Gość woldi Napisano 7 Lipca 2014 Zgłoszenie Napisano 7 Lipca 2014 No u nas presja jest bardzo duża i nęcenie ziarnem to niemal samobójstwo :/A to niby dlaczego? Necenie ziarnem wabi duże ryby i jesli zrobisz to z głową, to połowisz gabaryty nie przenęcając łowiska!
wind Napisano 17 Lipca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 17 Lipca 2014 Dawno nie byłem nad kanałami więc w środę zabrałem żonkę oraz Marcina i popołudniu zameldowaliśmy się nad Piaskowym. Jedni łowili, inni wypoczywali, generalnie, pełen lajcik. Posiedzieliśmy sobie od 17.00 do 20.00 w pięknych okolicznościach przyrody na słoneczku. Ku naszemu zaskoczeniu ludzi było całkiem sporo, wszystkie najlepsze miejscówki były zajęte. Wracając spotkalismy jeszcze więcej wędkarzy, do spławikowców dołączyli spiningiści. Jakiś nastolatek niósł w podbieraku całkiem okazałego okonia. Ale wracając do naszych połowów, rybki pokazały się zaraz po zanęceniu, niestety nic kokretnego, kilka ładnych płoci a poza tym sporo krąpi i leszczyków. Największe to tzw. "dłoniaki". Zwyczajowo Marcin, aby nie wracać piechotą, nie odważył się złowić więcej niż ja. . Zwróćcie uwagę na to, jak gustowne wdzianko ma nasz forumowy kolega.
wind Napisano 19 Lipca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 19 Lipca 2014 Widzę, ze reszta towarzystwa słabo łowi . Wczoraj ( piątek ) wyskoczyliśmy "na chwilę" do Kamienia. Jeszcze wieczorem wypłynęlismy z żoną zanęcić i ciut powędkować. Posiedzieliśmy do zmierzchu, efekty mizerne w postaci leszczyka, przyzwoitej płotki i kilku płoteczek. Za to dziś już po 6.30 stawiałem kotwice na mojej miejscówce "naprzeciwko". Pogoda idealna, słonko, cieplutko i bezwietrznie. Mój ulubiony widok . Rybki pokazały się dość szybko, mniejsze i większe leszczyki. Właściwie dwa większe leszczyki, reszta to "biżuteria". Przed 11.00, jak już miałem się zbierać spławki na jednej z wedke zniknął. Poczułem przyjemny opór, całkiem inny niż przy leszczykach, przez chwilę myslałem , że karpik, ale nie ... okazało się że to całkiem przyjemnych rozmiarów karaś. Ważył ok 500g i mierzył trochę ponad 30cm.Cały połów to wspomniany karaś i kilkanaście leszczy - ków. Drobniejsze brały na kanapkę czerwonego z białym, większe, w tym karaś, na ziarno kukurydzy z białym. Mam nadzieję za tydzień powtórzyć.
jonasz7 Napisano 19 Lipca 2014 Zgłoszenie Napisano 19 Lipca 2014 A nad tym Twoim jeziorkiem jest miejsce żeby połowić tyczką z dobrym dojazdem nad wodę bo sprzętu nie miara. No i czy wogóle jest sens tam łowić na robaka, czy jest tyle tej drobnej ryby że na robaka nie dojdę do dna.
wind Napisano 19 Lipca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 19 Lipca 2014 Niestety, po mojej stronie na 13m masz jakies 80cm wody a miejscami i tyle nie ma.A poza tym słonecznice i drobne płotki nie dadzą połowic, szansa jest tylko duże przynęty. Chyba, że gdzies w innej częsci jeziora jest głąbiej od brzegu ??? . Ale pewnie odległosciowkę mogłbys poćwiczyć.
jonasz7 Napisano 20 Lipca 2014 Zgłoszenie Napisano 20 Lipca 2014 E, to słabo. Na odległościówkę mam inną wodę, bliżej domu. Dzięki za info.
