Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Dzisiejsze efekty porannego pobytu z wędką nad jeziorem Lubowisko koło Stężyca.

post-948-0-57653600-1439987536.jpg

Jedyna płotka 30cm godna zdjęcia z dzisiejszego dnia :)

A pod sam koniec łowienia na haczyku zameldował się taki oto osobnik...

post-948-0-41647600-1439987895.jpg

Węgorz 60cm.

Muszę się przyznać,że to mój pierwszy złowiony węgorz.

Edytowane przez maron07
Napisano

ładny węgorz maron. Ile ważył i o której godzinie go złapałeś?

Ważył trochę ponad 0,5kg, słuchaj było ok 8. Skusił się na czerwonego robaka i dwa dzikuny.

Napisano (edytowane)

No wreszcie po dwóch latach posuchy, wygrałem zawody spławikowe. Może dlatego, że odbyły się na moim ulubionym starorzeczu w miejscowości Osiecza, które znam jak własną kieszeń? Udział brało 38 zawodników. Po losowaniu stanowisk byłem średnio zadowolony, ponieważ 4-5 miejscówek które mi się marzyły, niestety wylosowali inni. Mój wynik żaden cud na tej wodzie 2,62kg . Liczyłem jak zwykle na płocie, więc pod tym kątem przygotowałem zanętę. Płotki żerowały słabo. Złowiłem ich trochę, ale jak to mówią, takie 15szt. do słoika od dżemu,w zalewie octowej. Prawie połowę wyniku zrobił mi jeden bączek (znany też gdzieniegdzie, jako karaś srebrzysty). Tenże bączek, o wadze 1,1kg, był jednocześnie największą rybą zawodów, więc przypadła mi także nagroda za największą rybę zawodów. Zanętę miałem stosunkowo prostą, aczkolwiek sprawdzoną wielokrotnie na tym łowisku. Extreme płoć Milewskiego 0,8kg, bułka tarta prażona 0,4kg , płatki kuk. mielone 0,2kg. Ziemi dodałem w proporcji 1:1 (wagowo, nie objętościowo.) Odpowiednik tzw. ziemi z Sommy, pozyskiwana własnoręcznie. Plus pinka jakieś 150ml. (Tym razem w ochotkę nie poszedłem). Łowiłem batem 5m (w rezerwie uzbrojone baty 4 i 6m). Zestaw 1g, który mógł być spokojnie 0,5g, zwłaszcza że głębokość łowiska wynosiła w tym miejscu ok. 1m. Chciałem się jednak możliwie jak najszybciej przebić w okolice dna, przez stada wzdręg "breloczków", aby dobrać się do płotek przy dnie (jak się później okazało też miniaturek). Gdy łowię na tym starorzeczu powiedzmy "rekreacyjnie", to moimi podstawowymi przynętami są pszenica i kukurydza kons. Ale podczas zawodów, gdy w wodzie jest dużo "mięcha", te przynęty zupełnie zawodzą.

Ps. A już co niektórzy spisali "starego weterana" na straty.

Edytowane przez Ozet
Napisano

No wreszcie po dwóch latach posuchy, wygrałem zawody spławikowe. Może dlatego, że odbyły się na moim ulubionym starorzeczu w miejscowości Osiecza, które znam jak własną kieszeń? Udział brało 38 zawodników. Po losowaniu stanowisk byłem średnio zadowolony, ponieważ 4-5 miejscówek które mi się marzyły, niestety wylosowali inni. Mój wynik żaden cud na tej wodzie 2,62kg . Liczyłem jak zwykle na płocie, więc pod tym kątem przygotowałem zanętę. Płotki żerowały słabo. Złowiłem ich trochę, ale jak to mówią, takie 15szt. do słoika od dżemu,w zalewie octowej. Prawie połowę wyniku zrobił mi jeden bączek (znany też gdzieniegdzie, jako karaś srebrzysty). Tenże bączek, o wadze 1,1kg, był jednocześnie największą rybą zawodów, więc przypadła mi także nagroda za największą rybę zawodów. Zanętę miałem stosunkowo prostą, aczkolwiek sprawdzoną wielokrotnie na tym łowisku. Extreme płoć Milewskiego 0,8kg, bułka tarta prażona 0,4kg , płatki kuk. mielone 0,2kg. Ziemi dodałem w proporcji 1:1 (wagowo, nie objętościowo.) Odpowiednik tzw. ziemi z Sommy, pozyskiwana własnoręcznie. Plus pinka jakieś 150g. (Tym razem w ochotkę nie poszedłem). Łowiłem batem 5m (w rezerwie uzbrojone baty 4 i 6m). Zestaw 1g, który mógł być spokojnie 0,5g, zwłaszcza że głębokość łowiska wynosiła w tym miejscu ok. 1m. Chciałem się jednak możliwie jak najszybciej przebić w okolice dna, przez stada wzdręg "breloczków", aby dobrać się do płotek przy dnie (jak się później okazało też miniaturek). Gdy łowię na tym starorzeczu powiedzmy "rekreacyjnie", to moimi podstawowymi przynętami są pszenica i kukurydza kons. Ale podczas zawodów, gdy w wodzie jest dużo "mięcha", te przynęty zupełnie zawodzą.

