Skocz do zawartości

OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Nawiązując do wczorajszej dyskusji na sb.

Jotes, dlaczego odległościówka a nie bolonka 5-6m, (Tubertini, Trabucco) do łowienia w rzece?

Napisano (edytowane)

Zbyszek odpowiedź jest bardzo prosa. Ja absolutnie nie mam pojęcia o przepływance i raczej w tę stronę już nie skręcę. Dlatego właśnie bardzo mocno zainteresował mnie filmik Górka. Wszelkie akcesoria do takiego łowienia posiadam i o tyle byłoby mi łatwiej. Myślę więc, by pójść na "łatwiznę". ;)

 

Ps: Odległościówką na przystawkę łowiłem już wielokrotnie i z tym nie mam problemów, bo od tej metody zaczynałem swoją przygodę z wędkarstwem. 

Edytowane przez Jotes
Napisano

Wybacz Jotes ale chyba nie wiesz o czym piszesz. Współczesny tani sprzęt od tego drogiego różni się jedynie tym, że w tym drogim dodane są wydajne i niskoszumne końcówki mocy oraz mnóstwo filtrów napięciowych i przeróżnych szumów. W tanim tego nie ma a co za tym idzie, dlatego jest tani. Ale jak do tunera-radioodbiornika za 40zł dołoży się te wszystkie elementy, to wyjdzie sprzęt za 2000zł. Za to, to dzisiejsze radyjko za 40zł w latach 80-tych zrobione techniką tradycyjną byłoby wielkim i bardzo drogim pudłem, i trudno dostępnym, jak to w tamtych czasach. 

W linku, jaki podałeś, jest otwarte pudło i widać to jak na dłoni, potężny radiator końcówki mocy, dwa zasilacze a każdy z odczepem, czyli w sumie cztery dla zasilenia tych wszystkich wielce przydatnych filtrów. W idei jest to analog ale obróbka jest cyfrowa. Dla pełnego analoga na tranzystorach o takich parametrach potrzeba by było ze trzech płyt ustawionych jedna nad drugą albo i więcej. Procesor dźwięku załatwia całą sprawę miniaturyzacji i awaryjnosci, która w starych analogach była wyjątkowo duża.

Twój Telefunken to faktycznie perełka ale nie dlatego, że jest analogiem, lecz dlatego, że w tamtych czasach każdy element przeznaczony do montażu był poddany pomiarom z dokładnością do trzeciego miejsca po przecinku. Z partii elementów przechodził zaledwie 1% (albo i mniej) i stąd jego markowość, bezawaryjność oraz cena. Reszta szła do taniego sprzętu często pod inną nazwą.

To tak jak z wędziskami hand made. Jeden rodbuilder testuje blanki przed użyciem i są to perełki, drugi bierze jak leci a to generuje opinię, że to nic wyjątkowego.

Podobnie jest z Twoją Yamachą. Tu też są wyselekcjonowane części, które w kupie dają bardzo porządny wynik THD na poziomie 0,015%. Mój układ z urzędu daje 0,5% a dodając do tego kable, ręczne amatorskie luty i brak dodatkowych filtrów to jak nic 1% będzie. Nie wiem co podłączasz do swojego wzmaka ani jakie masz kable, ale niemal pewne, że te 0,015 to teoria i zapewne dobijasz do 0,1% albo i więcej. Nie, nie będę się spierał :) to jest wiadome. Badanie THD jest w warunkach laboratoryjnych a w praktyce wpływ ma, oprócz oczywistych - ekranowanych wysokiej jakości kabli połączeniowych oraz jakości sygnału dochądzącego, także rozkład sieci energetycznej w domu oraz wszelkie inne monitory elektromagnetyczne w zasięgu odbioru częstotliwości układów wzmaka jak np linie napowietrzne wysokiego i średniego napięcia, gniazda i przełączniki elektryczne w pomieszczeniu, oświetlenie, itp. Nawet jeśli przewody od kolumn nie mają końcówek, w Twoim przypadku oczkowych lub widełkowych, tylko gołe końcówki, to ma już wpływ. Bardzo rzadko ale jednak, przeważnie przy własnych konstrukcjach lub tanich niedoróbkach jak również jak najbardziej markowych, ma także duży wpływ powszechna telefonia komórkowa, która sieje elektromagnetyzmem jak diabli. Niektóre urządzenia wskazują nadchodzącą rozmowę telefoniczną nim jeszcze sama komórka zadzwoni. A sprzęt markowy, chwalimy się sąsiadom i znajomym do momentu gdy zaczyna buczeć, po czym odzywa się komórka. Znasz to? Na pewno. :)

 

