Jump to content

Najlepszy przyjaciel człowieka


Jotes
 Share

Recommended Posts

Alek, co racja, to racja. Oboje z Renatą uwielbiamy psy, ale długo bolała nas strata poprzedniego pupila. Więc kupiliśmy następnego dopiero po tych siedmiu już latach. Ja od zawsze miałem psa i zawsze były to wilki, ale tym razem nie mógł to być wilczur, bo za ostatniego nie może być zastępcy. Wybór padł na tę obecną ślicznotkę.

A tu nasz ostatni wilk:

1376404837_Obraz244.thumb.jpg.5cf2866f724c9010b866df88fa6bac06.jpg

To był fantastyczny i mądry pies - Dos. Mam nadzieję, że Beta też będzie mądra i oddana. 

Link to comment
Share on other sites

Przygotuj się kondycyjnie, bo beagle potrzebują dobrego wybiegania. Jeśli nie będzie wybiegana, to będzie z niej baleronik i pogryzione meble. ;)

A tak teraz wygląda Ziva

image.png.9e626484d1aa0caf4603191728ab152b.pngimage.png.654e8526840cadb0e1ff1930958076c7.png

Ma 70cm długości bez ogona, 40cm w kłębie i waży 20kg.

Edited by Alexspin
Link to comment
Share on other sites

Czytaliśmy o tym, ale u nas ma do dyspozycji całe podwórko, może wychodzić kiedy zechce i biegać ile zechce. Dosio też lubił biegać, jak z nim wychodziłem to szalał dookoła domu. Ta mała już woła żeby wyjść na taras i tam się załatwia, w domu oczywiście też paprze, ale jak się ją obserwuje, to można zdążyć wypuścić ją na taras. Po szczepieniach będzie już wychodzić na dwór. Jeszcze chwila, bo ma dopiero 6 tyg.

Ziva też piękna dziewczynka. 

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, ryukon1975 napisał:

Oj siwiutka. Trochę lat już ma nie da się ukryć. Jednak jeszcze w dobrej formie. :)

Pamiętam jak na wędkuje.pl pokazywałeś go jako szczeniaczka.

Ja uwielbiam psy. Duże, silne, oddane. Ale w bloku nie da rady, a trzymać jakiegoś małego smroda który myśli, że jest psem nie będę ;-)

JKarp

Link to comment
Share on other sites

Janusz to taki średni pies labrador pod 50 kg teraz chodź nie powinien tyle ważyć . Fakt że upasiony bo u mnie w domu nikt mu nigdy nie żałował. Rano zawsze go wita pełną micha. A ile mojego "placu" to i jego a ma się po czym rozpędzić bo zna drogę do lasu i drzewa co razem żeśmy sadzili na "naszych hektarach". Pomimo że nie ma ogrodzenia wszędzie wie gdzie granice.

 

DSCF6934.JPG

Edited by ryukon1975
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
  • 1 month later...

Hmm! To bardzo delikatna sprawa. I faktycznie, pożegnanie było bardzo trudne i bolesne. I również prawdą jest to, co napisano w tekście dołączonym przez Alka.  Codziennie niewinna psina drapie mnie w serce i przypomina o sobie. Nie daje spokoju, bo wciąż tęskni - ja też. Była naszą gwiazdą nr 1, członkiem rodziny i nagle bydle w ludzkiej skórze pozbawiło ją życia, zanim zaczęła żyć tak na dobre, bo przecież była zaledwie szczenięciem (dzieckiem). Jak to działa, to wiem ja, wie Alek, wie Docio i każdy, kto kocha psy i posiadał to wspaniałe stworzenie, a musiał pożegnać. 

Mnie dobija codziennie jeszcze coś, co dodatkowo przysparza bólu. Nie zapewniłem jej bezpieczeństwa! Tłumaczę sobie, że nie mogłem przewidzieć niczego, ale i tak boli...

Na moim domu zawisły dwie wielkie tablice:

IMAG0240.thumb.jpg.7347b50008e40089c64b4be19e80af41.jpg

IMAG0239.thumb.jpg.4452e3379616da460a94e2378c49c393.jpg

Nic więcej nie mogę. Nie udowodnię bydlakowi, ale chociaż mogę kłuć w oczy.

Teraz z różnych nawet dzielnic przyjeżdżają ludzie, czytają, robią zdjęcia i wrzucają na FB. Każdy jest oburzony...

Już więcej nie zaryzykuję, nie wezmę kolejnego zwierzaka. Nie ufam bydłu, więc nie narażę kolejnej niewinnej psiny. :(

 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 21.05.2020 o 13:18, Jotes napisał:

(...) Już więcej nie zaryzykuję, nie wezmę kolejnego zwierzaka. Nie ufam bydłu, więc nie narażę kolejnej niewinnej psiny. :(

Jarek, nie zarzekaj się. Po śmierci Guzika (16-letni York) Monika też zarzekała się, że już nigdy, że gdyby miała pomysł na kolejnego psa, to mam Jej to wybić z głowy cegłą i co? Jest Ziva...:)

Nie wytrzymacie:excl:

Link to comment
Share on other sites

Już nie zaryzykuję, nie narażę kolejnego. 

Dzisiaj zastanawiam się już nawet nad losem poprzedniego, czy uraz kręgosłupa był naturalny, czy ktoś mu "pomógł"? Wtedy do lekarza jeździliśmy aż za Wrocław. Nie mogłem patrzeć, jak się męczy, a nasi lekarze chcieli go uśpić. Pomogliśmy mu i przedłużyliśmy życie. Do tamtego lekarza cała Polska jeździ, bo ma serce po właściwej stronie.

Nie chcę już!

Edited by Jotes
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...