Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Kołowrotek mocno pracował nie będzie bo ogranicza go cw wędziska. Wielkość 200-300 to w sam raz i nie ma co przesadzać. Konkretnego modelu nie jestem w stanie Ci polecić, gdyż moje mają 5-lat i więcej ale radzę kupić maszynę z jak najmniejszym przełożeniem. To najmocniejsze konstrukcje. Szpula im płytsza tym lepsza i nie ma co ukrywać, że lżej schodząca żyłka ma znaczący wpływ na odległość rzutu przy użyciu tej samej siły.
  2. Wszystkiego dobrego.
  3. Bzdury kolego Stan. Definicje w każdym języku tego świata są jednoznaczne a szczególnie gdy dotyczą protokołu dyplomatycznego. Fakt, że nie posiadasz polskiego dokumentu nie kwalifikuje Cię od razu jako cudzoziemca. Przyjedziesz na swoim paszporcie obcego państwa i będzie spokój, niezależnie od tego na kogo trafisz podczas kontroli. Nie wiem jakim paszportem się legitymujesz a różnią się rybrykami. Niektóre kraje europejskie, mimo iż wydając swój paszport kwalifikują Cię automatycznie jako swojego obywatela, mają rubrykę "obywatelstwo", w której mogą być wpisane te inne. Nie wolno jednak mylić tej rubryki z inną, czyli "narodowość", bo to zupełnie co innego i praktycznie dla systemu prawnego bez znaczenia a jedynie dla Twojej tożsamości. Z połowem w morzu masz sprawę jasną i czystą od samego początku, problem dotyczy jedynie połowu w jeziorze. A sprawa obywatelstwa polskiego jest bardzo prosta do wyjaśnienia. Wystarczy, że w ambasadzie lub konsulacie złożysz wniosek o paszport i sam się przekonasz "namacalnie", czy jesteś obywatelem polskim, czy też nie. W końcu sam pisałeś, że nigdy nie składałeś wniosku o rezygnację z obywatelstwa a to, że olałeś polskie dokumenty nie powoduje, że jesteś obcokrajowcem. I jeszcze jedno. Jeśli masz wydany paszport w ostatnim dziesięcioleciu to nawet nie musisz mieć tych rubryk. Zgodnie z dyrektywą UE o unifikacji dokumentów podróży wszystkie są niemal jednakowe i wszystkie mają ten sam system kodowy, który podstawiony pod czytnik od razu pokazuje na monitorze wszystkie dane o Tobie. Na Twoje szczęście takie czytniki posiada jedynie SG a do połowu w morzu karty wędkarskiej nie potrzebujesz. Do połowu w jeziorze, jako obywatel polski już tak i sprawa nie opiera się na ocenie mentalności kontrolującego lecz na jego dociekliwości i wyszkoleniu. Nic nie stoi na przeszkodzie aby kontrolujący w czasie kontroli spisał numer kodowy z paszportu i sprawdził w SG Twoje dane, tym bardziej, że placówka jest na miejscu. Także nie ma co gdybać i osądzać mentalności i jakiejś wydumanej dwuznaczności wynikającej z Twojej niewiedzy, a i tak szybko bym nie wzywał policji oprócz faktycznie sprawy oczywistej. Już pisałem, że obca rejestracja łodzi nie zwalnia Cię z przestrzegania polskich przepisów żeglugowych a każda łódź musi mieć swoje odpowiednie wyposażenie zależne od wyposażenia łodzi. Z podstawowych to gaśnica w przypadku zamontowanego zaburtowego silnika spalinowego i kamizelek w ilości odpowiedniej do ilości osób na łodzi. Są tu na forum ludzie pływający codziennie lub prawie codziennie po morzu i wodach śródlądowych, więc mogą Ci podać co i jak. Proponuję też zajrzeć na fora żeglarskie duńskie i niemieckie, z których dowiesz się, czy przypływając na nasze wody musisz posiadać odpowiednie dokumenty własne i jakie aby łódź/jacht nie trafił na brzeg. Po co masz nam wierzyć w to co piszemy, im prędzej zaufasz, a mam wrażenie, że u siebie nie musisz posiadać odpowiednich uprawnień do pływania swoją łodzią z mocnym silnikiem morskim. Pytałeś, starałem się odpowiedzieć i pomóc. Nie oczekuję laurów ale też nie muszę w odpowiedzi czytać o jakiejś dwuznaczności czy idiotycznym systemie prawnym. Wybór zawsze jest, można się na to zgodzić lub nie.