Nikt dziś już nie robi płyt z 200 tranzystorami ani nie wstawia układów UL zamiast nich, dziś załatwia to procesor dźwięku z kilkunastoma tysiącami tranzystorów. Nazwa jednak pozostała ze względu na rodzaj wejść i wyjść (charakterystyka sygnału), choć sama kostka to nadal układ scalony a ilość tranzystorów pozwala wyeliminować szumiące prądowo układy bass, trebble i wszelkie inne jak np filtry dolno i górno przepustowe, o których musisz wiedzieć skoro możesz cieszyć się odsłuchem na kolumnach trzy i czterodrożnych, oraz resztę elementow konstrukcyjnych, które tak samo buczą,  szczególnie te tętniące prądowo. Zaś cyfrowa obróbka zdecydowanie zmniejsza wszelkie szumy, które w sygnale cyfrowym o wiele łatwiej odfiltrować i nie potrzeba do nich żadnych cewek a już tym bardziej ich strojenia.

Przy okazji. Ja pisałem o głośnikach a nie o kolumnach. Głośnik dwudrożny to nie to samo co kolumna dwudrożna. Matematycznie zestaw dwóch głośników dwudrożnych to kolumna czterodrożna ale realnie nie sposób przyrównać głośnika dwudrożnego do jednodrożnego.

 

Reasumując stary analog od współczesnego analoga różni się jedynie ilością fizycznych tranzystorów na płycie, choć współczesne mają ich wielokrotnie więcej, a wyciąganie jakichś wniosków o wyższości to kwestia audiofilskiego romantyzmu, którego nie mam zamiaru się czepiać. O wzmacniaczach lampowych napiszę bardzo krótko. Na początku wieku Marantz wypuścił taki wzmacniacz określony jako audiofilski z segmentu High End. Specjaliści odpowiedzieli natychmiast, że audiofilski to jest on jedynie z ceny, bo jeszcze nikt nie skonstruował takiej lampy aby przez cały czas pracy trzymała te same parametry. Jednak i on znalazł rzeszę popleczników i nabywców, gdyż każdy ma inne ucho i co innego mu odpowiada. Mój kumpel nie uznaje muzy z CD, gdyż jeśli nie słyszy trzasków z winyla, to dla niego nie jest to muzyka, nie ma klimatu. Własne odczucia estetyczne są dla niego ważniejsze od samej jakości dźwięku. I dobrze, ważne, że mu to przynosi radochę, i też uważa się za rasowego melomana. :) Faktem jest, że aby słuchać dźwieku przestrzennego potrzeba do tego odpowiedniego sprzętu a także odpowiedniego nagrania. I jedno, i drugie jest kosmicznie drogie, przynajmniej dla większości mieszkańców Ziemi. Te wszystkie kina domowe to jedynie protezy mające udawać dźwięk przestrzenny i tu się zgodzę. 

 

Ja potrzebuję tanie, proste i skuteczne dla moich potrzeb oraz mojego pokoju-kiszki, tak zagraconego, że o jakimś odsłuchu to można jedynie pomarzyć. Inwestowanie w coś bardziej ambitnego przypominałoby zakup kolorowego telewizora przez daltonistę, co łatwo zaobserwować na YT jak ludzie chwaląc się swoim nabytkiem niemal dostają orgazmu z zachwytu rozkręcając na full kolumny stojące pod oknem pomiędzy meblościanką na jednej ścianie a landszaftami na drugiej a sami stoją za dużym stołem z czterema krzesłami. :D Wolę swoje proste wzbogacić o mikser z mieszaczem kanałów na powiedzmy 10% oraz prockiem efektów, notabene również tanim. Procek DSP np AL3201BG jest relatywnie tani, można go już kupić za ok 50zł, z pozostałymi częściami w sumie wyniesie mnie jakąś stówkę ale jako całość jest z powodzeniem stosowany w popularnych i profesjonalnych wyrobach firmy...no jakiej? ;) Miksery studyjne Yamacha też go mają. Jak chcecie to sami możecie posłuchać efektow w Windowsie. Mogę śmiało założyć, że płyty główne są wyposażone w Realtek na tym procku i można sobie posłuchać efektów w ustawieniach dźwięku. Jednak pudło z tym układem i dodatkowo equalizerem 8-mio kanałowym będzie kosztować jakieś 800zł jako sprzęt High End, bo taki status ma ten procek. 

Nie, nie umiem grać na jakimkolwiek instrumencie, nie licząc nerwów, ale straconą jakość na tanim sprzęcie podniosę w Audacity i też będzie git.  Jakość pomiędzy mp3 94kHz a 146khz rozróżni jedynie audiofil z idealnym słuchem o ile samo nagranie jest skompilowane z przynajmniej 16 ścieżek.