Jotes Napisano 23 Lipca 2014 Zgłoszenie Napisano 23 Lipca 2014 No, muszę kolegom podziękować za tak wdzięczny temat, jak odległościówka. Poczytałem, coś tam od siebie dodałem i tak się "skaleczyłem", że nie mogłem usiedzieć w domu. Odkurzyłem sprzęt po ok 5-6 lat przestoju z tą metodą i heja z rańca dzisiaj na łódź. I wprawdzie trafiłem na końcówkę brań, ale i tak coś się uwiesiło. Oczywiście jako pierwsze były płocie takie do 25 cm, podleszczaki i...jako ostatnie branie lechu 58 cm, złociutki, że palce lizać. I tą rybą właśnie zakończyły się brania, dokładnie o 6.50. W porównaniu ze spinningiem, to ja dzisiaj miałem eldorado i chociaż rybę widziałem, bo ostatnio nikt nic nie łowi na spinn. Też już miałem dosyć spływania o kiju, więc pewnie do końca sierpnia posiedzę nad spławikiem.
grzybek Napisano 23 Lipca 2014 Zgłoszenie Napisano 23 Lipca 2014 bo ostatnio nikt nic nie łowi na spinn Eee tam Jareczku Trochę cierpliwości i od niechcenia można coś wyciągnąć na spina Nie robiłem zdjęć ale nam pofarciło - z kolegą wyjęliśmy bolenia, szczupaka, sandacza i kilka okoni. Regiony mamy inne ale wierzę, że i u Was da się coś wyjąć. Powodzenia w myśl zasady, że kto nie trzyma kija w łapie nic nie złapie Pozdrawiam.
Jotes Napisano 23 Lipca 2014 Zgłoszenie Napisano 23 Lipca 2014 Trochę cierpliwości i od niechcenia można coś wyciągnąć na spina No tak, ale mnie nie kręci uganianie się pół dnia za 1 szczupakiem, kilkoma okonkami, czy jakimś króciakiem. Owszem w ub tyg miałem konkretny kontakt z sumem, ale oczywiście w metodzie, w której i tak nie miałbym szans powalczyć. Na zupełnym bezrybiu bawiłem się już tylko bt. Miałem 7 okoni w tym 1 miał 30+. Gdy holowałem ósmego okonia walnął mi w niego sum. Owszem hamulec chwilę pogwizdał, ale zerwał mi troka. Dzisiaj pomimo wakacji i sezonu urlopowego, tylko 3 łodzie były na wodzie, w tym dwie spłynęły do portu już o 8.00. Wszyscy znajomi narzekają na brak brań, na naszym lokalnym forum też posucha. Zaporówka rządzi się innymi prawami, a już ta, nie jednego do szału doprowadziła. Zabawa z białorybem rozpoczęta. Pozdrawiam
Gość Ozet Napisano 23 Lipca 2014 Zgłoszenie Napisano 23 Lipca 2014 No, lechu niczego sobie. Taki w sam akuracik do wędzenia. Zazdraszczam i gratuluję.
Jotes Napisano 7 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 7 Sierpnia 2014 (edytowane) Po trzech tyg nęcenia w jednym miejscu, wreszcie podeszły ryby. Dzień zaliczam do udanych. I największy 60+.. Edytowane 7 Sierpnia 2014 przez Jotes
Docio Napisano 7 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 7 Sierpnia 2014 (edytowane) Nie będę zazdrościł. Za kilka dni sam nad wodę ruszam. A jednak coś spokoju nie daje... Edytowane 7 Sierpnia 2014 przez Docio
Jotes Napisano 7 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 7 Sierpnia 2014 A jednak coś spokoju nie daje... Spoko Zbyszku, zabrałem tylko trzy ryby dla mamy, w tym jedną Ania kazała mi koniecznie zostawić dla nas, bo zrobi w ziołach. Ale fakt, było co dźwigać przez burtę.
Gość Ozet Napisano 7 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 7 Sierpnia 2014 Tym razem udam że nie zazdroszczę. Gratuluję i zapytuję o przynętę, na którą skusiły się owe leszcze i płotki, oraz o metodę/ technikę połowu. Ciekawi mnie jeszcze na jakiej głębokości się do nich dobrałeś.
grzybek Napisano 7 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 7 Sierpnia 2014 A ja pogratuluję i pozazdraszczam szczerze Brawo Zbyszku - fajne rybki.
Jotes Napisano 7 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 7 Sierpnia 2014 Łowiłem uparcie metodą angielską/odległościówką. Waggler 3 + 3 g Ekspert. Nęcę cały czas na blacie 6,4 m, jakieś 10 - 15 m dalej jest spad na 8,5 m. Wszystkie brania na 1 białego (2 białe lub 1 biały i 1 pinka bez rezultatu - jedynie jakieś mikre trącenia i figa). Zanęta Bruda na wody stojące jasna 2/3 objętości + 1/3 Bruda leszcz czarna. Do tego 1/3 puszki kukurydzy konserwowej i 1/3 pudełka po maśle roślinnym makaronu kolanka, 1/3 dużego opakowania pinki i trochę płatków owsianych drobnych. Na początek wrzuciłem 5 kul wielkości pomarańczy, a potem strzelałem procą, również resztą makaronu 2/3 pudełka. Wszystkie brania leszczowe wynurzające waggler. Ale zaczęły brać dopiero po 8.00 i tak przez ok 1h. Wcześniej tylko te drobne i kilka płoci po ok 30 cm.
wind Napisano 7 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 7 Sierpnia 2014 No i piknie , chyba jutro z wieczora polecę nad Wytczok . Juz się domyślam, dlaczego ostatnie wypady były bezowocne.