  4. Masz prawo mieć własny pogląd na sprawy cudzoziemstwa, nie będę się spierał w niczym. Co miałem napisać, napisałem. Co do łodzi i jej rejestracji to nie wspominałem, gdyż ustawowo, zgodnie z dyrektywą UE, wszystkie rejestracje z obszaru UE są honorowane. Rejestracja nie zwalnia jednak z przestrzegania obowiązujących przepisów w danym kraju i musisz mieć odpowiednie wyposażenie. ale na to zapewne też masz swoją teorię. Dla własnego, dobrze pojętego dobra, zamiast wydzwaniać do kogokolwiek zajrzyj do słownika lub choćby Wikipedii i przeczytaj co oznaczają słowa "cudzoziemiec" i "obywatelstwo". Dołączam się do Grzybka i życzę spokojnego wypoczynku. A co mi tam, w końcu to dziki kraj. A zupełnie na koniec, RAPR PZW nie określa kto jest wędkarzem. To jedynie regulamin połowu na wodach PZW, na których łowić nie będziesz. Kto jest wedkarzem jego prawa i obowiązki określa ustawa o rybactwie śródlądowym oraz rozporządzenie o chowie, hodowli itd.
  5. Stan nie pisałem tego wszystkiego aby Cię wypłoszyć, czy choćby przestraszyć. Realia są takie, że wielu polaków mieszkających, pracujących i żyjących za granicą posiada podwójne obywatelstwo. Sam wiesz, że posiadanie paszportu innego niż polski nie eliminuje obywatelstwa i w tym przypadku zapis o zwolnieniu z posiadania karty wędkarskiej jest nieuzasadniony. Jeśli w paszporcie masz rubrykę "obywatelstwo" i jest tam wpisane "Polska, Polish, Polonaise", to o braku karty wędkarskiej możesz zapomnieć. O ile PSR (uprawniony do kontroli na tym jeziorze) może tego nie wiedzieć, to SG na morzu wie aż za dobrze. Obywatel polski jest zobowiązany do posiadania karty wędkarskiej choćby miał i trzy inne obywatelstwa, z czym już się spotkałem, lub wręcz legitymował się paszportem bezpaństwowca, z czym też się spotkałem. Może jakimś wyjściem, dość ryzykownym wobec SG, byłoby posługiwanie się nie paszportem lecz dokumentem tożsamości, w którym nie musi być wpisane obywatelstwo, na podstawie istniejącego, ważnego i ratyfikowanego przez Polskę układu z Schengen. Zawsze mógłbyś udać nieświadomego i PSR nie ma jak tego sprawdzić ale SG już tak. Niemniej w SG głupka trzeba szukać z przysłowiową "świecą" i trudno by nie skojarzyli imienia lub nazwiska z obywatelstwem, więc samo posiadania paszportu innego niż polski nie zwalnia z obowiązkowego posiadania karty wędkarskiej. Dopiero obce obywatelstwo to umożliwia.
  6. Docio

    Strategia nęcenia.

    Super. Tekst typu "wszyscy wiedzą ale nikt nie pisze, bo tak naprawdę to nic nie wie". W tym wszystkim brakuje mi tylko jednej rzeczy - ilości zanęty w kontekście widocznych przejawów obecności ryb w łowisku. Brzmi mocno naukowo-nadęcie ale niestety są miejsca w jeziorach gdzie ryb absolutnie nie ma a kilka metrów dalej są i żerują. Zanęta wrzucona w takie "puste miejsce" nigdy nie zostanie zjedzona a wtedy po kilku dniach zaczyna sie psuć i zakwasza dużo, dużo, dużo więcej akwenu niż tylko miejsce nęcenia. Zakwaszoną wodę ryby bezwzględnie unikają i nic nie pomoże. Także, jeśli można prosić to dokończ dzieło, bo mocno przydatne. Aha, tak zupełnie z boku. Czy Twoja klawiatura nie posiada spacji?