Napisano (edytowane)

Hmm! Co do Twojej wiedzy technicznej Zbyszku, to nie wstydzę się i zdejmuję z pokorą czapkę. I niczego nie napisałem w tym temacie, żeby cokolwiek kwestionować, albo odbierać Ci radochę z Twojej, niewątpliwie żmudnej pracy. I fakt, faktem, że ponieważ ja nie posiadam tak rozległej wiedzy, to bazuję na opiniach, zaczerpniętych z różnych forów Audio. A choć trochę sprzętu w życiu przerzuciłem i mam jakieś tam doświadczenia i odczucia z odsłuchu, to nigdy do pięt nie dorosnę ludziom majętnym i kolekcjonerom, którzy spisali w tych forach mnóstwo ciekawej wiedzy i własnych cennych doświadczeń. I są to doświadczenia gigantyczne, dotyczące amplitunerów, wzmacniaczy, odtwarzaczy różnego typu i rodzaju, kolumn, etc, etc. Wszystkie detale, nawet najmniejsze pierdoły mają kolosalne znaczenie co do jakości odsłuchu. Jeśli się tego nie zgra odpowiednio ze sobą, to dupa blada. A jeśli do sprzętu zachodzi konieczność podłączenia korektora, to znaczy, że albo któryś z elementów (wzmacniacz, CD lub kolumny) jest do dupy, albo cały sprzęt jest do dupy. Jak dotąd nigdy nawet nie miałem konieczności kupowania korektora i niechaj już tak zastanie. Jakoś udało mi zgrać swój zestaw, że wszystko gra soczyście i czyściutko, bez dodatkowych bajerów, korygujących wady sprzętowe.

 

Odnośnie wzmacniaczy lampowych, to nie tylko Marantz wypuścił i nie tylko na początku wieku, bo nadal są produkowane, chwalone, wciąż zajmują najwyższe miejsce w rankingach i wciąż są najlepsze. Nawet polska Unitra je wciąż produkuje (wyłącznie na zamówienie), a ich cena faktycznie jest niebotyczna, wręcz kosmiczna. Ale przecież nie dlatego, że to szajs i przeżytek. Tylko m.in dlatego, że faktycznie przewyższają te tranzystorowe - choćby pod względem, że nie wymagają stosowania ujemnego sprzężenia zwrotnego, mają łatwą i prostą konstrukcję, a lampę, bez problemu i bez konieczności zanoszenia/zawożenia do serwisu, można wymienić samodzielnie. Ot! Jak żarówkę przepaloną. Ale o tych wadach i zaletach, masz tutaj. (patrz konkluzję autora!)

 

Cena takiego wzmacniacza to istny kosmos, a rozpiętość gigantyczna od kilku, do...prawie dwustu tys zł. A szczególnie cena tego robi wrażenie. No i skoro wciąż są produkowane, nawet u nas Unitra to jasnym dla mnie jest, że mają swoich amatorów i smakoszy, dla uszu rozkoszy. To jest też to, o czy piszą mądrzy ludzie z wielkim doświadczeniem na forach Audio! ;)

 

Wiem, pamiętam jeszcze jak to było z tym odsłuchem w zagraconym pokoju - uroki mieszkania w blokach. Teraz mam absolutny luz blus, bo ten problem mnie już nie dotyczy. Mogę sobie pozwolić na wiele, jedyną obawą jest dla mnie, żeby mi "zaiksów" nie policzyli, "bo cała wiocha" słucha ze mną. Jedynie akustyka pomieszczenia, pozostawia nieco do życzenia, ale i na to coś zaradzę. Odnośnie mocy wzmacniacza i wielkości kolumn, to im są większe, tym lepsze brzmienie i więcej soków wycisnę, nawet dość cicho słuchając. Wszystko zależy od tego, co kto lubi - jeden woli ogórki, a drugi ogrodnika córki. I o to mi tylko chodzi... ;)

Edytowane przez Jotes
Napisano

Klasyczną odległościówką też połowisz na przepływankę.Tyle tylko, że trudno relatywnie krótką wędką kontrolować spływ zestawu na większych dystansach, nie dopuszczając do wybrzuszeń żyłki które mocno ten spływ przyśpiesza. Bo wtedy nie dość że zestaw "ucieka" z właściwego toru spływu, to jeszcze nienaturalnie przyśpiesza ruch przynęty, co może skutkować zrywaniem przynęty przez ryby, albo wręcz zanikiem brań. Ale te kilkanaście metrów od brzegu można łowić spokojnie, bo ryby często są bliżej niż się nam wydaje. Zwłaszcza w rynnach pod swoim brzegiem, szczególnie przy opaskach faszynowo-kam. Jarku, na przepływankę chcesz łowić ze spławikami mocowanymi dwu punktowo, czy też z użyciem wagglerów? Jeżeli z wagglerem, to życzę powodzenia i jednocześnie współczuję, bo w naszych stosunkowo szybkich rzekach, jest to sztuka nieomal cyrkowa.