Jotes Napisano 10 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 10 Sierpnia 2014 Spławikowy ciąg dalszy. Czas odkurzyć spinningi, by nie nabrać nawyków do leniuchowania na wodzie, tylko trzeba brać się za ciężką orkę gumą i kogutem. Dzisiaj był też dzień suma - niemiłosiernie wywalał się blisko mnie. Dał się nawet podpatrzeć w pełnej okazałości, przewalając dwumetrowe cielsko przez wodę. Aż mnie kusi wypłynąć jeszcze kilka razy ze spławikiem, ale postawić też zestaw sumowy - zrywkę lub na ciężko. Kto wie, może jednak jest mi pisane złowić swojego suma, więcej niż 1,20 m?... I rzut oka na miejscówkę.
Gość Ozet Napisano 10 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 10 Sierpnia 2014 Jotes, trzymaj się metod na które masz wyniki. Jak mówi stare ludowe przysłowie: "lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu". Ale gdzieś na poboczach odległościówki, żywcówki postawić nie zawadzi.
wind Napisano 10 Sierpnia 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 10 Sierpnia 2014 Poprzednie dwa wypady nad Wycztok były niespecjalnie udane, ale w koncu domyśliłem się, co było nie tak i na efekty nie trzeba było czekać długo. Jeszcze wczoraj połowiliśmy z żoną leszczyków, a dziś od świtu znów postawiliśmy kotwice na swoich miejscówkach "naprzeciwko". Na wodzie byliśmy już o 5.30 i początkowa cisza w wodzie nie wróżyła, ale pierwszy linek zameldował się na baciku mojej żony. Niestety, brakowało mu nieco do wymiaru a i do fotografii nie zamierzał pozować. Szybkim ślizgiem wrócił w czeluście Wycztoka . Potem co jakiś czas meldowały się niewielkie leszczyki, skubały płotki i żarły mikro okonki. Wreszcie pod koniec wędkowania, gdzieś około 9.30 zaciąłem wyraźne branie. Od razu poczułem, ze to nie leszczyk i po krótkim holu w podbieraku wylądował śliczny linek, mierzył 38 cm i miał koło 80dkg masy. Ryby brały wyłącznie na pęczek białych robaków, żadne wymysły w postaci kanapek z kukurydzą, makaronem czy czerwonymi robkami były bezowocne. Cóż, za tydzien znów będzie okazja . A potem to już tylko Narew ...
Jotes Napisano 10 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 10 Sierpnia 2014 Windzie, gratki tego złotego mieszkańca naszych wód. Piękna rybka! U nas też są, ale pewnie nie w rejonie gdzie ja łowię. Są też u nas wielkie karachy, ale nie namierzyłem ich tutaj w moim łowisku. Raz w życiu udało mi się lina złowić i to grubego lina, jak jeszcze łowiłem na gruntówki. Dzisiaj udało mi się złowić dziwoląga z długim szpiczastym nochalem - certę. Ozet, w tyg będę jeszcze łowił na spławiczek, a w weekendy na spinning. Mam zagwozdkę, bo okoń już się ruszył u nas - gruby okoń. A to moja ulubiona ryba i zabawa z łowieniem. Zestaw sumowy już przygotowany, zarzucić nie zawadzi, a czy coś zje przynętę? Zobaczymy.