  7. Stan z tymi "kłodami pod nogi" to trafiłeś we sedno. Bynajmniej nie dotyczy to tylko turystyów lub tych którym raptem zachciało się wędkować lecz wszystkich rodzimych wędkarzy. Przyczyna takiego stanu jest prozaiczna - system prawny. Kto inny wystawia zezwolenie a kto inny jest zobligowany do ich kontroli. Do tego, niestety, powszechne jest wszelkie kombinatorstwo z zezwoleniami co prowadzi prostą drogą to tego, że gospodarujący ściśle określa jego wzór i miejsca nabycia. Wiem, to mało zrozumiałe ale tak jest i na razie tego się nie przeskoczy. Dość powiedzieć, że urząd zobligowany do kontroli zezwoleń nie ma jakiejkolwiek łączności z gospodarującym na danej wodzie i fizyczne posiadanie zezwolenia to jedyny dowód, że połów jest legalny a nie kłusowniczy. I może jeszcze jedno, może nieco na wyrost ale znająć nasze realia na co dzień i psychoze polowania na czarownice... Gdyby zdarzyła Ci się kontrola na jeziorze lub morzu przez SG to absolutnie nie rozmawiaj czysto po polsku. Przyczyna jest prosta - mogą zabrać Ci kilka godzin na sprawdzenie autentyczności paszportu, gdyż i takie rzeczy się u nas zdarzają. A sprawa działań pro-wędkarskich, to jest uzależnione wyłącznie od gospodarującego na danej wodzie. Od niego, a właściwie wyłącznie od jego wyobraźni zależy gdzie takie zezwolenia są dostępne. Mimo powszechności internetu wielu gospodarujących nie ma własnych, choćby najprostrzych stron internetowych, a tym samym niemożliwym jest uzyskanie jakichkolwiek informacji proforma. Jednak część je posiada i dopiero tam można sprawdzić co i jak. I tak, część gospodarujących oferuje sprzedaż swoich zezwoleń wyłącznie u siebie w siedzibie firmy, inni dopuszczają przelew opłacony na ustalonym druku a jeszcze inni oferują swoje zezwolenia na własnych drukach dostępnych w kioskach, sklepach, ośrodkach wypoczynkowych itp w okolicy akwenów gospodarowanych przez siebie. Nie ma jednego rozwiązania, bo i wyobraźnia jest różna za to system kontroli jest jeden wymagający posiadania fizycznego "papierka", w którym wszystko jest napisane. Z tego wszystkiego można by było wyciągnąć wniosek, że cała sytuacja spowodowana jest przez system kontroli ale to nie prawda. Powodem takiego stanu a nie innego jest system podatkowy, który absolutnie nie ma zaufania do kogokolwiek, a do firm to już w ogóle. Choć można by było wprowadzić elektroniczną rejestrację wędkujących to całość sprzętu do tego potrzebnego i wyposażenia w czytniki kontrolujących spada na gospodarująch a to już wręcz nierealne. W Twoim przypadku, jak na nasze realia, masz w sumie wygodę, bo wszystko niemal na miejscu. Inni tak słodko nie mają i muszą często przejechać sporo kilometrów aby takie zezwolenie uzyskać. Nie ma co wymyślać, w zeszłym roku i mnie to spotkało. Musiałem od ustalonego miejsca pobytu pojechać dalej 50km aby opłacić licencję (innego miejsca nie ma) i wrócić nad łowisko. 100km drogi tylko po to aby w spokoju łowić a i to nie koniec, bo po wszystkim musiałem jeszcze złożyć u nich rejestr połowu, w czym pomógł mi kolega mieszkający w tamtym rejonie. W innej części kraju taki punkt miałem już po drodze ale rejestr połowu też złożył za mnie kolega co mi bardzo ułatwiło życie a niektórzy tak dobrze nie mają.
  8. Grzybek jak Cię lubię. Napisałem "prawie dobrze", znaczy zabrakło tylko elementu, że druk dostępny na poczcie musi być taki jak w podlinkowanym wzorze. PGR sam pisze, ze druki te są dostępne na poczcie ale czy będą? Można tak założyć, ja wolę się zawczasu zabezpieczyć, bo to nie chleb, czy masło.