Napisano

Nie Zbyszku, nie zamierzam wcale łowić na przepływankę, bo jak pisałem nie mam o tym pojęcia. Wczoraj to była tylko luźna gadka, że widziałem taki filmik, że wszystko jest u nas pozamarzane i że kusi mnie już po prostu nawet spróbować czegoś takiego na naszej rzece. Nawet, gdybym przy tym poległ. A wybrać jakieś miejsce z małym uciągiem i wypuścić slidera pod jakiś krzaczek. Ot, tak sobie! A akurat jeszcze po tamtym sezonie mam wciąż złożoną odległościówkę i akurat do slidera 3+12 g. Oczywiście nie liczę na jakiekolwiek ryby, ale aby się "odchamić" po zimie. ;)

Napisano

Jotes to chyba temat kończymy. Skoro we wszystkim się zgadzam co napisałeś, to nie ma z czym polemizować. :)

bo jak pisałem nie mam o tym pojęcia

Bajerować to my ale nie nas. A kto nad Pilicą kosił rybki przepływanką z przytrzymaniem pod krzaczkiem? ;) To, że nie była to książkowa wersja świadczy jedynie o tym ,ze potrafisz dostosować się do wymogów łowiska. I będzie jeszcze pisał, że nie ma pojęcia. :) Mogłeś nie wiedzieć jak to nazwać ale pojęcie to masz i to całkiem niezłe. :)

Napisano

A kto nad Pilicą kosił rybki przepływanką z przytrzymaniem pod krzaczkiem?

 

Jak dla mnie, to spławik 3-4 g, przelotowy ołów 6 g i mooocno przegruntowany zestaw, to chyba przystawka? Owszem, zarzucałem ze skosa z nurtem, przytrzymywałem aż zestaw wpłynie w upatrzone miejsce na pograniczu nurtu, ale już tutaj trzymałem go w jednym miejscu. Co do umiejętności takich połowów, przyznaję się bez bicia. :)

Napisano

AAAAAAAAAAAAAAAAAA jestem zły. Sam na siebie...

Co mnie podkusiło, kurde. Do głowy diabełek podrzucił mi myśl aby kupić coś gotowego taniego a swój stary sprzęt poddać gruntownej konserwacji. Przyciski zintegrowane z płytką tunera wywalić i zamontować nowe na osobnej szynie. Wtedy stara obudowa od wzmaka miałaby sens i to jak najbardziej. No i stało się, kupiłem i teraz zamiast muzy mam Tereskę. Wiecie, znacie, z przodu deska, z tyłu deska na imię ma Tereska. Tak płaskiej, jak deska do prasowania, muzy na 4-ech kolumnach to jeszcze nie słyszałem. Normalnie jakby mi okno grało a nie kolumny a w dodatku nie doczytałem, że ten szajs nie ma sterowania bal, bas, tre ani fad. Normalnie porażka. :( 

Napisano (edytowane)

O ile była w roku 2015... :P

 

Ktoś źle przeliczył :P A tak na serio to za 7 mln bałbym się słuchać na tym muzyki  :lol:

Edytowane przez marckus
Napisano (edytowane)

Z metalem bym sobie poradził jakbym miał maszyny. Z drewnem niestety nie. Widziliście boki kolumny? Z równych klinów, w różnych odcieniach a w dodatku każdy klin inną bejcą robiony, czyli musiał być robiony przed cięciem. Toż to już nawet nie wyższa szkoła a sam uniwersytet stolarstwa. :)

Ale jak zrobiono te pierścienie w środkowej tubie, to nawet się nie domyślam. Toczyli obustronnie z jednego klocka a potem wycieli klin?

Edytowane przez Docio
Napisano

Toczyli obustronnie z jednego klocka a potem wycieli klin?

 

To wszystko jest ręcznie wycięte z różnych warstw drewna jagodowego (dlatego różne odcienie) i też ręcznie obrabiane kozikiem i papierem ściernym. Brąz ze starych chłodnic samochodowych, srebro ze sztućców babcinych, a złoto odzyskane ze skupionych od ludzi kopert od ruskich zegarków. Ot i cała filozofia!  :lol:

Napisano

Jest takie powiedzenie - jeśli coś jest do "wszystkiego", to jest do "niczego". O wiedzy @sabara świadczy choćby ten cytat:

human humani lupus est
coś Mu się pomieszało z Humaną, pewnie jeszcze do niedawna ją spożywał, ale błysnął erudycją... :D :D :D
Napisano

coś Mu się pomieszało z Humaną, pewnie jeszcze do niedawna ją spożywał, ale błysnął erudycją...

 

A może nawet erekcją, skoro i tak dla niego nie ma różnicy...  :D

Napisano

Dobrze jest mieć wszechstronne zainteresowania. Przynajmniej nie jest się monotematycznym a sądząc po tych odpowiedziach to co powiedziałem rzeczywiście sprawdza się wżyciu codziennym ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...