Ps. A już co niektórzy spisali "starego weterana" na straty.

 

Ładnie Ozet. Ja 20.09.2015 wybieram się na zawody na nieznanym jeziorze, nigdy tam nie byłem i nie wiem co tam pływa ;)

po za tym Jaki miejsce zdobyłeś?

I oczywiście gratki za największą rybę:)

Napisano

Wybraliśmy się dziś nad Nogat razem z Zybim i Pawłem. Niestety, już krótko po 5.00 najlepsze miejsca były zajęte, więc Paweł wybrał się do Kępek a my ze Zbyszkiem wcisnęliśmy się w jedyne wolne miejsce. Trafiliśmy w płytką przecinkę między grążelami, Zbyszek zaczął dłubać ładne płotki na makaron, ja próbowałem różnych kombinacji kukurydzy, biały robaków i barwionego pęczaku.Niestety, głownie moim łupem trafiły ukleje ,drobne leszczyki i krapiki, parę płotek. W sumie Nogat zawiódł nasze nadzieje, kilka kilometrów dalej Paweł też nie poszalał.

post-12-0-58902100-1440876291.jpg

post-12-0-89063500-1440876296.jpg

Napisano

Panowie ratujcie i poradźcie. Woda kotłuje się od brzan i świnek. Sypana była pszenica i kukurydza a te cholery ani się nie popatrzą. Jutro przed południem wybieram się ze spławiczkiem na przepływankę. Jak nic nie weźmie to mnie szlag trafi; bo ryba jest a brać nie chce.

Napisano

Panowie ratujcie i poradźcie. Woda kotłuje się od brzan i świnek.

 

Nie mam pojęcia, jak jest dzisiaj z moją dawną przynętą na te ryby, czy jest jeszcze dostępna? Ale ja w podobnej sytuacji stosowałem larwy stonki. Mają specyficzny zapach, ruszają się żwawo na haczyku i skutecznie kusiły rybska w Pilicy. Ale czy jeszcze są? Tego nie wiem...

Napisano

W sumie Nogat zawiódł nasze nadzieje, kilka kilometrów dalej Paweł też nie poszalał.

 

Nie był aż tak źle:) Faktycznie rano ryba nie rozpieszczała. Na gruncie bardzo słabo, 2 jazgarze. Spławik dość niemrawo reagował ale w miarę upływu czasu płoć rozkręcała się. Do łowienia na spławik dołączył do mnie tato, który zrezygnował z łowienia na grunt. Na koniec łączny wynik to 8,4 kg płoci. Zaliczyłem branie na żywcówce ale zaciąłem bez ryby.

Napisano

Wind napisał:

...kilka kilometrów dalej Paweł też nie poszalał.

A jednak poszalał, nawet biorąc pod uwagę że złowili te 8,4kg płotek we dwóch, to i tak jest fajny wynik.

Napisano

Wind napisał:

...kilka kilometrów dalej Paweł też nie poszalał.

A jednak poszalał, nawet biorąc pod uwagę że złowili te 8,4kg płotek we dwóch, to i tak jest fajny wynik.