  9. Yyyyyy, Grzybek prawie dobrze. Co do morza to nie mam zastrzeżeń ale Resko-Przymorskie gospodarowane jest przez PGR Mielno i na poczcie można opłacić licencję wyłącznie na ich blankietach. Pod linkiem umieściłem stronę z informacjami i wzorem przelewu. Najwygodniej wydrukować w 2 lub 3-ch egzemplarzach, wypełnić i ładnie wyciąć. Opłata w banku to na pewno jedno dla nich i potwierdzenie ale coś mi majaczy, że poczta też zabiera jedno dla siebie. No i Stan zabieraj się za lekturę RAPR PZW, bo będzie Cię obowiązywał, tak wynika z treści.
  10. Z posiadania karty wędkarskiej jesteś zwolniony ale musisz posiadać zezwolenie na połów od podmiotu gospodarującego na tym jeziorze. I to Ty musisz się dowiedzieć kto jest tym gospodarującym. Co do pozwolenia na połów w morzu to wyżej Grzybek napisał co i jak. Ostatnie zastrzeżenie pominę.
  11. Nie zacichli tylko musieliby chodzić do Lida aby w ogóle wiedzieć o co chodzi. A jak nie wiem o co chodzi to siedzę cicho.
  12. Docio

    Narew - Ponikiew

    Właśnie sprawdziłem stan Narwi. W tamtym rejonie już jest pół metra mniej. Było 325cm a jest 282cm.
  13. Kilka zdjęć z wypadu nad Narew obok wsi Ponikiew. Rejon niezwykły, swoisty klin wolnego terenu pomiędzy obszarami Natura 2000, czyli parku krajobrazowego Dolina Narwi a Puszczą Białą.
  14. Wind nie krytykuj tylko zachowaj ten link dla potomnych. To świetny tekst szkoleniowy, bo artykułem nawet przy pomroczności jasnej bym jego nie nazwał. Naprawdę warto go podawać początkującym z informacją, że wszelkie zawarte tam prawdy i półprawdy to faktycznie jedno wielkie g...o prawda. Ja jestem pełen podziwu i sam musiałbym się mocno napiąć aby napisać w ten sposób kilkanaście zdań. Ani jedno zdanie nie jest poprawne merytorycznie ani gramatycznie, przynajmniej dla języka polskiego, a sama wiedza wygląda jakby pochodziła bezpośrednio od sprzedawcy bazarowego, którego kumple właśnie obrobili sklep wędkarski. Jak dla mnie ten tekst to prawdziwy rarytas.
  15. Szkoda, że zasłoniłes pokrywy skrzelowe. Po nich to rozpoznaje małego klenika od małego bolka. Ważne, że dzień udany.
  16. Ooo i Woldi ma całkowitą słuszność.
  17. Rozwiązaniem problemu jest żyłka jednostronnie koniczna dostępna na rynku.
  18. Na noc to jakiś powierzchniowy aby skutecznie płycizny obławiać, gdzie sumy często żerują na drobnicy. Takie w miarę łagodne spadki przy wysepkach i cypelkach to niemal bankowe miejscówki.
  19. Hmmmm, może jaki sum w Narwi...
  20. Jotes znaku równości nie ośmieliłbym się wstawić, ot spojrzałem nieco szerzej na zagadnienie i to wszystko. Może tylko dodam, ze ten bezrobotny, o ile jest samotny, to owszem, może i coś wykombinować na kartę wędkarską jak ma na chleb codzienny. Ktoś z rodziną już mocno się gimnastykuje aby o nią zadbać i karta mu nie w głowie. Czy taka osoba już nie ma szansy na hobby i odpoczynek, bo może pracować choćby na czarno? Nie wiem, to luźne myśli i mnóstwo wątpliwości. Proszę tylko abyś miał na uwadze, ze niepełnosprawni też są różni i bynajmniej nie chodzi mi o stopień i zakres niepełnosprytności. Osobiście znam takich, którym nigdy nie dorównam finansowo, nie udźwignę tyle ciężaru co oni ani nawet nie dogonię na piechotę.
