarzucony zestaw w nurt z koszyczkiem 60g i dociążeniem 150g wskazywał mi brania 20cm krąpików. Będąc u Winda, łowiąc w jeziorze feederem cw 150g zarzucałem precyzyjnie pod grążele oddalone o 50-60m a widziałem bez problemu brania 15cm płoteczek. -
No to Michał zgadł - siła marketingu. Można przypuszczać, że nie sprawdzałeś przyponu i zarzuciłeś zestaw z już uszkodzonym przyponem. To po pierwsze. Po drugie, aby doradzić jakąkolwiek zmianę zestawu musisz dość dokładnie opisać ten, który stosujesz.
-
Feeder na rzeke i jezioro
Docio odpowiedział ajagiel wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Dobierać do rzeki, na jezioro zmienia sie szczytówkę i gotowe. -
A co to za specjalny przypon i dlaczego pękł skoro jest specjalny?
-
Bardzo dawno tu nie zaglądałem. U mnie, właśnie z tego powodu - trzymanie kilka dni przez baterię, odrzucałem jeden po drugim. Obecnie na swoim, na jednym ładowaniu zaliczam 6-8h rozmów oraz 5-7h YT przez WiFi. Jedno ładowanie co ok 30 dni w trybie oszczędnym. Bez tego trybu ładowanie co ok 3 tyg. Maksymalnie przy samych rozmowach w trybie oszczędnym bateria wytrzymała 6 tygodni a smartfona nie wyłączam.
-
Może zawodowy ichtiolog da radę, choć i oni mówią, ze wszelkie karpiowate do 5cm są do siebie podobne.
-
Ja mam sposób jak chcę coś zapamiętać a jednocześnie nie chcę zaśmiecać głowy. Po zużyciu wycinam z opakowania tylko ten kawałek, który ma nazwę i ewentualnie dodatkowe określenie oraz firmę. Folia lub papier cienkie, z puszki lub słoika można samemu spisać, a wszystko można schować razem ze szpargałami wędkarskimi, które magazynuje się w domu i nie zawsze zabiera nad wodę lub do notatek jeśli ktoś takowe prowadzi.
-
To może być kasza kukurydziana ale nie musi. Jak dla mnie, jak na kaszę za bardzo zbrylona ale może była przygotowana w jakiś specyficzny sposób. Na pierwszy rzut oka wygląda jak barwiona kurkumą klasyczna surowa kruszonka, która podeschła. Taka jaką robi się na placek drożdżowy. A swoją drogą to dziwne, że nie wiesz co zabrałeś ze sobą na ryby, a to już zalatuje...wkrętem.
-
Czy mogę łowić na dwie wędki ?. Mam 15 lat.
Docio odpowiedział MtxX wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Mam dziwne przeczucie, że kolega MtxX nie zrozumiał. Chciał koniecznie potwierdzenia, że może nocą łowić na dwie wędki a w sumie nie wiadomo na jakich wodach łowi i może przepisy PZW w ogóle go nie dotyczą. W RAPR PZW jest to wyraźnie napisane ale wody, na których obowiązuje wyłącznie ustawa nie mają takiego ograniczenia. Zapis w RAPR PZW choć jednoznaczny ma jednak pewien, być może niezrozumiały kruczek prawny. Otóż bycie podczas połowu nocnego pod nadzorem opiekuna ma swoje odniesienie do Kodeksu Cywilnego. Opiekun to nie kompan i ponosi pełną odpowiedzialność za małoletniego choć nie musi być z nim w żaden sposób powiązany rodzinnie.