Zbyszku ale ja byłem na łowisku 0 5 rano a schodziłem o 18. Ja ciągle na bacie, mój tato obok mnie z przerwą na grilla. przez tyle godzin to się nazbierało

 

Ale faktycznie jak dzwoniłem z rana do Daniela to była lipa na wodzie.

Napisano

Paweł, mimo wszystko trzeba umieć przełożyć godziny spędzone nad wodą, na względnie dobry wynik. Rzadko zdarza się przysłowiowy "dzień dziecka", gdy ryby same pchają się na haczyk. Na ogół trzeba myśleć i kombinować (czasem jak przysłowiowy koń pod górkę), żeby w danych warunkach osiągnąć przyzwoite efekty. I nie popadać w otępienie i apatię, co niektórym się zdarza "no bo panie nic nawet nie skubnie, co będę kombinował, jak ma wziąć to weźmie".

Napisano (edytowane)

W weekend łowiłem ze znajomymi na Kaszubach - byłem tam pierwszy raz i jestem oczarowany.

Okolica przepiękna jak dla mnie dużo fajniej niż na "komercyjnych" Mazurach.

Łowiliśmy typowo rekreacyjnie najpierw spinning z łódki a potem spławik na leśnym jeziorku - wielkościowo szału nie było ale klimat super.

Dodatkowo kolejny kolega wkręcony w wędkarstwo:)

relacja tutaj

Edytowane przez wojciech1919
Napisano

Dziś spotkaliśmy się nad kanałem Piaskowym celem przeprowadzenia trzecich z kolei zawodów spławikowych o puchar forum. Ponieważ od kilku dni mam załamanie pogody podchodziłem do współzawodnictwa z rezerwą a wyniki pokazały, że każdy mógł dziś wygrać. Pewnie trochę przez tą pogodą na starcie pojawiło się nas trzech weteranów forumowego spławikowania czyli Paweł, Marcin - maron07 i jako organizator Wasz ulubiony administratorek ;).

Zaczęliśmy o 7.00 i łowiliśmy do 11.00.

post-12-0-01857900-1441473549.jpg

Pogoda nie rozpieszczała, rano było jeszcze spokojnie, ale potem zaczęło mocno wiać i zrobiło się nieprzyjemnie. No otarcie łez po 9.00 wyszło słoneczko.

post-12-0-49647200-1441473553.jpg

post-12-0-08376500-1441473558.jpg

Ryb było bardzo mało, trochę brań z rana a potem pojedyncze brania co kilkadziesiąt minut. Zauważyłem, że ryby stały w zanęcie samotnie, delikatne skubanie i zacięte branie po kilku postawieniach zestawu w wybranym miejscu. Wyniki były bardzo zbliżone, rónice minimalne. Między pierwszym a ostatnim miejscem różnica wyniosła 280g.

 

Konkrety w odpowiednim temacie na forum.

Napisano

Miało być cztery dni wędkowania a wyszedł tylko jeden ;). Wczoraj pognaliśmy z Pawłem nad Nogat, miejscówka w Kępkach mało dostępna, woda się podniosła, wróciliśmy do Jazowej i znaleźliśmy odpowiednie miejsce.

post-12-0-62527400-1442084231.jpg

post-12-0-52183900-1442084236.jpg

Ryby zaczęły brać od razu, u mnie na pinki i białe robaki brały malutki płocie i leszczyki, potem pokazały się większe. Paweł od razu łowił na grubsze przynęty i miał te płocie na haku okazalsze. Wiatr był dość uciążliwy i w końcu straciłem jeden zestaw z jednym z moich ulubionych spławików :( , i wreszcie przesiadłem się całkiem na gruntówkę. Na hak nr 8 zakładałem kanapkę z dwóch ziaren kukurydzy i białego robaka, podeszły piękne, na oko 300g płocie. Brały jak karpiki, wyciągały żyłkę z "wolnej" szpuli. Ponieważ wzywały mnie do Gdańska jakże przemiłe obowiązki opiekuna wesołej gromadki zuchów ;),  musiałem opuścić kolegę i gościnne brzegi Nogatu koło 13.00 i wracać do domu. Paweł posiedział do 17.00 i podobno dalej nieźle łowił.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...