  21. To przejrzyj listę wystawców z zeszłego roku a wszystko stanie się jasne. To nie giełda, to targi, czyli pobożne życzenie producentów aby ich pomysły znalazły uznanie u handlowców, którzy faktycznie znają i weryfikują zapotrzebowanie rynku. Dobrze wiesz, że to nie producenci lecz handlowcy decydują co jest na rynku a co się nigdy nie pojawi. W Wawie, jak mnie pamięć nie myli to w połowie lat 90-tych, tylko raz odbyła się impreza targowo-giełdowa naszych dystrybutorów. To tam właśnie u jednego z nich profilaktycznie zaopatrzyłem się w wyroby Sasame, gdyż przypuszczałem, że długo nie pojawią się na rynku ze względu na cenę i miałem rację. Dopiero po ok 10 latach Sasame pojawiło się na rynku gdy ceny się wyrównały a i tak po dwóch latach natknąłem się na podróbki. Opowiadałem Ci zresztą o tym.
  22. Talent, czyli to czym cechuje się naprawdę dobry rzemieślnik. Naprawdę wobki zapierają dech i żaden sprzedawca nie powstrzymałby się przed ich wystawieniem w osobnej gablocie opatrzonej nazwiskiem twórcy.
  23. Jotes trochę Cię znam ale wiem na pewno, że dobry z Ciebie człowiek. Na stwierdzenie tego nie potrzeba lat znajomości, gdyż tę dobroć masz wypisaną na twarzy. Niestety nie zmienimy faktu, że nie wszędzie wszyscy są jednakowo traktowani. Stan majątkowy niepełnosprawnych jest taki, że nawet nie warto podnosić tego tematu, jest znany powszechnie i wiemy, że jest fatalny. Jednak i ogromna część społeczeństwa pracującego ledwie wyrabia pomiędzy pensjami, więc ich także nie stać na luksus wyłożenia kasy na opłaty związkowe i licencyjne, nie wspominając już o licznych członkach, którzy nagle stracili pracę i są na bezrobociu. Może powinniśmy zastanowić się nie tylko nad ulgami dla niepełnosprawnych lecz ogólnie nad zamożnością społeczną i zasugerować naszym włodarzom rozpatrzenie dodatkowego rodzaju licencji. Coś jak licencja "socjalna" w wysokości 25% normalnych opłat lub wręcz taka jak dla członków uczestników ale i z ograniczeniami. W końcu aby czerpać radość z wędkowania nie trzeba inwestować jakichś wielkich pieniędzy w sprzęt i zezwolenie na jedną wędkę na wodach nizinnych wystarczyłoby w zupełności. Można zrobić wiele, nawet bardzo wiele, potrzeba jedynie wrażliwości społecznej, wyobraźni i chęci takiego działania, a ja mam jakieś dziwne odczucie, że właśnie taka licencja, nawet z ograniczeniem połowu do 1kg na dobę na jedną wedkę skutecznie przywróciłaby akces członków, ktorzy odeszli z powodów ekonomicznych, a nawet może zwiększyłaby się ich ilość. I może jeszcze do @Roman. Kolego weź ze sobą dokumenty, również potwierdzające dochód, idź do swojego Koła i napisz prośbę o przyznanie ulgi w związku z niskimi dochodami rentowymi. Osobiście nie znam ZO, który by odmowił, choć może były jakieś pojedyńcze przypadki.
  24. Jotes potrafisz szukać ale nieliczni tylko wprowadzili ulgi dla niepełnosprawnych. PZW nie ma żadnych zniżek oprócz związkowych, gdyż nie prowadzi żadnych działań usługowych na rzecz społeczeństwa. To tylko organizacja społeczna a przystąpienie jest dobrowolne. Natomiast znizki od licencji lub jak kto woli opłat okręgowych, zależne są wyłącznie od ZO. Jeśli jakiś ZO wprowadzi zniżki dla niepelnosprawnych to one są, jeśli nie to ZG PZW nie jest w stanie nikogo zmusić, gdyż Okręgi są na własnym rozliczeniu.
  25. Samara ma swojej naturze narzekanie. Zniżka jest już od kilku ładnych lat.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...