Skocz do zawartości

Spinningowe łowy 2011-2018


Nicco Puccini
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Gratulacje.

Nie mierzyłeś go?

mierzyłem ale niezbyt dokładnie bo też nie był gigantem:) wyszło jakieś 54, 55 centów.

Chciałem w miarę szybko go uwolnić.

Miejscówkę powtórzę w najbliższym czasie bo wczoraj było widać ryby praktycznie wszędzie w okolicy :)

Edytowane przez wojciech1919
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

To nam wczoraj trochę lepiej poszło.

Wraz z Krisem wypłynęliśmy sobie w południe na Martwą Wisłę żeby wypróbować nowe przynęty, kijaszki i generalnie zasadzić się na okonia.

Dawno razem nie pływaliśmy.

 

Od razu wzięliśmy kurs za mosty na kanale.

 

Założyłem swoje nowe wynalazki od Kejtecha na nowym, dziewiczym jeszcze kijaszku o CW 1-8g i sru do wody.

Po pierwszych kilku rzutach czuję mocne puknięcie i i przyjemny, pulsujący ciężar na kiju.

25letni Shimaniak z serii ZX chwilami oddawał na hamulcu plecionkę 004mm, kijaszek w pełnej paraboli - jeszcze to widzę :)

Myślę se: szczupły czy garbus?

Ostatnio szczupaczki odgryzały mi w tym miejscu drogie przynęty więc tym razem założyłem półmetrowy przypon z fluorokarbonu.

 

Jednak przeczucie i doświadczenie mnie nie myliło.

Fajny szczupal uwiesił się na filigranowym, delikatnym kijaszku.

Jak Krzychu próbował go podebrać starym, małym podbierakiem to mnie się ciepło zrobiło.

Był zdecydowanie za mały dla tej ryby a przecież mamy nowy, duży!

Z reguły wypuszczam szczupaki ale tego chciałem mieć, wyjąć, zwyciężyć... :)

Takiego jesiennego, wypasionego kaczora od czasu do czasu chętnie znajduję w domowym menu.

 

Na szczęście Krzychu nie dał ciała i wprawnie go podebrał - równe 66cm radochy :D

 

post-1419-0-77352700-1445110143.jpg

 

Tak więc dobrze się zaczęło chociaż szukaliśmy okoni.

Te pasiaste zbóje unikały nas wczoraj ale początek łowienia był obiecujący.

Krzychu wyjął kolejnego kaczora, którego oddał wodzie.

 

Często latem łowiłem na tej miejscówce okonie ale nigdy nie dostałem sandacza a tu pstryk i siedzi :)

 

post-1419-0-35208900-1445110231.jpg

 

Wymiarowy, fajny... a garbusów dalej niet, za Chiny Ludowe.

 

Nic to, zmieniamy taktykę i próbujemy coś szczapić w trollingu.

Nooo, w końcu uwiesił się jeden pasiak ale co z tego?

Kurcze blade, ciutkę większy od woblera! Z całą kotwiczką w pysku! Pazerota.

Szkoda takiego brać, może nie miał nawet wymiaru?

 

post-1419-0-93972500-1445110280.jpg

 

Przeszukaliśmy kilka kolejnych miejscówek, Krzychu wreszcie dorwał jednego godnego, pasiastego zbójnika w trolu.

Z opadu nic nie możemy namierzyć ale nie jest źle.

Mamy w końcu po rybie i wciąż jesteśmy na wodzie.

 

W końcu zmierzch zapada, odpalam światła nawigacyjne i wracamy już w stronę mariny.

Po drodze przymierzyliśmy się do ostatniej miejscówki i to był szczał w dziesiątkę.

Zaraz po zmierzchu wstrzeliliśmy się w sandaczową stołówkę.

Wyjąłem kolejne rybki, 6 sztuk, Krzychu też kilka.

Porównując przynęty, sprzęt, doświadczenie z wynikami to wychodzimy tak jak trzy do jednego.

Kiedy próbowałem dedykowany kij sandaczowy i starą, wypróbowaną przynętę miałem zero brań.