Jotes Napisano 12 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 12 Sierpnia 2014 (edytowane) Dzisiaj ponownie wypłynąłem z odległościówką, ale tym razem zabrałem też zestaw sumowy. Z samego rana tuż po zanęceniu spodziewałem się, że nie będzie problemu ze złowieniem jakiegoś żywca na sumówkę. Ku mojemu zdumieniu, jako pierwsze zaczęły brać duże lechony. Wagler po pierwszym zarzuceniu ledwie ustawił się w zanęcie, postał ok 10 sek i pięknie zaczął się wynurzać po braniu leszcza. W końcu udało mi się złowić rybkę 20 cm i natychmiast wysłałem ją do "podwodnego marketu", po jakieś wąsate monstrum. Kijek położyłem na dziobie, oparłem o reling i zaparłem przelotką o burtę. Podwiesiłem dzwonek i włączyłem wolny bieg w kołowrotku. Następnie zająłem się spławikówką, nastawiając ucha, czy nie usłyszę przypadkiem dzwonka. W zasadzie ciężki zestaw zarzuciłem bez przekonania, że coś się uwiesi na haku. Skupiwszy całą uwagę na wagglerze, co i raz zacinałem kolejną rybę. To dużego leszcza, to mniejszego podleszczaka. Płoć dzisiaj nie żerowała, nie udało mi się złowić ani jednej sztuki. Podczas wędkowania, miałem conajmniej 5 przypadków spadnięć z haczyka dużych leszczy. Okazało się, że mój haczyk nr 12 Kamatsu jest stanowczo za mały. Dopiero po wymianie folgi na Mustada nr 12, ale zdecydowanie większy, zacięcia były pewne i żadna ryba już się nie spięła. Około godziny 7.30 usłyszałem dźwięk, na który czekałem z nadzieją, że coś zagryzie żywca. I faktycznie dzwoneczek przeskoczył prowizoryczną górkę, którą zrobiłem z pokrowca od siatki na ryby i znalazł się pod kijem. Na razie jeszcze nie ruszałem, tylko oczekiwałem na kolejny ruch dla potwierdzenia, że na pewno mam branie. Po kilku minutach znowu usłyszałem dźwięk i zobaczyłem ruch na szczytówce. To już wystarczyło, bym w ekspresowym tempie znalazł się przy kiju. Po zacięciu - zresztą i po samym braniu było też widać - na końcu zestawu zawisł sandacz. Ot, 51-53 cm - niewielki. Odhaczyłem rybę, wrzuciłem do siatki, zarzuciłem ponownie i wróciłem do spławikówki. Donęciłem procą kilkoma kulkami zanęty i trzykrotnie strzeliłem makaronem w łowisko. Podleszczaki i leszcze współpracowały z wielką ochotą, choć brania stały się wyraźnie delikatniejsze. Wagler jedynie to kucał o 1 cm, to wynurzał się o 1 cm. Rybom brakło już zdecydowania, ale i to wystarczyło, bym jeszcze ich kilkanaście szt naciął. Dzień okazał się znów łaskawy dla mnie, a połów dość obfity. Zestaw sumowy już się nie odezwał. Moja wina, bo splątał się przy rzucie, a żywiec spadł - nie obserwowałem jego lotu. Błąd! Po zakończeniu łowów, zrobiłem fotkę i pozbyłem się zawartości siatki. Uwiecznione w telefonie z pewnością mi wystarczą. Moje stanowisko na łodzi i prowizoryczna podpórka pod odległościówkę, z pianki do "ogacania" rur. Połów: I jeden z kilku dziwolągów. Ten podleszczak na 100% ma tasiemca, co widać po jego wywalonym brzuszysku. Złowiłem też jakiegoś mieszańca, który był chyba skrzyżowany z certą, bo miał wystający nochal, ale nie tak szpiczasty jak certa, tylko śnupola miał jak kartofla, a ryjek typowo leszczowy. Miałem zrobić fotkę, ale ponieważ krwawił, darowałem sobie. Ot i kolejna dniówka na wodzie zaliczona, ale po jutrze tam wrócę. Edytowane 12 Sierpnia 2014 przez Jotes
Docio Napisano 12 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 12 Sierpnia 2014 Złowiłem też jakiegoś mieszańca, który był chyba skrzyżowany z certą, bo miał wystający nochal, ale nie tak szpiczasty jak certa, tylko śnupola miał jak kartofla, a ryjek typowo leszczowy. A nie świnka?
grzybek Napisano 12 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 12 Sierpnia 2014 Ten podleszczak na 100% ma tasiemca, co widać po jego wywalonym brzuszysku Nie wypuszczam ryb z tasiemcem. Lepiej głęboko zakopać, spalić Jarku. Ale żeś naciepał, nieźle Myślę, że masz duże szanse żeby ciepnąć wąsatego - życzę powodzenia.
Jotes Napisano 12 Sierpnia 2014 Zgłoszenie Napisano 12 Sierpnia 2014 (edytowane) N ie! Te ryby znam doskonale i nałowiłem się ich w Pilicy, więc z nią nie mogłem pomylić. Dzięki Andrzeju, będę na niego czekał w gotowości. Edytowane 12 Sierpnia 2014 przez Jotes
Rekomendowane odpowiedzi