Na nowe przynęty i kijek okoniowy łowiłem świetnie.

Czułem różnicę na jednym gramie wagi przynęty.

Mogłem wpasować się do głębokości, nurtu, wielkości przynęty a przede wszystkim do charakteru techniki "mojego" opadu.

Widziałem na czubku skubnięcia kiedy nie czułem ich jeszcze w dolniku! Dla mnie to rewelacja!

Od wczoraj mam gdzieś wszystkie dedykowane kije pod sandacza.

To mój drugi wynik jeśli chodzi o sandacze i za pierwszym razem, kiedy wyjąłem 12szt jednego dzionka to też była wklejanka z miękką szczytówką.

Ta nowa jest pełna, węglowa i zdecydowanie bardziej mi pasuje.

Tylko jeden sandacz spadł mi przy burcie, kilka pstryków nie zaciąłem ale czułem każde branie, nawet jeśli nie widziałem.

Kilka skubańców ściągnęło mi ogonek, coś obcięło mi samą końcówkę, płetewkę Kejtecha ale jeszcze to wszystko widzę zamykając powieki.

 

post-1419-0-65293900-1445110596.jpg

 

Łowiłem na cztery różnego koloru przynęty.

Wszystkie były łowne w tym pierwszy raz łowiłem na "marchewkę"

Wygląda na to, że trafnie wytypowałem zakupione kolory.

 

 

 

 

Dzisiaj wypłynąłem znowu kutrem na dorsze ale nawet wędki nie wziąłem.

Po co mnie to?

 

Kilka ryb wczoraj wypuściłem a nie lubię ryb mrozić w lodówce.

Wróciliśmy w nocy zadowoleni.

To był fajny i owocny dzionek.

Ja jestem zadowolony z faktu, że znowu trafnie wytypowałem kolejne łowisko i udało mi się do niego wpasować skutecznie.

Próbuję Krzycha przekonać do tej metody ale wpierw musi sam się przekonać i zainwestować w zupełnie nowe przynęty i wędziska.

To kosztuje.

Ja płacę od 5-6zł za jedną gumę 4"

Myślę, że warto było.

Nawet jeśli straciłem kilka przynęt to hole wymarzonych ryb rekompensują mi te wydatki.

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jednak kolega zaproponował mi rzeczywiście fajną wędkę Jaxona.

Ten Grand Virtuoso Sensitive Spin 2,10 z CW 1-8g jest zaje...fajny.

Trochę przeszkadzała mi na łodzi długość dolnika kiedy przysiadałem na ławce blisko burty.

Zastanawiam się czy go nie skrócić i przerobić tak jak w Konger Stallion Prime Rocker 213/18?

 

post-1419-0-00295900-1445155650.jpg

 

Bardzo skutecznymi okazały się 4" gumy Keitecha w różnych kolorach, poniżej akurat "marchewka" Easy Shiner

 

post-1419-0-22532800-1445156087.jpg

 

Muszę jeszcze zmienić kręciołek Shimano ZX 1010 bo ma tylko dwa łożyska i pewnie słona woda zaraz mi je zeżre.

Poza tym chyba skręca mi cieniutką plecionkę Nanofil 004mm.

 

Dotarła do mnie Daiwa Liberty 1500 odporna na zasolone leciutko wody Martwej Wisły.

Mam nadzieję, że sprawdzi się równie dobrze jak niedoceniany przez lata Jaxon.

 

Zwróć uwagę na sposób montażu gumki.

Obcinamy kawałek silikonu i montujemy na hagu jigowym 2/0.

W domyśle możemy zastosować kropelkę kleju żeby gumka nie była tak łatwo ściągana przez ryby.

 

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i widać wyniki.

W przyszłym roku chyba będę musiał po kilku latach "przemóc się" i zapłacić składkę wydrwigroszom z PZW, bo jednak brakuje mi tego rzecznego spinningu, a zwłaszcza wiosennych kleni i jazi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • wind zamknął ten temat
  • hege odpiął ten temat
  • hege podpiął i podpiął ten temat
  • wind podpiął ten temat
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...